Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makrama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makrama. Pokaż wszystkie posty

09 września 2016

Makramowy dzwonek 3D

Witajcie kochani.
 Chyba wszędzie panuje znakomita pogoda. Korzystajcie z niej ile się da, bo przecież taka aura nie potrwa długo. Całe dnie spędzam 
w ogrodzie. Trochę pracuje, trochę leniuchuje w cieniu pod rozłożystą czereśnią. Na robótki czasu specjalnie nie mam, ale kradnę każda wolną chwilę. Jeśli cokolwiek działam to tylko wieczorami, a nawet w godzinach nocnych. Jestem nocnym Markiem więc ta pora jest dla mnie najfajniejsza. Widzę na Waszych blogach, że pracujecie twórczo nad cętkowaną zabawą DANUSI oraz ruszyły karteczki do zabawy ANI. Póki co w tych tematach jestem daleko w polu, jednak prace koncepcyjne zostały zakończone i powolutku zabiorę się za te tematy. Dzisiaj chcę Wam pokazać zupełnie inna pracę. Do niedawna bawiliśmy się mikro makramą. Lekcje prowadziła JOASIA z bloga Sznurki i koraliki. Trochę żałuję, że Joasia zaprzestała prowadzenia tychże lekcji, bo mobilizowało to mnie do supłania. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś Joasia powróci z nowymi zadaniami. Makramka jednak wciągnęła mnie na tyle, że sama coś tam sobie kombinuję. Zawsze zazdrościłam dziewczynom, które na szydełku tworzyły piękne aniołki i dzwoneczki, które można  powiesić na choince. Szydełkiem nie władam na tyle dobrze, by coś takiego zrobić, ale sznureczki to zupełnie inna bajka. Znalazłam w sieci i zrobiłam sobie swój pierwszy dzwoneczek. Nie jest idealny, jest jeszcze coś do poprawienia, ale mam i jestem 
z niego zadowolona. 


Wplecione białe koraliki o wielkości 3 mm.


Trzeba dość mocno zaciągać węzełki. W przeciwnym razie praca jest za luźna i powstają takie oto szparki.



Cały dzwoneczek jest niewielki. Jego rozmiary to około 7x4 cm.


Do jego zrobienia zużyłam 27 metrów sznurka o grubości 1 mm. 


To trochę tak bożonarodzeniowo się zrobiło. Jak Wam się podoba taka wersja dzwoneczka? Warto supłać kolejne? 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę miłego, zwariowanego weekendziku.
Oby czas choć teraz zwolnił tempo.







28 czerwca 2016

Zaplątałam się 3120 razy

Witajcie kochani. Wreszcie nadszedł dla mnie upragniony czas urlopu. Wreszcie będę mogła odpocząć i robić to, na co mam największą ochotę. Krótkie wypady i leniuchowanie w ogrodzie to jest to, czego mi na chwilę obecną najbardziej potrzeba. Niewielkie plany robótkowe oczywiście również są, ale tylko takie na które będę miała ochotę.  Mam zamiar zwolnić tempo, włączyć wsteczny bieg. Pełen luz i relaks.  Zanim jednak to nastąpi, muszę jeszcze dotrzymać obietnicy danej dziewczynom i zaliczyć zadania, których wykonania się podjęłam. Miesiąc się kończy, a ja wciąż mam kilka rzeczy do zrobienia. Tak to już jest o tej porze roku, że czasu na robótkowanie mamy mało. Dzisiaj udało mi się skończyć pracę na kolejną już lekcję wiązania węzełków, czyli makramy, która od roku prowadzi Joasia. Kto mnie już troszkę zna to wie, że węzełki bardzo mi się spodobały i lubię sobie popleść odrobinkę. No głupoty też czasem plotę i trzy po trzy para piętnaście, jak mówi mój tato. Zdecydowanie jednak sznureczki uspokajają moje czasem skołatane nerwy. Tematem lekcji były owale w kilku rzędach, równoległe, lub przesunięte. Ponieważ różyczki, które robiłam ostatnio skradły moje serducho, to pozwoliłam im znowu mną zawładnąć i powstała trochę szersza bransoletka. 



Z ciekawostek, powiem Wam, że taką bransoletkę tworzy 37,5 metra sznureczków i  dokładnie 3120 węzełków 


Zapięcie postanowiłam zrobić na guziczki i pętelki, 
 bo zdecydowanie łatwiej jest je zapiąć. 


Tak naprawdę , nie wiem co mnie podkusiło na żółty kolor. Lubię takie zestawienie kolorystyczne, ale chyba ładniej byłoby , gdyby całość była w jednej tonacji. 



