Google+ Followers

poniedziałek, 19 października 2015

Makramowy kwietniczek.

Witajcie kochani. Uff, ale ten czas pędzi. Wszystko trzeba robić szybko i najlepiej na wczoraj. Wiem, że wszędzie jest tak samo. Takie życie, a my sobie jeszcze dokładamy zadań do wykonania na termin. Czy to normalne? Zamiast siedzieć wygodnie w fotelu to machamy pędzlami, szydełkami i innymi narzędziami i działamy 
w swoich dziedzinach. A co nie wolno? Żeby tego było mało to jeszcze próbujemy czegoś, czego nigdy w życiu nie robiłyśmy, jakbyśmy chciały umieć wszystko. Jak tak dalej pójdzie to zostaniemy  "superwomenkami". Miałam ostatnio ochotę wziąć się za makramowy kwietnik, bo wyobrażałam sobie, że zajmie mi to przynajmniej tydzień. Tyle tych supełków do zrobienia. Nie byłam pewna czy dam radę. Znalazłam więc w sieci tutorial, na prosty kwietnik, coby na początek za ciężko nie było. Moją dewizą jest "małymi kroczkami, byle do przodu" . Kwietnik jest więc mały,
bo źle dobrałam grubość sznureczka, ale w sumie jestem zadowolona z tego mini dzieła. Przy okazji nauczyłam się jakiegoś nowego węzełka i choć nie wiem jak toto się nazywa, wygląda interesująco. Z góry przepraszam Was za jakość zdjęć. Robiłam późnym popołudniem, światło kiepskie, ale co najważniejsze to widać. Na czas zdjęć powiesiłam go na uchwycie szafki, gdyż nie mam żadnego takiego haka do zawieszenia. Muszę znaleźć odpowiednie miejsce, chociaż korci mnie by zrobić jeszcze jakiś 
i zainstalować je w domku na działce.

Węzeł spiralny w takiej wielkości wygląda bardzo ładnie. Słabo widać, ale są tam wplecione takie metalowe, podłużne koraliki. Drewnianych brak, a te od biżutek mają za malutkie otwory.

 

A tu węzełek, który robiłam pierwszy raz. 
Wie ktoś jak się nazywa?


Spojrzenie na cały kwietniczek.







Trochę się zmartwiłam, bo zaglądając do Joasi zauważyłam, ze coś słabiutko z tymi kwietnikami póki co i tylko KASIA zrobiła kwietnik. Najgorsze jest, ze mój kwietnik to ten sam, który wybrała sobie Kasia. Mam nadzieję, że Joasia nie będzie zła i przyjmie i mój. Jeśli zdążę to postaram się jakiś inny jeszcze nawiązać. Tak sobie myślę, że skoro jeszcze nie ma tam innych Waszych prac, to pewnie jakieś cuda wymyślacie i oko mi zbieleje na widok tych cudności. Zmykam trochę poczytać po blogach. Pozdrawiam Was cieplutko i bardzo serdecznie.