Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje decu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje decu. Pokaż wszystkie posty

22 marca 2019

Wielkanocne jaja - odcinek 3.

Mówiłam Wam kiedyś, że uwielbiam jajka? Wszystkie bez wyjątku. Sadzone, w koszulkach, na miękko, na twardo i jakie tam jeszcze wymyślicie. Faktycznie zjadam ich sporo i niech nie straszą cholesterolem, bo ten akurat mam na zdecydowanie niskim poziomie. W związku z tymi jajami, wielkanocnymi jajami,zmalowałam znowu kilka sztuk drewienek. Są to zawieszki o wysokości 20 cm. Pierwsze dość proste w wykonaniu. Wystarczyło pomalować i pokleić. 






Kolor jakoś nie chciał się zgrać z aparatem. 
W rzeczywistości jest szarość i biel.
Zrobione dla pewnej młodej osóbki.

Drugie jajeczka drewieneczka to czysta przyjemność.
Chciałam ponownie zmierzyć się trochę z mix mediami, bo moja ostatnia i zresztą jedyna próba była taka sobie. Tym razem, choć nie jest jeszcze doskonała, to jestem z niej już zadowolona. Powoli łapię o co w tym wszystkim chodzi i być może powstaną jeszcze kiedyś jakieś inne prace, bo przyznam, że to mnie kręci. Moje jajeczka wyglądają tak.










Myślę, że postęp jest. Nie ma to jak trening i próby. 
Jutro ma być ładna pogoda. Wybieram się do ogrodu na porządki. Roboty sporo, jak to wiosną, a rąk do pracy już jest mniej. 
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wspaniałego, cieplutkiego weekendu.

04 marca 2019

Porządnie zrobione jaja?

Czasem tak jest, że wypada zrobić coś, na co tak na prawdę nie mamy ochoty. Czasem? Chyba powinnam napisać zwykle, bo przecież życie składa się z wielu takich " nie chcę, ale muszę". Mam nadzieję, że też tak macie, bo jeśli nie to okazać się może, że jestem dziwakiem. Radość wielka ogarnia mnie kiedy w końcu mogę robić to co chcę, a nie muszę. Tak było w miniony weekend. Spokój, żadnych gości, tylko ja i moje ...jaja. Dostałam ich trochę w prezencie na BN więc teraz jest świetna okazja by je zmalować. W końcu Wielkanoc niebawem. Nie zastanawiałam się długo,wzięłam pędzel w garść, trochę dziwacznych drobiazgów, klej i gotowe.







 Podobały mi się te jaja i nie wiem co mnie podkusiło by je przelakierować. Matowe były idealne. Lakier sprawił, że straciły na elegancji. Drobne detale zostały "zalane". Trudno. Następne będą matowe, bez lakieru. Ponieważ jeszcze kilka jaj w moich zasobach zalega więc niebawem pokażę wam kolejne, mam nadzieję porządnie zrobione jaja. :). 
 Póki co huragan jakiś dziś na Pomorzu wieje.Gradem postraszyło, ale pierwsze zwiastuny nadchodzącej wiosny i u mnie w ogródku już widać. 


Tego się będę trzymać i z niecierpliwością słoneczka i ciepełka wypatrywać.
Dziękuję, że do mnie zaglądacie i dobre słówko swoje zostawiacie.

25 października 2018

Pudełko z Mikołajem i Filcaki.

Witajcie. 
  
    Sama sobie się dziwię, że udało mi się mimo nawału zajęć coś zrobić. Lubię decoupage, może właśnie dlatego, że pozwala na pracę z "doskoku" . Pomalować i zostawić, nakleić i zostawić itd. 
To bardzo mi odpowiada, przynajmniej na razie. Nie będzie chyba za wcześnie na świąteczny decoupage? Postanowiłam trochę wcześniej zabrać się za świąteczne robótki, bo nigdy nie wiadomo co jeszcze przyjdzie nam do głowy. Pudełko tradycyjnych rozmiarów, które dostałam w pakiecie z wieloma przedmiotami do decu od bratanków wygląda teraz tak.