Prawie za pięć dwunasta, ale udało mi się dotrzymać słowa 
i zaliczyć kolejne zadanie. Mam nadzieję tylko, że Asia zdąży 
z żabką i będę mogła ją nakarmić przed końcem miesiąca. 
Banerek do zabawy oczywiście jest.



To tyle na dziś kochani. Pewnie jeszcze tu zajrzę niebawem. Jeśli do kogoś w tym najbliższym, urlopowym czasie nie zdążę, wybaczcie. Nadrobię na pewno. Pozdrawiam Was serdecznie i cieplutko.

06 maja 2016

Odrobiłam kolejną lekcję - makrama - owale

Witajcie kochani. Dziś piątunio i wiem, że większość z Was odpoczywa od pracy zawodowej. Pogoda sprzyja wyjazdom, wędrówkom, czy po prostu spędzeniem czasu na świeżym powietrzu. Moje dni są teraz zdominowane na pracy w ogrodzie. Pięknie się zrobiło i kolorowo. Wieczorki są jednak jeszcze dość długie, szczególnie, że jestem "Nocnym Markiem" i spać chodzę dobrze po północy. Mogę więc nadrobić troszkę robótkowych prac. Zalegam wciąż z zadaniem z makramki, która prowadzi JOASIA. To już 11 lekcja. Termin zbliża się ku końcowi i trzeba było wziąć się do plecenia tych węzełków. Wiecie już chyba, że bardzo mi się podoba takie wiązanie sznureczków. Jakoś mnie to uspokaja. Nic wtedy nie jest tak ważne i istotne, nic mnie nie może wyprowadzić z równowagi, nawet wtedy kiedy muszę rozplatać część pracy. 
Zadanie polegało na wykorzystaniu w pracy splotu dającego wzór owalu. 
                           Na początek jednak banerek zabawy



                         Podpatrzyłam trochę w internecie i w inspiracjach  Joasi i spodobała mi się taka. 




Owal jest i wiązało się całkiem fajnie. Sznureczek o grubości 1 mm. W oryginale są koraliki, ale osobiście nie wszędzie je lubię więc tym razem odpuściłam je sobie. 
Ponieważ jednak miałam już te czerwone sznureczki pod ręką to powstała jeszcze taka


Trochę zbliżeń



Musiałam ją zrobić, bo obiecałam sobie, że zrobię ją w temacie listeczków, ale już nie zdążyłam.
Te owale jakieś niemrawe wyszły i nie wiem czy Joasia mi zaliczy tę drugą bransoletkę, dlatego  powstała jeszcze jedna, w moich kolorkach i moim ulubionym indiańskim wzorku.


Zdjęcie makro



Jeszcze tylko wszystkie razem.


Muszę przyznać, że jestem zadowolona z tych bransoletek. 
Wzór fajnie się plecie i daje świetny efekt. 
Teraz czas będzie pomyśleć nad kolejnym zadaniem. 
Pozdrawiam Was moi mili bardzo cieplutko i wierzę, że podczas tego weekendu wypoczniecie solidnie. 










07 kwietnia 2016

Makramowa Pipa przećwiczona

Witajcie kochani. 
 Nie wiem jak Wy to robicie i kiedy, że tyle pięknych prac powstaje. Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz dla mnie najważniejszy jest mój ogród. Uwielbiam tam być i nic innego aż tak bardzo się nie liczy. Dziś również do wieczorka spędziłam tam dzień i znowu powyginałam swoje gnatki na lewo i prawo, w górę i w dół. Przysiadów i skrętów tułowia miałam tyle jak na godzinnym aerobicu. Super jest jak poczuje każdy mięsień. Robi się coraz piękniej, ale i zamierzeń jeszcze do zrealizowania cała masa i nie wiem, czy uda mi się w sezonie wszystkiego dokonać. Ważne, że cele są przede mną. Chciałam po powrocie wziąć się za jakieś zadanie, buraczki czy karteczki. Dotarła jednak do mnie smutna wiadomość, która skutecznie zniechęciła mnie do dalszych działań. Pokażę więc wam dzisiaj moje zmagania z Pipą. Kto kojarzy prawidłowo, to nazwa węzełka zadanego nam w kolejnej lekcji Makramy. Węzełek sam w sobie trudny nie jest, jednakże efekt zależny jest od sznureczka jakiego używamy. 
Zaczęłam od takiego woskowanego o grubości 1,5 mm. Wydawał mi się dość sztywny by ładnie układać pętelki. Wyszło jak wyszło.


By poćwiczyć ten dziwaczny i w nazwie i w formie węzełek zrobiłam druga próbę, już z maleńkim koralikiem.


