niedziela, 11 kwietnia 2021

Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku...

 Wreszcie, chociaż na jeden dzień zrobiło się przyjemnie i cieplutko. Z utęsknieniem czekałam na ten dzień. Tu na Pomorzu pogoda jest bardzo kapryśna. Wiosna przychodzi zdecydowanie później niż w innych rejonach Polski. Można powiedzieć, że dopiero teraz widać, że coś tam się w przyrodzie dzieje. Są pierwsze oznaki, iż jednak sezon ogrodowy czas rozpocząć. Tak więc dzisiejszy dzień spędziłam pracując w ogrodzie. Nie ma rady.    Niedziela, wiem powinna być czasem odpoczynku. Tak tez było. Praca w ogrodzie jest wspaniałym psychicznym odpoczynkiem, a że w kościach połamie odrobinę, to nic takiego. 

W ubiegłym tygodniu, w czasie  poświątecznym, chwyciłam ponownie za szydełko. Musiałam zmierzyć się z tematem zabawy "Koronkowa pandemia". Zasady i regulamin znajdziecie  TUTAJ. Każdy w każdym momencie może dołączyć do zabawy. Polecam. Powstają prawdziwe dzieła sztuki, a i miejsce dla początkujących, takich jak ja też się znajdzie. 

Szydełko nigdy nie było moją mocną stroną. Nie specjalnie lubiłam się z tym małym zakrzywionym drucikiem. Wolałam druty i to była moja wielka miłość. Czas jednak weryfikuje wiele rzeczy w naszym życiu. Upodobania również nam się zmieniają. 

Coraz chętniej łapię za szydełko i coraz bardziej podoba mi się ta dłubaninka. 

Na kolejną edycję zabawy przygotowałam dzwoneczki. Robiłam je posiłkując się filmami z YouTub.



Oba dzwoneczki mają ten sam wzór. Usztywniane każdy na innym przedmiocie dają różne efekty. Pierwszy usztywniany był na dezodorancie z kulką. Drugi na butelce Sprite. Nie wiem, który bardziej mi się podoba. 


Ten z kolei dzwoneczek usztywniłam na rożku styropianowym, odcinając jego najwęższą część. 
Wszystkie razem całkiem fajnie wyglądają. Żałuję, że czasu mało. Mogłabym poćwiczyć jeszcze i zrobić inne wzory. 





Trzeba teraz wziąć się za kolejne zabawy, w których biorę udział. 
Uciekam już. Zrobiło się późno. Pozdrawiam wszystkich Was bardzo serdecznie 
i życzę oczywiście zdrówka. 










środa, 31 marca 2021

Dziergadełko i ostatnie jaja.

 Wpadam do Was dzisiaj tylko na chwileczkę. Czas goni nadzwyczaj szybko. Od godzin rannych do wieczora pracowałam w ogrodzie, wykorzystując piękną pogodę i dzień urlopu. Przyznam, że padam na pyszczek ze zmęczenia, ale jakże  miłe to zmęczenie. Pewnie jutro będzie gorzej z wstaniem z łóżka. 

Chce Wam pokazać moje ostatnie w tym miesiącu prace. Czasu mało więc praca niewielka. Długo zastanawiałam się co zrobić  i chyba za długo myślałam. Ponieważ jednak nie lubię robić rzeczy do szuflady, postanowiłam zrobić łapki do garnków, których brakowało mi w ogrodowej kuchni. Oczywiście na ostatnią chwilkę, ale chyba zdążę zaliczyć zabawę Reni.




Jak Reniu? Mogą być? Mam nadzieję, że zaliczysz. 
Jeszcze niedawno robiłam znowu jajka. Tym razem były to jaja karczochowe na zamówienie dla kibiców klubu sportowego Arka Gdynia. 







Na zakończenie jeszcze jedno jajo.  Również ze wstążeczek, ale już 30 cm. Zużyłam na nie około 40 metrów wstążeczki.