Brodę i wszystko co białe i puchate, potraktowałam pastą śniegową i posypałam białym brokatem.



Ponieważ zakochałam się w szablonach, białe boki przyozdobiłam  wypukłymi szyszkami na gałązkach. Dodaje to całości lekkości. 


Wewnątrz, pudełko ozdobiłam choinką z tradycyjnymi bombkami, a na dno wkleiłam bielusieńki filc.


No tak, ale takie puste pudełko, nie wiele jest warte. 
Przyznam się, że czasem zasiadam do telewizora oglądam jakiś serial lub dobry film, a już na pewno kibicuję naszym reprezentantom sportowym, w każdej dyscyplinie sportu, niezależnie od wyników. Lubię lekkoatletykę, i wszystkie gry zespołowe, skoki narciarskie, kajakarstwo itp.  Właśnie podczas oglądania powstały te niewielkie filcaki, serduszka i gwiazdeczki, które trafiły do pudełka i stanowić będą upominek mikołajkowy. 



Myślę, że Renia pozwoli mi dołączyć ponownie do zabawy po przerwie. 
Zgłaszam więc ową skrzyneczkę z zawartością do zabawy.


 Jeszcze trochę i już na prawdę wrócę do świata blogowego .
 Pozdrawiam Was serdecznie.







05 sierpnia 2018

Chyba coś ze mną nie tak.

Upały i upały wszędzie co? Takie gorące lata to pamiętam były, jak miałam kilka, kilkanaście lat. Człowiek nie narzekał, że mu gorąco. Cieszył się słońcem i pięknymi wakacjami. Jeziorko było o krok. Wystarczył rower, albo i pieszo te pare kilometrów poszedł, bo przecież nie warto było czekać na jakiś miejski autobus, który dowoził szanowne społeczeństwo na łono natury, najbliższe. 
Ścisk nad jeziorem był ogromniasty, bo to akwen  najbliżej miasta położony. Ci, którzy autem dysponowali mieli o niebo lepiej. Pojechali pare kilometrów dalej i już bardziej ekskluzywnie 
i elegancko było. Piękny las, mniej ludzi, czysta plaża, knajpka pod bokiem. Ot jak to na tamtejszych prominentów przystało. Dzisiaj upałów nie znoszę. Uciekam w cień i szukam chłodku. Najlepiej wykopałabym sobie lisią norę i tam przeczekała te gorące dni. 
Coś chyba ze mną nie tak, skoro w taką piekielna pogodę wzięłam się za świeczniki. Poproszono mnie o podobny zestaw świeczników, jakie robiłam już kiedyś Świeczniki
Przyznam, że zrelaksowałam się przy ich tworzeniu, odrywając się od słoików, ogórków, fasolki i innych przetworów.





Myślę sobie, że te świeczniki mogę śmiało zgłosić do zabawy Reni.

Jak mówią lepiej późno, niż wcale.

No cóż, lato, latem, ale i do jesieni i długich wieczorów trzeba też się przygotować. 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie . Uważajcie na siebie. 
Jeszcze czas gorącego lata nie minął. 

29 kwietnia 2018

Zabawa trzy w jednym

Nie będę pisać kolejny raz, że nie ma czasu, że nie umiem się zorganizować. Jest, jak jest i tłumaczyć się nie będę. Mam tylko nadzieję, że może jeszcze miesiąc i wszystko wróci do normalności. Starałam się jak tylko siły pozwalały, ukraść godzinkę lub dwie wieczorami na robótkowanie. Mam wielkie plany, a póki co realizuję te mniejsze. Pamiętacie skrzyneczkę na ślubne życzenia z ostatniego posta?  Można ja obejrzeć TUTAJ
 U nas panuje taki zwyczaj, ze zamiast kwiatów na śłub,  młodzi wybierają sobie różne podarki. Mogą to być pluszaki, zabawki, przybory szkolne, kupony lotto, zdrapki itp . Tym razem miłośnicy wina, zażyczyli sobie po buteleczce tegoż trunku. Mam nadzieję, 
że gości nie będzie zbyt dużo, albo młodzi będą mieli zapas wina na cały rok.Właśnie dlatego postanowiłam wymalować skrzyneczkę na wino w klimacie pokazywanego ostatnio kuferka na życzenia. 


