niedziela, 31 stycznia 2021

Zadania dwa.

 Mamy koniec stycznia. Już. Nie wiem kiedy ten miesiąc zleciał. Z jednej strony szkoda, że tak szybko, bowiem te zimowe miesiące to czas, w którym mogę spokojnie i  bez pośpiechu coś tam sobie podłubać, bo przecież jak przyjdzie wiosna to znakomitą większość wolnego czasu spędzę na pracach w ogrodzie. Póki co śpieszę zaliczyć zabawę karteczkową u Anulki. Tak prawie na ostatnia chwilę. Zasady znają wszyscy więc nie będę się rozpisywać. Dla chętnych, którzy chcieliby jeszcze dołączyć do zabawy podaję link do strony, gdzie są opisane owe zasady. Zajrzyjcie tutaj: ZASADY ZABAWY.

W styczniu obowiązują nas wytyczne z banerka poniżej.


Muszę przyznać, że miałam problem i do zadania podchodziłam ze trzy razy. W końcu czas zmusił mnie do pełnej mobilizacji i powstały dwa czekoladowniki. 
Nie mają zbyt wielu ozdób. Przeznaczone są dla mężczyzn. 









To tyle o karteczkach. Mam nadzieję, że są zgodne z zasadami zabawy i Ania przyjmie bez wahania.
Sama siebie zaskoczyłam zgłaszając się do zabawy Koronkowa Pandemia, którą wspólnie prowadzą AniaOlaJustyna.

Szydełko nigdy nie było moją mocną stroną i nigdy nie zapałałam jakimś większym uczuciem do tego małego przedmiotu. Mama nauczyła mnie podstaw i na drobnych rzeczach moja przygoda z szydełkiem się skończyła. 
Frywolitka natomiast pozostaje w sferze marzeń i choć tu również wyposażona jestem w niezbędne narzędzia, wciąż brakuje i czasu i odwagi, by zmierzyć się z tą dziedziną rękodzieła. 
Pozostało więc szydełko i tym właśnie sposobem, po wnikliwej analizie filmików udało mi się zrobić śnieżynki. 



I jeszcze takie.



Wszystkie razem.



Jestem zadowolona, choć jeszcze dużo mi brakuje do perfekcji. Myślę, że pierwszy poziom zabawy zaliczyłam. Drugi postaram się również zaliczyć, choć łatwo pewnie nie będzie. 
Dziękuję, że do mnie zaglądacie i miłe słówko zostawiacie. 
Życzę zdróweczka wszystkim. 


















piątek, 22 stycznia 2021

Francuski na druty i szydełko

 Muszę Wam powiedzieć dzisiaj, że dawno nie pracowałam z taka przyjemnością. Możliwość powrotu do dawno już odłożonych drutów i zrobienie czegokolwiek to było coś wyjątkowego. Dawniej, jeszcze za młodych i młodszych lat robiłam bardzo dużo i wszystkie swetry robiłam sobie sama. Dzisiaj kiedy zimy są łagodne, o takich grubych swetrach nikt nawet nie myśli. Powrót więc do tej dziedziny rękodzieła, był jakby podróżą w czasie. Wszystko za sprawą rozpoczynającej się właśnie zabawy u Reni, która wiele dziewczyn zmotywuje zapewne do działania, nauki lub powrotu do zarzuconych robótek. 


Na początek, by nabrać trochę wprawy i przypomnieć sobie jak to było, postanowiłam ubrać w sweterek króliczka, którego uszyłam jeszcze wiosną. 
Ależ miałam frajdę, gdy spod drutów pojawiały się kolejne rzędy. 



Po zeszyciu ubrałam króliczka, który bardzo był wdzięczny za to ubranko.



Sweterek ten zgłaszam do zabawy u Reni. 
Trochę było mi mało i szybko postanowiłam króliczkowi zmajstrować partnerkę. 
Bo jakże tak samemu w tym dziwnym świecie. Sweterek zrobiłam moim ulubionym niegdyś wzorem. Pani króliczkowa dostała tez nowa szyfonowa spódniczkę i dekoracyjną kokardkę. Tak po cichu Wam powiem, że ma też płócienne gatki z koroneczką, ale przecież pod spódnice nie będziemy jej zaglądać.



Teraz para króliczków powędruje w świat i zapewne będzie im razem raźniej.



