18 października 2016

Jesienny ogród i łobuziaki.

Witam Was serdecznie.
 Chyba ta piękna złota polska jesień już do nas nie powróci. Była, ale krótko i nie zdążymy nacieszyć się jej urokami, bo wciąż zimno, buro i ponuro. Całe szczęście, że podczas jej krótkiego pobytu zdążyłam troszkę popracować w ogrodzie, choć mam jeszcze kilka prac, które muszę poczynić. Mam nadzieje, że jeszcze zdążę przed nadejściem mrozów. Obiecałam Wam w ostatnim poście, że pokażę kilka fotek mojego jesiennego ogródka więc zapraszam. Zdjęcia zrobione kilka dni temu w ładną słoneczną pogodę.


Powojnik Tangucki wciąż kwitnie, choć widać już kres jego kwitnienia. Cieszy jednak urokliwymi puszkami. 


Róże , ach te róże niezastąpione, kwitną na przekór pogodzie. 



Są światełkiem wśród panującej wszędzie szarej, przytłumionej zieleni.


Jałowce obsypały się deszczem czerwonych owoców.


Bujnie kwitną marcinki i wszędobylskie rudbekie.



Nieśmiało gdzieś w gęstwinie liści próbuje zakwitnąć ponownie Tawuła.


A Przegorzan aż prosi się o ścięcie. Takie pąki wykorzystuję do bożonarodzeniowych dekoracji, suszę i spryskuję złotym lub srebrnym sprayem.


Jest jednak bardzo kolorowo. Złoto, czerwień i opadające liście brzozy dodają ogrodowi swoistego klimatu.



A w domu rozgościły się dwa małe łobuziaki. Póki co są jeszcze 
u mnie, ale już niebawem wywędrują do nowych właścicielek. 




Rozbawiły się na całego. Dorwały się do moich pomponów







Za ich sprawą w domu zrobiło się wesoło.  Choć nie są idealne, mnie się podobają i nawet jestem z nich zadowolona. 
Nie będę więcej przynudzać , a i weny do pisania dziś mi brakuje więc mówię Wam do zaśki. Chyba rurek muszę nakręcić więcej, bo kociaki maja wzięcie. Do dzieła więc zmykam.



















15 października 2016

Karteczkowo u Ani

Witam Was serdecznie.

Oj jak się zrobiło pięknie i radośnie. To za sprawa słoneczka, które po wielu ponurych dniach wreszcie zaświeciło. Od razu człowiekowi lepiej i chęci do działania wróciły. Myślę, że Wy też tak macie. Jakże byłoby cudownie, gdyby słonko zawsze świeciło. Niestety, to nie w naszym klimacie. Przez ostatnie dwa dni, słoneczne dni, nadrobiłam ogrodowe prace. Było sporo do zrobienia, ale powolutku i co najważniejsze z wielką ochotą udało mi się ogarnąć to i owo i już dziś mogę powiedzieć, że ogród jesienny wygląda zachwycająco. Kilka fotek pokażę w  następnym poście. 
Dzisiaj przychodzę do Was z karteczkami, które przygotowałam na zabawę naszej Anulki. Przyznam, że spodobało mi się to karteczkowanie i choć niejednokrotnie czasu brakuje, to z chęcią wieczorami coś tam przy nich dłubię. Banerek mówi wszystko 
o wytycznych więc nie będę się powtarzać. 


Karteczka według mapki sprawiła mi chyba najwięcej kłopotu. 
Niby proste, a jednak jakoś mi nie szło, choć podobno umiem odczytywać mapy. Koniec końców powstała taka kartka.




Nie wiem czy Anulka zaliczy taką interpretację. Aniu zlituj się. 

Kolejna karteczka okolicznościowa, choć jeszcze nie wiem na jaką okoliczność ona będzie.  Paseczki sprawiają mi sporo radości
 i z przyjemnością je skręcam, choć jeszcze dużo mi brakuje do ideału. Skręcam je bez szablonu, dlatego płatki są niestety różnej wielkości. 




Karteczka ze skarpetą w roli głównej. Nie kombinowałam za wiele. Jest po prostu skarpeta i już. 




Na koniec kolaż moich kartek i cieszę się, że udało mi się kolejny raz nie zawieźć naszej Anulki. 


Pozdrawiam Was bardzo słonecznie i do zaśki. 
Czas zająć się nowym tematem. Życzę Wam fajnego weekendu. Dla tych którzy chcą poleniuchować, leniwego, a dla pracusiów pracowitego. Jak kto woli.