Tym razem jednak różyczki nakleiłam na medalion
 i zastosowałam spękania dwuskładnikowe.





Oczywiście musiały być szablony i pasta strukturalna własnej roboty.



Ponieważ ta skrzyneczka ma być prezentem skorzystam z okazji i zgłaszam ja do zabawy Reni.


Jeszcze rzutem na taśmę chciałabym zaliczyć zabawę u naszej Anulki. Późno, bo późno i nie w komplecie trzech, a dwóch kartek. Wiem, że Ania się nie pogniewa za to uszczuplenie, a ja nie obiecuję poprawy, bo kto wie co maj nam przyniesie. 
Najpierw banerek.


Pierwsza karteczka ślubna w/g wybranych ecru/beż - prostokąt - tekst.




Druga kartka z okazji rocznicy święceń kapłańskich więc wykorzystałam 
motyw religijny/ prostokąt/ biały





A teraz już chyba przeginam, ale tę kartkę zgłaszam do zabawy Ewinki, gdzie wciąż tworzymy najdziwniejsze w kształcie karteczki i póki co bardzo mi się ta zabawa podoba. 


Uff. Mam nadzieję że dobrnęliście do końca. Przepraszam, że wszystko tak w jednym poście. Nie chciałam  odpuścić żadnej zabawy, a czas na pisanie postów jest mocno ograniczony. 
Pozdrawiam Was bardzo cieplutko,życząc wszystkim pięknej majówki i wspaniałej, słonecznej pogody. 










21 stycznia 2018

Puszka na ciasteczka - zimowe decoupage.

Dobry wieczór wszystkim.


 Minął weekend, niestety. Miałam takie wielkie plany, chciałam tyle zrobić. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Nie żałuje jednak, gdyż czas ten spędziłam z rodzinką. W końcu dzień babci, dziadka, imieniny brata to świetne okazje do świętowania.
Dzisiaj chcę Wam pokazać puszkę po kosmetykach firmy Nivea. 

                                                Właśnie taką.
(zdjęcie z internetu, gdyż zapomniałam pstryknąc fotkę). 

Puszka przeszła metamorfozę. Sama nie wiem jak długo się zastanawiałam nad jej wykorzystaniem. Poźniej przemalowałam, ponaklejałam serwetkowe wzorki, nawet polakierowałam. Następnego dnia, kiedy na nią spojrzałam byłam .......
 O rany. Przecież jest fatalnie, brzydko i tandetnie. 
Papier ścierny w dłonie i po  pewnym czasie zaczynamy od początku. Teraz jestem zadowolona, Szczególnie moja mamcia, która "zajumała" mi puszeczkę do swojego kredensiku. 


Szablony śnieżynek zrobiłam pastą własnej produkcji. 
Boki pomalowałam dorabiając kolor i trochę popaćkałam suchym pędzlem.




Koroneczka z babcinych zapasów, ciasteczka niestety ze sklepu. 


Puszeczkę oczywiście zgłaszam do naszej zabawy decu, w której tematem na styczeń był własnie taki zimowy decoupage.


 Ponieważ zgarnęła go moja mamcia to powiedzmy, że to prezent dla niej. 
Renia się chyba nie obrazi, że umieszczę tę puszkę również w jej zabawie. 


Czasu jeszcze trochę zostało do końca miesiąca więc postaram się dołożyć coś jeszcze. Nie obiecuję jednak, gdyż zobowiązałam się do  obróbki zdjęć dla mamy do albumu. Wciąż wywołujemy zdjęcia papierowe, jednak wybrać te naj, naj z olbrzymiej ich ilości wymaga trochę czasu. 

I jeszcze jedno pytanie do was. 
Powie mi ktoś cóż to takiego znalazłam w starej po babcinej skrzyneczce ze skarbami? Do czego to coś służy? 



Wszystkim zaglądającym do mnie bardzo dziękuję za miłe słówko pozostawione pod postem. Uwielbiam je czytać. 
Pozdrawiam was bardzo cieplutko.