Muszę Wam powiedzieć, że to wielkie jajo robiło się całkiem fajnie. Wstążeczki na takim obwodzie bardzo ładnie się układały. Kolory wybierała osoba dla której to  jajo robiłam. Osobiście chyba bym takich nie wybrała, ale o gustach się podobno nie dyskutuje. 
To wszystko na dzisiaj.
Życzę wszystkim tu zaglądającym zdrowych, szczęśliwych i radosnych mimo wszystko świąt. Niech w Waszych domach panuje radość, a w sercach spokój.
Niechaj dobry los chroni Was od nieszczęść i złych emocji. 















sobota, 13 marca 2021

Jakie to święta?

 Wydawałoby się, że już wiosna za progiem, bo przecież tyle oznak jej bytności już się pojawiło. Krokusy, pięciorniki, bratki, przebiśniegi i kolorowe pierwiosnki, pierwsze tulipany, cała mnogość wiosennych piękności. Czas zbliżających się świąt wielkanocnych. Pierwsze promienie wiosennego, jakże ciepłego słoneczka zmusiły mnie nawet do zmiany kurtki i butów na lżejsze i było na prawdę ciepło           tak, że chwilami pozostawałam w samej koszuli. Skoro tak wiosennie                     i wielkanocnie się zrobiło, czas było na jajeczka. Sporo ich powstało. 

       Małe jajeczka 6 cm. 




                                                      Jajeczka 12 cm.


Tak się przejęłam tymi świętami, że szybciutko zrobiłam karteczki. 
Oczywiście wielkanocne i oczywiście na zabawę naszej Ani. 
 Ania w tym miesiącu zaproponowała dwie mapki według których należało zrobić karteczki.


Tym razem jestem zadowolona z moich kartek. Pewnie dlatego, że robiłam je ze spokojem, nie gnana pośpiechem czasu. 




                                             Uwielbiam tego kurczaka.




Tym razem nie zapomniałam też o zbiorowym zdjęciu. 
Takiego zabrakło w poprzednim poście. 


Kiedy już zrobiłam te iście wiosenne prace i byłam zadowolona, że nic na ostatnią chwilę, spadł śnieg. Dużo śniegu, a ja w "adidaskach" wzbudzałam niemałe zdziwienie co niektórych przechodniów. Wtedy właśnie dotarło do mnie, że przecież wiosna wiosną, Wielkanoc Wielkanocą, ale trzeba pomyśleć o świętach Bożego Narodzenia i poczynić jakoweś drobiazgi na tę okoliczność i choć czasu niewiele zostało, sumiennie zaliczyć zabawę Koronkowej Pandemii. Padło na bombki. Niewielkie 6 cm arylowe bombeczki, które chciałam ubrać w "gatki" jak mawiają koleżanki po fachu. 
Przyznam się że to moje pierwsze tego typu prace i sprawiły mi trochę kłopotu, co zresztą widać. 


Zbyt duże szydełko, zbyt luźna robótka. W zasadzie nie było czego naciągać.  
Przeźroczysta bombka również nie specjalnie przypadła mi do gustu. Wydaje się być bez wyrazu.


Kolejną bombkę pomalowałam od środka czerwoną, akrylowa farbą. Nie dlatego, że nie mam bombeczek szklanych, ale dlatego, by przy okazji jej ubierania w gatki, nie zmiażdżyć jej, bo przecież ja "drewniane" łapki miewam. 


Tym razem już bardziej mi się podoba, szczególnie kontrastowe tło bombeczki. Do efektu szydełkowania ma jeszcze kilka uwag.  Poszłam w drugą stronę i  zrobiłam zbyt ciasno, lub zbyt małym szydełkiem i/lub cienkim kordonkiem.
Jak mówią do trzech razy sztuka. Kolejna będzie chyba ciut lepsza, ale to pokaże następnym razem. 
Owe bombeczki zgłaszam na zabawę "Koronkowa Pandemia" 


Sami widzicie kochani, że moje wątpliwości dotyczące świąt nie były bezpodstawne. Wam jednak z całego serca życzę słońca, wiosny i udanych świąt wielkanocnych. 










