31 sierpnia 2017

Tykające decu.

Witajcie,

 Nadrabiam zaległości blogowe bardzo powolutku. Tym razem mam nadzieję na zaliczenie dwóch zabaw, więc praca będzie niejako dwa w jednym. Kiedyś pisałam, że robię remont w domku ogrodowym. To co trzeba było zrobić z rzeczy ważnych, to wymiana podłogi i szafek w aneksie kuchennym. Reszta to tylko drobna kosmetyka, która sprawiała mi sporo radości.  Kilka fotek pozwoli Wam się zorientować w tym, co robiłam, spędzając czas w ogrodzie. 

Drewniane ścianki działowe pomalowane tzw. suchym pędzlem. Wszystko co miało inny kolor niż kolor bawełny, zostało przemalowane i jak to u mnie, musiało być poprzecierane. Przynajmniej tutaj mogę sobie przecierać do woli.



Stare koszyczki wiklinowe, obudowa karniszy z metaloplastyką, zasłonki z lawendą i motylami zakupione za grosze w "ciucholandzie" .


Komoda z lat 70 tych, która dotychczas stała na stryszku, zapomniana zupełnie.
Kiedyś pomalowana na jakiś kolor yellow.


 Dostała stare, odnowione,  metalowe uchwyty,
 trochę farby i szablonów, przecierek i oczywiście serca. 




Półeczkę z szufladkami już Wam pokazywałam. Ona też znalazła miejsce w domku.


Znalazły tu też miejsce niektóre drobiazgi robione dawno temu. Nic szczególnego, ale wyrzucić szkoda.


No i do tego wszystkiego brakowało mi zegara. Takiego dużego, by już przy wejściu widać było jaki jest czas i kiedy w końcu podadzą kawkę.
Padło oczywiście na zegar z papierowej wikliny. 
Widziałam piękność u Oli 
z bloga Papierolki. Ola plecie wspaniale, perfekcyjnie i nigdy jej nie doścignę. Jednak zegar wyplotłam. 
Chodzi i tyka i w końcu wiem kiedy jest  Five oclock(Nie wiem jak tu wstawić apostrof)





Ponieważ przykleiłam tam mały bukiet piwonii, zegar zgłaszam do kolejnej wakacyjnej lekcji Decu, w której na szczęście mogłyśmy zrobić to, co chcemy pod warunkiem, że będą to kwiaty ogrodowe. 
Zegar chyba mogę też zgłosić do zabawy Reni. W końcu zegar może być prezentem dla mnie samej, a co. Mam nadzieję, że dziewczyny przyjmą. 


Czas goni. Prawie rzutem na taśmę zdążyłam z publikacją posta. Przepraszam dziewczyny, że tak późno. 
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i życzę spokojnego, słonecznego weekendu.







27 sierpnia 2017

Uskrzydlony post

Witam Was bardzo serdecznie. 

 Musiałam się jakoś zmobilizować i wziąć się do roboty.  Koniec miesiąca już bliski, a ja jeszcze nic nie zrobiłam. Postanowiłam zatem najpierw zaliczyć zadanie u Danusi, która wymyśliła tym razem kolor " uskrzydlony".


 Wyobrażacie sobie? Nie wiem skąd u niej takie nadzwyczajne pomysły. Było nie było, znalazłam sobie modela do mojej uskrzydlonej pracy. 


Kartka poleciała już jakiś czas temu do solenizantki. 
 Ponieważ nie pokazywałam jej jeszcze,to dziś nadarzyła się okazja by Wam ją zaprezentować.









Muszę Wam powiedzieć, że jest to jedna z tych kartek z których jestem bardzo zadowolona. 
Może dlatego, że robiłam ją z sercem, dla wspaniałej osóbki i mam nadzieję, że jej również ta karteczka się spodobała. 

Na zakończenie jeszcze kilka fotek z ogródka. 
powoli widać schyłek lata, ale póki co jest na co popatrzeć.

Kwitnące trawy wyglądają bardzo romantycznie.


Przegorzany są odwiedzane przez mnóstwo trzmielowatych. 


Liliowce kończą już kwitnienie.


Róże za to kwitną ponownie i właściwie bezustannie. Są tylko maltretowane przez zbyt częste i intensywne opady deszczu. Kiedy jest trochę spokojniej wyglądają zachwycająco.






Tyle na dziś.
 Zmykam już i nie zabieram Wam więcej  cennego czasu. 
Wszystkim, którzy jeszcze do mnie zaglądają bardzo dziękuję za poświęcony czas i ciepłe słowa w komentarzach.  Obiecuję, że od jesieni będę częściej zaglądać na bloga.