niedziela, 12 stycznia 2020

Leniwy początek roku.

Jestem, jestem i mam się dobrze. Nowy rok rozpoczęłam dość leniwie, przynajmniej w świecie rękodzieła. Nie znaczy to, że kompletnie nic nie robiłam, jednak na dziś  nie ma co pokazywać. Postanowiłam, że mój nowy rok będzie spokojniejszy, że nie będę gonić za niedoścignionym, że "nic na siłę, a odpoczynek i relaks zawsze i wszędzie mile będzie widziany. Róbmy więc to, co nas relaksuje i odpręża, bo życie jest zbyt kruche. 
Początek roku powitałam z książka w dłoni, którą otrzymałam ponad rok temu, zdaje się na pocieszenie. 


No coż. Bardzo ciekawa wizja tego, co dzieje się z nami , kiedy odchodzimy
 z tego świata. 



Polecam Wam wszystkim. Warto pomyśleć, podumać i może uwierzyć? 

Później przyszedł czas na karteczki. 
Ania kolejny już rok, zdaje się piąty, prowadzi zabawę i chwała jej za to. Gdyby nie zabawa, pewnie nie powstałaby żadna kartka, bo jak znam siebie, brak obowiązku - zwalnia z obowiązku. 
W tym roku głównym motywem zabawy są kwiaty.
Wszystkie wytyczne znajdziecie TUTAJ


Moje kartki na styczeń? 

Biały baranek.



Przebiśniegi, które miło się skręcało z paseczków. 



Jeszcze trochę i zakwitną nam w ogrodach, a może już gdzie nie gdzie powychodziły?

Kolaż dla Ani.


Pozdrawiam wszystkich zaglądających i odwiedzających bardzo serdecznie. 
Znikam popatrzeć co tam pięknego stworzyłyście.









wtorek, 31 grudnia 2019

Kartki na Sylwestra

Dziś szybciutko i króciutko, bo przecież czas przygotować się na pożegnanie starego roku. Jaki był? Wydaje się całkiem przeciętny bez jakichś fajerwerków, chociaż jakby się tak głębiej zastanowić, to był szczęśliwy. W końcu na świat w rodzinie przyszło czworo maluszków. Wyczekiwanych i upragnionych. Zdrowie dopisało jako tako, żadnych większych problemów no i w końcu rok bliżej do emerytury. Słowem jest dobrze. Dziś jednak chciałam zakończyć rok bez niezrealizowanych blogowych zobowiązań. Może nie tak do końca, bo pozostały rzeczy, których nie zrobiłam, a bardzo chciałam. Zostawmy to jednak na nowy rok. Może się uda. Dzisiaj pokażę Wam karteczki, które poczyniłam na Anulkową zabawę. Na ostatni gwizdek, jak zwykle. 


Obie robiłam wczoraj  wieczorem na szybko. 
Ta dla Was wszystkich.


                                                     Jest brokat.



                           Druga to składaczek. Robi się szybko i miło.


                                          Jest brokat i są perełki.



Jeszcze kolaż dla dopełnienia formalności.



Niedawno zawzięcie robiłam świeczniki z pieńków brzozy. Zrobiłam dla siebie , a potem było jak zwykle..... a dlaczego ja nie mam, a ja też chcę, no wiesz siostra, mnie też by się przydał taki.  No to robiłam. 




Nawet mi się podobają. 

Chciałabym jeszcze podziękować wszystkim, którzy pamiętali o mnie, przysyłając świąteczne i noworoczne życzenia. Bardzo, bardzo Wam dziękuję. Wybaczcie, że Was nie wymienię. Wy wiecie, że jestem bardzo wdzięczna za pamięć.  

Teraz kochani znikam. Czas chłodzić szampana.



Niechaj Nowy Rok, choć przestępny, będzie dla Was szczęśliwy jak mało który, by przyniósł Wam wiele zadowolenia, satysfakcji, miłości i dobroci od ludzi. Uśmiechajcie się każdego dnia i w każdej chwili, aż w końcu los i do Was się uśmiechnie. Szczęśliwego Nowego Roku.





wtorek, 10 grudnia 2019

Krzyżyki w roli głównej.