Wciąż było mi mało i bardzo zaciekawił mnie wzór francuski na szydełko. Przyznam, że szydełko nigdy nie było moja mocną stroną i nawet specjalną miłością do niego nie pałałam. Od pewnego jednak czasu i to pewnie za sprawą blogów i pięknych prac dziewczyn coś drgnęło. Popatrzyłam na filmik, który Renia zamieściła na swoim blogu i cóż.... spróbowałam. 
W efekcie zrobiłam koszyk o średnicy około 20-22 cm. 
Nie wiem czy gdzieś nie zrobiłam błędu bo mój koszyk jakby różni się nieco od koszyka pokazywanego na filmiku, ale sprawdzałam kilka razy i wydaje się, że robiłam identycznie.  Jestem jednak zadowolona z efektu jaki uzyskałam. 
Koszyk jest sztywny i trzyma fason. Zdecydowanie przyda się w sypialni, choćby na okulary, których mam kilka par, a które wszędzie zostawiam i zawsze ich szukam.



Tak oto z wielką radością dołączam do zabawy Reni w nadziei, że kolejne miesiące będą równie owocne. 
Pozdrawiam wszystkich zaglądających, życząc zdrowia i spokojnych dni. 













niedziela, 10 stycznia 2021

Dzień dobry - zimo.

 Nareszcie spadł śnieg i to w całkiem  słusznej ilości. Zasadniczo zimy nie lubię, jednak gdy ziemię pokrywa biały puch, gdy za oknami słychać rozbawione głosy dzieciaczków, gdy za oknami, na każdym skwerku  pojawiają się  fajni jegomoście z dużymi brzuszkami i oczami jak węgielki, to zupełnie inna sprawa. Lubię wówczas powędrować gdziekolwiek i chłonąć tę czysta biel, napawać oczy widokami, bo przecież nie długo ona z nami zostanie. Żeby zobaczyć trochę tej ładnej zimy, trzeba wyjść w teren, bo przecież w mieście wszystko musi być odśnieżone do czysta i "zasolone" . Wygląda to okropnie i choć rozumiem poniekąd, że tak być musi, to gdzieś w głębi serca kryje się żal i tęsknota za dziecięcymi latami, gdzie nikt nie przejmował się ilością śniegu i wszystko jakoś funkcjonowało. Mieszkańcy sami brali łopaty i odśnieżali chodniki i nie oglądali się za służbami miejskimi. Rodzice wylewali wodę na każdym wolnym placu i już były ślizgawki i małe lodowiska. W zimę stulecia chodziliśmy do szkoły normalnie i nikt nie narzekał, że zimno i trzeba szkoły pozamykać. Miło wspominam ten czas. Było wesoło mimo dużych utrudnień. Chodziłam wtedy na kurs prawa jazdy. Hahaha. Jeździłam "maluchem". Wyobrażacie sobie ileż to razy musiałam wypychać autko z zasp i jak fajnie tańczył na oblodzonej drodze? 

To były czasy. Ah jo! 

Dzisiaj podjechałam autem do ogrodu. Tato chciał się dotlenić. Brnęliśmy w śniegu prawie po kolana.  Zastaliśmy tam dziewicze krajobrazy. Sami popatrzcie.





Taką zimę lubię. 

Z początkiem Nowego Roku udało mi się zakończyć haft z zabawy Oli i Ani.
Trochę szkoda, że zabawa się zakończyła, jednak rozumiem doskonale powody, dla których nastąpił jej kres. 
Moja wersja haftu zostaje u mnie. 




Jeszcze banerek zabawy


 Gdyby  ktoś chciał popróbować swoich sił z haftem oraz zakupić poprzednie wzory to serdecznie zapraszam  TUTAJ . Odpłatność za wzór jest symboliczna, a cały dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na rehabilitację córki naszej blogowej koleżanki - Lilii Walczak

Bardzo dziękuję Oli i Ani za tę wspaniała zabawę. Miło było bawić się w tak doborowym towarzystwie i podziwiać wszystkie prace dziewczyn.
Wierzę, że znajdzie się inna, równie pasjonująca zabawa, w której mam nadzieję brać czynny udział. Zobaczymy. 
Pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo serdecznie. Trzymajcie się cieplutko i zdrowiutko.