Google+ Followers

piątek, 27 maja 2016

Decu i pasta strukturalna.

Witajcie kochani. Wyobrażam sobie jak pięknie wypoczywacie w ten długi, bardzo długi weekend. Pogoda dopisuje chyba wszystkim, a nawet jesli gdzieś popada, to wiem, że i tak odpoczywacie. Deszcz jest bardzo potrzebny. W moim rejonie susza okrutna. Nie padało od bardzo dawna i rośliny zaczynają odczuwać braki wilgoci. Podlewanie koneweczką to nie to samo. Zresztą, na naszych działkach "poszła" pompa i nawet w kranach ani kropelki wody. Przy braku opadów, nawet olbrzymie beczki, które zbierają deszczówkę są już puste. Szkoda, bo przecież teraz, kiedy mnóstwo kwiatów rozkwita, woda jest potrzebna im do życia. Może w końcu popada. Dzisiaj jakoś pochmurno i burzowo, ale póki co deszczu nie widać.
Ponieważ wiekszość czasu spędzam w ogrodzie to mam wielkie opóźnienia w robótkowaniu. Kończy się miesiąc, a ja daleko w polu. Wczoraj jednak udało mi się skończyć pracę do zabawy Reni 
i Justynki z decoupage, gdzie tematem było użycie pasty strukturalnej. Przyznam się, że lubię pracę z pastą. Ostatnio robiłam przy jej użyciu obrazek na blejtramie, który pokazywałam TUTAJ. Pastę robię sama wykorzystując do tego puder, wikol i farbę. Pasta jest idealnie gładka i łatwo się z nią pracuje a przy tym jest znacznie tańsza. Tym razem nie miałam pomysłu co zrobić i tak czas leciał, a ja wciąż zostawałam z niczym. Z braku czasu wzięłam na tapetę podniszczone wazony i wyszło z nich co wyszło. 


Wazony pomalowałam na biało, nakleiłam serwetkę, którą z lekka podmalowałam. Wokół fruwaja motyle, które przy pomocy szablonu i pasty rozmieścilam po całości. 




Nie jest to wielkie dzieło, ale w sumie jestem zadowolona. Już widzę w nich piękne, różowe, pachnące piwonie, które wkrótce rozkwitną.



Wazony zgłaszam do zabawy więc i banerek się pojawia.


A na parapecie robi się syropek na wszelki wypadek.


Młode pędy sosny przesypane trzcinowym cukrem. Mówię Wam kochani. miodzio.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę nadal pięknej, słonecznej pogody i choć trochę deszczu.