Potem wzięłam na tapetę cieniutki również woskowany sznureczek. Gorzej się wiązało i wyszedł taki "Orbitek"



W końcu postawiłam na zanany wszystkim satynowy sznureczek. Wiązało się całkiem dobrze i nawet mi się spodobało. 


Teraz wszystkie razem pipeczki.



Oczywiście banerek do zabawy i mam nadzieję, ze nie jestem jeszcze ostatnią uczennica zaliczająca egzamin. 


Dopiero dziś mogę zakończyć marcowe zabawy. Lepiej późno niż wcale prawda? 
Mogę teraz spokojnie pomyśleć nad kwietniowymi zabawami. Może nie będzie tak źle i czasu troszkę styknie  na inne oprócz ogrodowych przyjemności. buziaki dla Was wszystkich i słonecznego weekendu życzę.





13 marca 2016

Zaplatane sznureczki

Witajcie kochani. Muszę przeprosić wszystkich tych do których nie udaje mi się ostatnio dotrzeć z komentarzami. Wiecie, że miałam 
z nimi problem. Komentarze Wasze póki co są, chociaż wiem, że jakieś zniknęły. Klikałam i klikałam w ustawieniach no i sobie wyklikałam tyle, że nie otrzymuję powiadomień o wystawianych przez Was postach. Dlatego proszę, miejcie litość i  wybaczcie jeśli gdzieś nie docieram. Postaram się w krótkim czasie to naprawić, ale póki co brakuje mi pomysłu co powinnam zrobić. 
Mój czas zaczyna być mocno okrojony i to nie za sprawą zbliżających się świąt. Sporo czasu poświęcam już ogrodowi, 
a raczej roślinkom. Nasiałam mnóstwo kwiatków i wciąż pikuję, dosiewam, podlewam itp. Ogrodniczki wiedzą, że to żmudna robótka. Żeby jednak nie było, że nic nie robię innego. Coś tam powolutku działam i staram się jak mogę by zaliczyć kolejne tematy. Dziś jednak pokażę Wam jeszcze jeden naszyjnik makramkowy. Wciagnęły mnie te sznureczki jak żadna inna praca. Gdybym mogła, to nic innego bym nie robiła, tylko plotła i plotła. Tyle jest jeszcze pięknych wzorów, a i pomysłów mnóstwo mam w głowie. Może gdy już opanuję sztukę, będę mogła sama zaprojektować i wykonywać różne rzeczy. Marzę o tym i mam nadzieje, że kiedyś te drobne marzenia sie spełnią. Bardzo spodobał mi się wzór. Sznureczek milimetrowy w kolorze rudym i cytrynowym też przypadł mi do gustu. Ciekawe czy i Wam się spodoba. 



Cały naszyjnik prezentuje się tak


Oczywiście muszą być też kolczyki.


Jeszcze zbliżenie.




Myślę, ze zrobię jeszcze jeden komplet w innym kolorze, bo jakoś mi to na indiański zestawik wygląda. 
Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko, życząc milej i spokojnej niedzieli.





02 marca 2016

Sznureczkowy komplecik

Witajcie kochani. Muszę Wam wszystkim podziękować za wsparcie i pomoc w sprawie znikających komentarzy. Macie wielkie serca. Wciąż nie wiem czy się udało, ale widzę, że od pewnego czasu ilość komentarzy się nie zmienia i te pisane ostatnio nie znikają. Przesiedziałam kilka ładnych godzin nad znalezieniem przyczyny i nawet prowadziłam  nocne rozmowy z GOSIA. Mam nadzieję, że pod tym postem wszystko będzie już dobrze. Dziś 
w tempie ekspresowym chciałam Wam pokazać moja pracę, którą wykonałam na kolejna lekcję makramy.TO JUZ 9 LEKCJA Jak wiecie tematem były listki. Przyznam się, że chciałam zrobić coś zupełnie innego, ale czas mam wciąż bardzo ograniczony 
i skupiłam się nad tym co wydawało mi się dość proste. Listeczki są więc chyba zadanie to, zostanie mi zaliczone. Być może uda mi się coś jeszcze poczynić w tym temacie, ale nie jestem pewna czy zdążę w terminie lekcji. Jeśli nie to pokażę przy najbliższej okazji. Ostatni czas jest dla mnie dość stresowy i pełen różnych niespodzianek więc wiązanie węzełków przynosi jakąś ulgę 
i ukojenie skołatanych nerwów. Pozazdrościłam DANUSI, kiedy pokazywała nam zrobiony naszyjnik. Postanowiłam zrobić podobny w nieco inny kolorze i wiecie co? Narwa miałam strasznego, bo koraliki, które miałam przygotowane miały tak nieziemsko małe otwory, że nijak sznureczek nie chciał przez nie przejść.Myślałam, ze szlak mnie w końcu trafi. Tak to jest podobno jak dziurka jest za mała. a to co ma w nią wejść jest giętkie 
i grubaśne jak.... Woskowanie tez nie pomogło, przypalanie również. Co wleźć nie chciało to nie wlazło. W końcu musiałam zmienić koraliki i obejść trochę wzór, używając ich mniej. 
No dobra, ale ja tu "pitu" "pitu" a Wy czekacie na zdjęcia. O one też sprawiły mi kłopot, bo kolor jakoś mi nie chciał wyjść. Zawsze inny niż w rzeczywistości. W końcu uzyskałam zadowalający efekt, jednak nie do końca. W realu kolorek jest naprawdę śliczny.




