Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liatra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liatra. Pokaż wszystkie posty

02 stycznia 2016

Spiący czy jednak nie?

Witajcie kochani w ten pierwszy dzień Nowego Roku. Wierzę, że świętowaliście wczoraj do białego rana i nie musieliście się leczyć dziś z nadmiary spożywanych trunków. Mieliście cały dzień na odpoczynek a i kolejne dni leniuchowania przed Wami. Tylko takie dziwadła jak ja rozpoczynają rok od ciężkiej zawodowej pracy. Cóż, czasem tak jest, że ktoś musi pracować, by bawić mógł się ktoś.
 W ostatnim dniu minionego już roku postanowiłam zrobić sobie spacer do ogrodu. Tak, tak do ogrodu. Wiem, że miało być na tym blogu ogrodowo, a zrobiło się bardziej rękodzielniczo. Obiecuję, że jednak od czasu do czasu będzie typowo ogrodowo. O tej porze w ogrodzie jest smutno i dość ponuro, ale jednak udało mi się znaleźć kilka interesujących widoczków. Mimo, że mroźno na dworze 
i woda w oczku delikatnie skuta lodem, to niektóre rośliny jakby
 o tym zapomniały i w ogóle się tym mrozikiem nie przejmowały. Inne z lekka oszronione wyglądają jakby były posypane cukrem pudrem. Właśnie takie anomalia są w moim ogrodzie. W różnych miejscach inny mikroklimat. Sami zobaczcie jak to wyglądało.

Ognik wciąż pięknie czaruje swymi kolorami choć listki delikatnie są oszronione



 Część wrzosowiska już typowo zimowa



Jednak w zacisznym miejscu, gdzie słońce operuje przez większą część dnia....




Owoce kaliny nie zmarzły jeszcze. Wciąż czekają na ptaki. 


Hortensja powoli traci płatki, lecz jeszcze wygląda uroczo. 


Piórkówka rozłożyła już swoje kłosy, a liatra systematycznie traci swoje grube kolby.


Drobne listki bukszpanu i płożącego jałowca ....oprószone cukrem? 



Na oczku mróz maluje geometryczne wzory.





A na pniaku  po starej czereśni wyrosły takie małe rudzielce.




Tylko biedna biedronka przymarzła do zasuszonego kwiatu Rodgersji. 


Widać nie zdążyła w porę odfrunąć. 

Ogród wciaż się zmienia. Wciąż zachodzą w nim niewielkie zmiany. Czy otuli go biały puch? Czy dane mi będzie podziwiać go pod władaniem zimy? Zobaczymy. 








02 sierpnia 2015

Kwiaty lata i wyróżnienie.

Witajcie kochani. Wreszcie mamy prawdziwe lato. Ciepło, by nie powiedzieć gorąco. Niektórym taka pogoda odpowiada, ale ja wolę jednak umiarkowane ciepełko. Wiem, że dla tych, które właśnie odpoczywają, taka pogoda to marzenie. Cieszę się, że trafiłyście idealnie w pogodę. W ogrodzie siedziałam dziś z książką 
i w przerwach zastanawiałam się co tu wymyślić na zabawę 
w kolorki oraz na kolejną lekcję Decu. Trudno jakoś, bo Danusia wymyśliła jakiś brzoskwiniowy kolor. Pogłowię się jeszcze trochę. Mam nadzieje, że coś wymyślę i że zdążę to coś zrobić. Dziś jednak chcę pokazać Wam kolejna odsłonę mego ogródka i kolorowy świat kwiatów, które właśnie kwitną. Zapraszam na krótki spacer. 

Każdy z Was zna Yukki karolińskie. W tym roku wyjątkowo ładnie zakwitły.




 Przegorzan wyrósł na dwa metry. Przywabia całe masy pszczół. Czasem boję się do niego zbliżyć.


Gdzie tylko okiem sięgnąć kwitną ukochane kwiaty mego taty, Rudbekie w różnych gatunkach.




Budleja uwielbia towarzystwo Rudbekii i pięknie się z nią komponuje. Podsadzam nimi krzewy.



Nastał też czas Lilii. Te drzewiaste cudnie pachną. Szkoda, że nie możecie poczuć tego intensywnego zapachu. 




Pierwszy raz zakwitła moja Calla. Tylko jeden kwiatek, ale cieszę się ogromnie.


