Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hafty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hafty. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2019

Bożonarodzeniowo i wielkanocnie.

Muszę Wam powiedzieć, że jakoś tak dziwnie robi się pewne rzeczy związane z Bożym Narodzeniem, kiedy czas typowo wielkanocny. W sumie jednak to fajna odskocznia od tych wszystkich jajek, kartek
 z zajączkami, kurczakami i barankami. Przyszedł w końcu czas na nadrobienie zaległości.  Mam na myśli zawieszkę w bardzo ciekawym kształcie. Takiego pendibulowego bakcyla zasiała w nas Marysia z bloga StopChwilka, na spotkaniu we Wrocławiu. Ponieważ ja gapa jestem, to swojego, jak go nazwałam "Pitbula", skończyłam dopiero wczoraj i szybciutko chciałabym Wam  go wam pokazać. Choć wzorek wydaje się prosty i miałyśmy nadzieję na szybką 
i łatwą robótkę, to okazało się, że to strasznie żmudna praca. Efekt jednak jest fantastyczny i przyznam się, że zapewne nie jeden jeszcze taki pendibul powstanie. 
Z jednej strony drobny hafcik w formie prezencików.


Z drugiej małe choineczki.



Całość obszyta małymi, srebrnymi koralikami.


Do tego kokardki



I obowiązkowy chwościk.


Marysiu dziękuję Ci za tę lekcję. Trochę późno, 
ale lekcję odrobiłam. 
Zgłasza też tę pracę do zabawy u Kasi, gdzie cały rok haftujemy rzeczy związane z Bożym Narodzeniem.



By nie było tak tylko bożonarodzeniowo, bo toż przecież Wielkanoc za pasem, w zaciszu domowym powstały takie nietypowe stroiczki dla dzieciaków. Same kurki kupiłam w sklepie Inspirello za naprawdę niewielkie pieniądze.




Lubię taką zabawę z farbami więc praca była przyjemnością. 
Na dziś to wszystko. Czas zabrać się powolutku za świąteczne przygotowania, ale i ogród dopomina się pielęgnacji. Oby tylko pogoda w końcu na to pozwoliła. 
Dziękuję ,że jeszcze do mnie zaglądacie i dobre słówko zostawiacie. 



02 grudnia 2018

Mieleński Mikołaj

Zawsze zachwycałam się i podziwiałam haftowane ozdóbki, czy to bożonarodzeniowe, czy to wielkanocne, czy chociażby takie z serii "sweet home". Dostałam nawet takowe serce w prezencie.  Zawsze tylko chciałam, zawsze brakowało czasu, zawsze było cos ważniejszego, zawsze znalazło się jakieś wytłumaczenie, by tylko nie wziąć do ręki igły. Tak dawno tego nie robiłam. Kiedyś jednak był ten pierwszy raz. Zostałam do tego jakby przymuszona, otrzymując "zestaw" startowy do haftu zawierający wszystko co najpotrzebniejsze by rozpocząć zabawę 
z krzyżykami. Przyznam się, że początki były pełne błędów 
i niedokładności, ale z czasem Ania wytłumaczyła i pokazała co 
i jak powinno wyglądać. Dzisiaj zobaczycie w roli głównej Mikołaja, który powstawał jeszcze we wrześniu na Mieleńskiej plaży. 


Byłby zapewne samotny więc powstało jeszcze kilka Mikołajowych serc. 






Przyznam się teraz, że była to praca w kooperacji. 
Moje są hafty Mikołajków, zaś serduszka szyła moja kochana mamunia, bo ja nie polubiłam się z maszyną. Wiem jednak, że podobne serducha powstaną jeszcze i to pewnie z różnych okazji 
i może jednak chociaż trochę dojdziemy z maszyna do porozumienia. Oby.
Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie.




03 marca 2018

Krzyżowy miś

Witam Was wszystkich serdecznie.

   Dzisiaj będzie krótko i na temat. Pewnego dnia zostałam podstępem postawiona przed faktem dokonanym i zmuszona 
do postawienia pierwszych krzyżyków. No może nie zupełnie pierwszych, ponieważ wieki temu , gdy byłam jeszcze piękna 
i młoda, trochę krzyżykowałam. Otrzymałam na próbę kawał cały kanwy, specjalne igły i nawet nawlekacz, gdyż ślepa babka niewidząca jestem.. Nici mam niezły zapas z tych czasów, kiedy 
to "zdobywało" się, a nie kupowało. 
Musze Wam powiedzieć, że coraz bardziej wciągają mnie 
te krzyżyczki maleńkie jak łepek od szpilki. Pierwsze próby mam za sobą i nie były one idealne. Anulka Iwańska, bo to Ona tak mnie przekabaciła, pokazała co i jak powinno być i cholipcia chyba mnie zaraziła tymi krzyżykami.  Zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Nie, żeby od razu wszystko rzucić, ale czasem postawić kilka krzyżyków dla spokojności to fajna sprawa. 
Na Pintereście znalazłam taki wzór sympatycznego misia 
i postanowiłam spróbować. 


Aniu starałam się..... w jedną stronę.


Może nieidealnie dobrałam wielkość ramki, ale innej nie dostałam. Moja ramka jest wielkości 15x21, a chyba starczyłaby 13x18. 
Zawsze można przełożyć do mniejszej rameczki. 




Muszę Wam powiedzieć, że jestem z siebie dumna i nabrałam ochoty na jeszcze.
Może nie jest to jeszcze ideał, ale jak mówią trening czyni mistrza. 
Ten obrazek zgłaszam do zabawy Reni, jako, że będzie prezentem.

Reniu, nie ma jeszcze żaby na marzec więc z dodaniem poczekam. 

Zmykam już. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i dziękuję, że do mnie zaglądacie.
Życzę Wam miłej niedzieli, pełnej słoneczka.