Ponieważ sam naszyjnik nie może zaistnieć, dorobiłam niewielkie kolczyki na łańcuszkach i zamocowałam na sztyftach. 






                                                              Zbliżenie na kolczyki


Komplecik w całości.


Cieszę się, że mimo wszystko zdążyłam w terminie, ale to tylko dzięki temu, ze ten termin jest trochę wydłużony. 


Teraz zobaczymy co się będzie działo z komentarzami. mam nadzieje, że będę w stanie wszystkie odczytać. Pozdrawiam Was bardzo, bardzo cieplutko. 





05 lutego 2016

Powrót do sznureczków

Witajcie kochani. Dzień leci za dniem, a ja wciąż nie umiem się zebrać do roboty. Jakoś tak ani specjalnej chęci, ani pomysłów. Totalna pustka w głowie. Chyba pogoda mi nie pasuje, bo wiało jeszcze wczoraj okrutnie, a moja głowa dawała o sobie znać przez kilka kolejnych dni. Nerwa miałam nie wiedzieć czemu i kręciłam się po chałupie jak mucha w smole. Zabierałam się za różne rzeczy
 i żadnej nie kończyłam.  W końcu postanowiłam wrócić do sznureczków, które zawsze mnie uspokajały i relaksowały. Nic nowego nie stworzyłam, ale poplątałam sobie bransoletki, których wzór już znacie. Tak mi się jednak podoba ten wzór, że poczyniłam sobie jeszcze dwie w różnych wariacjach koralikowych. Chyba już tradycyjnie czarna, choć tym razem z turkusowymi koralikami. Na zdjęciu wyszły jakieś bardziej niebieskie, ale ze zdjęciami to nie umiem sobie poradzić. Muszę sporo popracować nad ich obróbką. 



Niedawno zrobiłam też białą dla AGNIESZKI na urodzinki. Przyznam, że bardzo mi się podobała, bo przecież ja uwielbiam biały kolor. Zrobiłam więc dla siebie identyczną. Na lato będzie jak znalazł.



W ten sposób doszłam do spokojności umysłu i szybko wzięłam się za warkoczyki, bo przecież termin ma się ku końcowi, a ja jeszcze nic nie zrobiłam. Warkoczy nigdy nie potrafiłam zapleść i choć jako młoda dzierlatka miałam bardzo długie włosy, warkocze plotła mi mama, babcia albo sąsiadka. Heheheh pamiętam jeszcze takie olbrzymie kokardy, które wyglądały jak wiatraki we włosach. Moje sznureczkowe warkocze są skromne, ale przynajmniej poznałam co, z czym i jak się plecie. Pierwsza powstała plecionka z ośmiu sznureczków. Trochę trwało zanim dobrze rozpoczęłam pracę. Jakaś nieogarnięta chyba jestem. Wciąż coś mi się nie zgadzało, ale jak już załapałam, to poszło dość szybko. Plecionkę przyłączyłam do kluczy.




Trochę to było mało wiec zrobiłam jeszcze tak zwanego kłosa. Tym razem z czterech sznurków w dwóch kolorach. Bransoletka jest podwójnie zawijana i myślę, ze tak lepiej się prezentuje. 



Muszę jeszcze do niej dołączyć kawałek łańcuszka i jakąś zawieszkę, ale w chwili obecnej nie mam. Trzeba coś zakupić. Te dwie prace zgłaszam oczywiście do wspólnej lekcji makramy.


 Ufff, ciesze się,że zdążyłam z tymi warkoczykami. Wiem, że szału nie ma, ale i weny twórczej brak. 
To na dziś wszystko. Życzę Wam kochani wspaniałego weekendu. Wybieram się jutro do ogrodu. Może cos fajnego się tam dzieje? Zobaczymy.