poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Wakacyjnie i kartkowo.

Wróciłam. Wróciłam z urlopu i wróciłam do Was. Gdy dzieje się w życiu coś fajnego, czas biegnie bardzo szybko. Nim się spostrzeżemy,wszystko co było minęło i czas wrócić do szarej codzienności. Może nie będzie taka szara. To też zależy tylko od nas samych.
Podczas tego urlopu nauczyłam się latać. Tak, tak. Do niedawna bałam się okrutnie samolotów i nigdy, przenigdy nie wsiadłabym do tej piekielnej maszyny. Teraz dzięki staremu kumplowi, który wmawiał mi bezustannie, że samolot to tylko taki autobus ze skrzydłami, strach gdzieś zniknął, a świat wydał mi się bardzo malutki. Tym razem moje drogi poszybowały do Norymbergii. Miasta u podnóża Alp, drugiego co do wielkości miasta Bawarii. Zwiedzanie było czystą przyjemnością, bo i pogoda i towarzystwo dopisało znakomicie.
Przepiękna trasa, biegnąca wzdłuż masywu Alp, już wprowadzała w świetny nastrój.


Na początek dwa zamki Hohenschwangau oraz Neuschwainstein w sercu Bawarii, najpiękniejszego chyba regionu Niemiec. 
                 


Sama Norymberga jest równie piękna. Uwielbiam te klimaty. Nasz przewodnik wie o Norymberdze chyba wszystko więc zwiedzaliśmy bardzo powoli, bo wszędzie było coś ciekawego.



Było minęło. Pozostaną wspomnienia i trochę historii w głowie.
Drugi tydzień urlopu to ... wizyta bardzo miłej osóbki. Byłam zaszczycona, że zgodziła się spędzić ze mną kilka dni. 


Aniu bardzo dziękuję. 
Nie tworzyłyśmy zbyt dużo. Anulka wykorzystywała każdą chwilę na krzyżyczki, zwłaszcza wtedy kiedy ja jeszcze spałam. No co. Nie jestem rannym ptaszkiem. Poza tym tylko wieczorami byłyśmy w domu i już nie zawsze chciało się coś robić. Mimo to prace przygotowawcze trwały i już po wyjeździe mojego gościa powstały trzy karteczki na Anulkową zabawę.


Pierwsza z wykorzystaniem zaledwie trzech kolorów, białego, czerwonego i ecru.



Dwie pozostałe to kartki z wykorzystaniem quillingu w bardzo prostej postaci. 



Właśnie te kółeczka zwijałam, kiedy Ania haftowała.



jeszcze obowiązkowy kolaż.


W ten sposób ponownie udało mi się zaliczyć kolejny miesiąc zabawy Ani.

Z wielką przyjemnością wezmę również udział w konkursie zorganizowanym przez Agnieszkę z bloga Wstążką i papierem i zapraszam wszystkich , którzy choć odrobinę zajmują się quillingiem.


Teraz czas na odwiedziny na waszych blogach. Zaległości mam ogromne, lecz obiecuję wszystko nadrobię. Życzę Wam jeszcze pięknej pogody bez niespodzianek. 






sobota, 10 sierpnia 2019

Pomiędzy śliwkami i ogórkami.

Wpadam do Was tylko na chwileczkę. Będzie więc krótko i zwięźle. Wakacje i lato nie jest dla mnie dobrym czasem na robótkowanie i pisanie postów. Tylko z doskoku, pomiędzy ogórkami a śliwkami, pomiędzy pomidorami a fasolką, udaje mi się, jak mawiała moja mama, zrobić coś "dla ducha". Chodzi oczywiście o rękodzieło. Przyznam, że powoli tęsknię za jesiennymi długimi wieczorami, ale póki co lato trwaj. Jeszcze sporo pięknych dni przed nami.
Dzisiaj praca niezbyt skomplikowana.  Dwa prawie identyczne kuferki wspomnień, dla bliźniaków, którzy pojawili się niedawno na świecie. Kolor i styl niejako wymuszony charakterem pokoiku chłopaków. Jest więc prosto i bez zbędnych dekoracji. Taki minimalizm kuferkowy.




Pracy przy tym skomplikowanej nie ma, ale to malowanie, szlifowanie , lakierowanie i oczekiwanie na wyschnięcie poszczególnych warstw....   właśnie ten czas oczekiwania  udało mi się wykorzystać na postawienie kilku krzyżyków.
Większość z Was wie, iż Anulka nasza kochana zorganizowała przy pomocy sklepu  CORICAMO


SAL - Różowy Flaming


Mój Flaming kolorystycznie troszkę będzie odbiegać od oryginału. Postanowiłam odrobinę zmienić kolorystykę. Jest przeznaczony dla siedmiolatki, która sama sobie wybrała kolory muliny, a ponieważ jej pokój to wszystkie odcienie różu, to i Flaming będzie prawdziwie różowy. Cieszę się, że zdążyłam  choć tyle krzyżyków postawić. 




Za kilka dni zaczynam urlop. Wybaczcie więc, że znowu mnie nie będzie. 
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, życząc jeszcze wspaniałej pogody i wakacyjnych , radosnych nastrojów.