Na białej lawendzie pracowicie krzątają się owady. Nie jest ona bardzo dekoracyjna, ale za to jest rajem dla pszczół, trzmieli 
i innych owadów.



Powoli odkrywa swe kłosy Liatra. I tu grasują trzmielowate.



Hortensja Pinky Winky czaruje bielą kwiatów, by za chwilę zmienić kolor na różowy.


Dalie dodają energii ogrodowi. W przeróżnych kolorach posadzone są w różnych zakątkach ogrodu.


Pierwszy raz zakwitła też hortensja Strong Annabel. Gałązki nie do końca zdrewniałe, ledwo mogą utrzymać olbrzymie kwiaty o średnicy 25-30 cm.


Nie może zabraknąć też mojej faworytki, róża okrywowa Cubana. Wydaje się, że nigdy nie przestanie kwitnąć. 


No i nowość w moim ogródku. Własnego chowu zatrwian. Udał się i pięknie kwitnie, niestety w przewadze zółty kolor. Są dwa kwiaty fioletu i dwa białe. Cieszę się jednak ogromnie, bo to fajna roślinka do zasuszenia i wykorzystania w różnych ozdobach i dekoracjach.


Wiem, że to nie ładnie się chwalić, ale co tam. Muszę, bo radość mnie rozpiera. W sierpniowym numerze miesięcznika "Działkowiec" w związku z wyróżnieniem, jakie otrzymałam w ubiegłym sezonie, ukazał się artykuł o moim ogródku. Moja radość jest spora, ale najbardziej cieszą się moi rodziciele, którzy mimo słusznego już wieku, wkładają w jego pielęgnację całe swoje serce. Wszak to im w dużej mierze zawdzięczam tak wypielęgnowany 
i zadbany ogród. 


Dziękuję, że byliście ze mną i cieszę się na każde Wasze odwiedziny. Cieplutko pozdrawiam i życzę nieustającej pięknej pogody. 







10 listopada 2014

Jesiennie.

Witajcie  kochani. Na dworze dziś dość ponuro. Mgła ściele się nisko, przyćmiewając krajobraz. Jest smutno i szaro. Jednak i w takim dniu  można dostrzec przyciągające naszą uwagę szczegóły.Tak było i tym razem. Mimo niesprzyjającej aury wyszłam sobie na krótki spacer i o dziwo  zauważyłam, że nie jest tak źle. Pięknie wyglądają zaschnięte kolby liatry kłosowej. Na tle rozplenicy pysznią się niczym maczugi Herkulesa, a ich kolor wspólgra z dzisiejszą pogodą.



Jest w nich coś melancholijnego prawda? Jakby chciały powiedzieć, że nadszedł czas by ubrać się w kożuszek. Letnie radosne kolory zostawiła gdzieś za sobą.

Ona jednak nie jest jedyną rośliną, która już wystroiła się na jesienny bal. Sama piórkówka ubrała złocisto szara sukienkę i przyozdobiła ją szarymi kłosami, niby koralami.



 Partnerka turzyca wdzięcznie jej wtóruje.  Tańcząc na wietrze ukazuje swe złote, delikatne kwiatostany, 



Jałowiec jakby niezdecydowany, powoli przebiera się w zimową szatę. Zastanawia się, czy już pora na zmianę, czy może jeszcze zaczekać??


W tym poszarzałym nieco krajobrazie jedynie korale róży pnącej,swą koralowo- pomarańczowa barwą przyciągają wzrok,


Dobrze, dobrze. Powiecie, że dość smutno dziś i melancholijnie?? W takim razie, by poprawić Wam nastrój, by przywołać uśmiech na Waszych twarzach, by zenergetyzować troszkę ten wpis, przedstawiam Wam kochani tę, która nigdy nie zawodzi i wciąż jest z nami. Mówią, że to królowa kwiatów i choć dla mnie wszystkie kwiaty są piękne, to dzisiaj faktycznie przyznaję jej tytuł królowej za wytrwałość w kwitnieniu. Zgadzacie się ze mną?





  

Czyż nie piękna. Kwitnie sobie mimo późnej jesiennej pory i w swoim królewskim płaszczu dostojnie nam panuje!

Tym radosnym akcentem pozdrawiam Was gorąco. Życzę miłego, rodzinnego świętowania jutro.