 











niedziela, 28 lutego 2021

W niedoczasie.

 Dziś wpadam do Was na krótko, by na ostatnią chwilę nakarmić żabę w zabawie Ani, gdzie tworzymy kartki według mapek. Tak na serio, dopiero w tygodniu przypomniałam sobie, że luty jest krótki i tym sposobem musiałam mocno przyśpieszyć. Odczytywanie map nigdy nie sprawiało mi problemu, szczególnie map topograficznych. Można by rzec, że nawet lubiłam te wszystkie marsze na orientację, czy harcerskie podchody. Jednak mapki do kartek sprawiają mi odrobinę problemu. Wykonywanie z góry narzuconych zadań, kłóci się z moją wolnościową i niezależna naturą. Podporządkowałam się jednak grzecznie wytycznym, które na luty zaproponowała nam Ania. 


Udało się zrobić obie, mimo, że było ciężko z czasem. 
Koniecznie chciałam zrobić kartki wielkanocne, ponieważ mam ogromny deficyt 
i chyba tym razem nie do wszystkich powysyłam karteczki. 

Pierwsza w nieoczywistych kolorach. 
Bardzo spodobała mi się grafika i bardzo żałuję, że nie posiadam maszynki 
do wycinania. Niestety ręczne wycinanie nie jest idealne. 





Druga karteczka już bardziej rękodzielnicza. Tym razem urzekł mnie kurczak, którego haft sprawił mi sporo przyjemności. 





Jestem zadowolona z obu kartek, choć ta z kurczaczkiem bardziej przypadła mi do gustu, bo sam kurczak jest bardzo zabawny. 
Mam nadzieję, że Ania zaliczy, bo przecież zmieściłam się w czasie a to najważniejsze.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo cieplutko. Powoli wiosna zagląda tu i ówdzie. Życzę więc wszystkim słońca, zdrowia i ciepełka. 








poniedziałek, 22 lutego 2021

Prawe do lewego.

 Dawno mnie nie było prawda?  Czasem wydaje mi się, że ziemia kręci się szybciej niż kiedyś, dlatego doba wydaje się być krótszą. Czas pandemiczny trochę pozmieniał  mi życie    i nie potrafię się w nim     odnaleźć.  Marzy mi się jej koniec i chyba nie tylko mnie. Powoli mam już po prostu dość. Czasem więc, gdy tylko odrobinę luzu znajdę, siadam w swoim kąciku i staram się coś zrobić. Niewiele tego powstaje, ale zawsze coś.

 Dzisiaj chciałabym pokazać Wam dwie rzeczy, które przygotowałam na zabawę naszej Reni. Wszystkie wytyczne i zasady zabawy znajdziecie tutaj.



Potrzebowałam kolejnego sweterka dla króliczka, którego uszyłam jeszcze wiosną ubiegłego roku. Prosty ścieg z naprzemiennym oczkiem lewym i prawym to tak zwany "ryż".


A Pani królisia wygląda w nim tak.



Inaczej  ma się sprawa z podobnym wzorem wykonanym szydełkiem. Nie jest to klasyczny ścieg ryżowy, ale Renia dopuściła ten fajny wzór. 
Podpatrzyłam trochę filmików, bo ja szydełkiem to tak słabo władam. 
Ostatecznie powstała taka mała torebeczka lub jak kto woli kosmetyczka. 




Wiem, że nie jest idealna, ale powiem Wam, że jestem z siebie zadowolona. Kolejna zapewne tez powstanie i wierzę,że będzie jeszcze lepiej. 
Dziękuję Ci Reniu za tę zabawę, bo gdyby nie ona nigdy nie zmierzyłabym się
 z szydełkiem. 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i nie dajcie się pandemii. 
Może tylko tej koronkowej, którą prowadzą wspólnie Ania, Ola i Justynka,
 a o której możecie sobie poczytać o TU