Udało się. Nawet nie wiecie jak się cieszę. To "udało się" odnosi się do kilku fajnych rzeczy. W nawale zajęć i przygotowań świątecznych czasu niewiele pozostaje na robótki i inne przyjemności. Od pewnego czasu szykowałam się 
z koleżanką na jarmark bożonarodzeniowy, który od kilku lat organizują 
w naszym mieście. Impreza przyjęła się i z roku na rok jest wspanialej. Postanowiłam wziąć udział w tym jarmarku. Nie robiłam nic nadzwyczajnego 
i czasochłonnego. Miał to być taki "rekonesans" co i jak idzie. Wiecie, każdy grosz się przyda, szczególnie gdy plany na nowy rok bogate. Powiem tylko, 
że jestem zadowolona. Nawet bardzo.  największym powodzeniem cieszyły się proste jak "drut" choinki ze sznurka. Takie właśnie.



ale tez i takie  - wykonane z włóczki.



Choinki owe zgłaszam na wyzwanie  na blogu DIY - gdzie tematem jest własnie choinka. 


Przyznam, że mnie bardziej podobają się te sznurkowe. 
To tak dla tych , którzy chcieliby kiedyś poczynić podobne choineczki.
Wzięcie miały również zwykłe świeczniki z brzozowych pniaczków. 

Dość o tym. Miało być o krzyżykach. 
Udało mi się skończyć również naszego flaminga. Niby nie było dużo do końca robótki, jednak jakoś opornie mi to szło. To drugie z serii udało się. 


Jedno jedyne zdjęcie, bo ani światła, ani miejsca w domu odpowiedniego na dziś nie mam. Wszędzie ciemno. Mam nadzieję jednak na zaliczenie zabawy przed terminem. 

Trzecie "udało się" to rozpoczęty dość dawno obrazek dla małej Wiktorii.. 
Wreszcie jest i choć jeszcze nie oprawiony( ramka w nietypowym rozmiarze jest w drodze),  muszę go Wam pokazać. 



Podoba mi się i znowu jestem zadowolona, choć cierpliwości anielskiej potrzebowałam do tych konturów. 
Teraz do świąt nie złapię za igłę.  Mam dość. Może jakieś maleństwo, które szybko skończę. 
Znikam. Życzę wszystkim owocnej pracy, czy to robótkowej, czy tej przedświątecznej krzątaniny.
Do miłego. 






niedziela, 24 listopada 2019

Ramka, nie taka oczywista.

Za oknem szaro, buro i ponuro wiec żeby nie popaść w depresję, jak to dawniej bywało wszystko w domu robię w słuchawkach na uszach. Sprzątam, gotuję, piorę, prasuję i nawet kartki tworzę przy dźwiękach muzyki. Uwielbiam to. Nie dochodzą do mnie żadne inne dźwięki, szczególnie tv, który niestety włączony jest od rana na kanałach informacyjnych, co niekiedy doprowadza mnie do szału. Słuchawki są więc niezastąpione. Nie pytajcie jakiej muzyki słucham. Trudne pytanie. Słucham każdej dobrej, w zależności od nastroju. Raz będzie to muzyka poważna, szczególnie Chopin, Monti, Chaczaturian, Szubert, czasem operetka, czasem Slade, Quinn,  Okudżawa, Coen itd, itp. W zasadzie wszystkie gatunki muzyki w dobrym lub genialnym wykonaniu. Nie lubię tylko disco i disco polo. 
No ale nie o moich preferencjach muzycznych miał być post. Marzy mi się by zaliczyć zabawę u Ani. Nie wiem, czy Ania zaliczy. W tym miesiącu obowiązują nas ramki. Moja interpretacja ramek nie jest taka oczywista, ale ja tam ramki widzę. Jest to karteczka, a raczej dwie identyczne kartki na chrzciny bliźniaków.
Wykorzystane kolory to biały, brązowy, niebieski.




Aniu widzisz ramkę? Jest brązowa. 
Do tych karteczek poczyniłam metryczki dla chłopaków. 




W zasadzie tu też są ramki więc mam nadzieję, że Ania się zlituje i te rameczki zaliczy. Tak wyposażona pojechałam do miasta Łodzi, by uczestniczyć w tym w tej ważnej rodzinnej uroczystości.
Wrzucam jeszcze tylko banerek do zabawy...


