Google+ Followers

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Puzdereczka małe dwa.

Witajcie kochani. Nie wiem jak Wy, ale ja ostatnie dni czułam się fatalnie. Zmiana pogody kompletnie mi nie służy i migrenowy ból głowy dał o sobie znać z wielką siłą. Po pięknych zimowych dniach, gdzie wszystko iskrzyło się w promieniach słońca, nie zostało już nic. Zrobiło się wilgotno, szato, buro i błotnisto. Wszędzie chlapa 
i plucha. Chociaż zimy nie lubię, to jednak wolę jak jest biało, śnieżnie i mroźno. Panująca teraz aura doprowadza mnie do szału. Tak na prawdę, to nic mi się nie chciało robić, ale siedzenie w fotelu z podkurczonymi nogami to żadne rozwiązanie. Ponieważ nie odrobiłam jeszcze lekcji w nauce decoupage, postanowiłam zająć się tym tematem. Przyznam się bez bicia, że długo zastanawiałam się nad tematem i choć wydawał mi się bardzo ciekawy, to nie miałam na niego pomysłu. Oglądałam wiele stron w internecie
 i wiele filmików przestudiowałam. Nie lubię robić rzeczy, które potem lądują gdzieś w szufladzie, lub stoją niepotrzebne nikomu 
i niczemu nie służą. Na duża rzecz nie chciałam się porywać, bo szkoda byłoby i mojego czasu i materiału, gdyby okazało się, ze temat zbyt skomplikowany. Rozejrzałam się dookoła i znalazłam dwa malutkie puzderka. Znacie zapewne takie. Bywały często 
w naszych domach. Musicie mi wybaczyć, że nie zrobiłam zdjęcia przed rozpoczęciem pracy obu pudełeczkom. To z roztargnienia 
i pośpiechu. Najpierw jednak banerek do zabawy.


Zakupiłam zestaw startowy do złoceń i wzięłam więc na tapetę takie puzdereczko.


Wszystko dokładnie oszlifowałam, bo lakier, którym pomalowane było puzderko, już popękał ze starości. Pomalowałam farba podkładową i nakleiłam malutkie motywy. Zrobiłam je wykorzystując formę do odlewów i pastę strukturalną. Można do tego wykorzystać zwykły gips lub klej termotopliwy. Mnie akurat klej "wyszedł", a gipsu zwyczajnie nie miałam. 
Pasta po stwardnieniu doskonale się sprawdziła.


Dość precyzyjną pracą okazało się naklejanie płatków. Są tak delikatne, że trzeba było sporej wprawy by jakoś całość okleić. Potem pozostało tylko " postarzanie", które zrobiłam zwykłą farbą akrylową i lakierowanie półmatowym lakierem. Efekt końcowy prezentuje się tak.




Drugie puzderko w innym kolorze i kształcie.




Na wykończenie brzegów wykorzystałam kawałki metalicznej, koroneczki w kolorze starego złota. Oba puzdereczka razem. 



Efekt końcowy nawet mnie zadowala. Myślę, że teraz wyglądają o niebo lepiej i jeszcze trochę mi posłużą. Do tematu chyba jeszcze wrócę już w większym rozmiarze. Pomysł jest, tylko musi poczekać troszkę na realizację, ale Wy zobaczycie ją pierwsi. To wszystko kochani na dziś. Życzę Wam pogody i uśmiechu każdego dnia.