......i znikam. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i ciepło. 





niedziela, 10 listopada 2019

Różowy Flaming jesienią.

Jako, że czas nieubłaganie mknie i za nami już listopadowe święto, które dla mnie osobiście we wspomnienia  tkliwe ubrane było, nadszedł czas, by pochylić się nad robótkami. Przyznam, że wena zupełnie mnie opuściła, odeszła gdzieś energia i chyba będę musiała "dopalaczy" jakowyś witaminowych zakupić 
i  ciało jak i ducha na prostą wyprowadzić. Póki co krzyżyków trochę postawiłam i naszemu różowemu Flamingowi schronienie w postaci szuwarów załatwiłam. Jeszcze nie do końca, ale czasu ciut mi jeszcze zostało więc spokojnie zdążę.



Tak było - tak jest teraz.


Banerek do zabawy jest chyba konieczny.



Chciałabym jeszcze korzystając z chwili podziękować dziewczynom, które pamiętały o mnie i o dniu moich urodzin . 
Nad wyraz miło jest otrzymać upominki, szczególnie wtedy kiedy się ich nie spodziewamy.
Dziękuję Ani za praktyczność prezentu , Danusi za quillingowe śnieżynki, Dorotce za frywolną śnieżynkę, Eli za  kolejną już frywolną bransoletkę i Justynce za cudowny frywolny łapacz snów. Dziękuję za piękne kartki i wspaniałe prezenty.


 Dziękuję wszystkim tym, którzy składali mi życzenia jakąkolwiek drogą, poprzez maila, mesengera, Watsapa, czy telefonicznie.
To wszystko na dziś . Skromnie i krótko. Następnym razem będzie lepiej. Pozdrawiam wszystkich zaglądających i podglądających. 



























czwartek, 31 października 2019

Liście, listki, listeczki....na zabawę.

Cóż za dziwny miesiąc. Sama nie wiem co się dzieje. Wszędzie liście. W ogrodzie było ich tyle, że od machania grabiami coś mnie "łupie" w krzyżu, a że lata swoje już mam, to trzyma i puścić nie chce. Za oknem mojego bloku liście leżą sobie na trawnikach i nikomu nie przeszkadzają. Nawet ładnie to wygląda. Tak ECO i naturalnie. Może ktoś w końcu pomyślał o jeżach, których latem sporo tu widziałam. Byłoby fajnie. Najpiękniej wygląda teraz nasz Starogardzki park, który przeszedł, jak to się szumnie nazywa, rewitalizację. Fakt, trwało to sporo czasu, ale efekt jest znakomity. Jak mi się uda zrobić dobre zdjęcia,  pokażę go Wam wiosną, kiedy obudzi się z zimowego snu. Nasza Anulka również w zabawie karteczkowej wymyśliła sobie temat liści na karteczkach październikowych.  Poczyniłam więc zgodnie z wytycznymi dwie karteczki. Pierwsza kartka na chrzciny. Są listki? Są.


Podoba mi się format sztalugowej kartki więc takową poczyniłam.


Pudełeczko zrobiłam według kursiku Ani (Nawanna), która w jasny sposób pokazuje jak je zrobić.  Sami zobaczcie.



Drugą kartkę zrobiłam trochę w pośpiechu, gdyż czasu było mało. Kartka dla młodego leśnika, który jest również sokolnikiem i opiekunem watachy wilków w naszych Borach.





Ponoć młodemu kartka się spodobała.
 Wykorzystam również okazje by pokazać wam kartkę z liściem, która zrobiłam osobiście na naszych zmaganiach warsztatowych w Toruniu. Przyznam, że żmudna to była praca i bardzo precyzyjna, ale za to ile satysfakcji. 


Jestem bardzo zadowolona, że Ela pokazała nam jak to się robi. 
He, człowiek całe życie się uczy. 
Kolaż i banerek do zabawy poniżej. 



Jak zwykle u mnie na ostatnią chwilkę. Jakoś wyrobić mi się ciężko, jednak gdyby nie Ani zabawa, chyba nie umiałabym się zmobilizować. Mam nadzieję, że zabawa potrwa dalej. Dzięki niej działam.
 Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.