piątek, 7 lutego 2020

Przecież uwielbiam jaja w każdej postaci.

Wstałam dziś do pracy i od samego rana w uszach dźwięczała mi jakaś melodia. To było jak natręctwo myśli. Mijały godziny, a ona wciąż mnie prześladowała. Na domiar złego, nie mogłam szybko wpaść, co to za melodia. Kiedy spotkałam brata i zanuciłam jemu ten natrętny kawałek, roześmiał się i powiedział, że źle ze mną, skoro nie pamiętam już co śpiewaliśmy w każdy poniedziałek na szkolnym apelu. Faktycznie to było to. Dlaczego mnie akurat to prześladowało? Ciekawa jestem czy wiecie co to takiego? Z rękodziełem jest podobnie.  Pewnie też tak macie, że jak przyczepi się do nas jakaś technika, to choćby nie wiem co się działo, wszystko inne odchodzi w kąt. Tak mnie wzięło na te wstążeczki, że nie mogę się od nich odczepić i jak tylko "muszę" zasiąść przed tv, robię sobie jaja. Bardzo mnie taka robótka relaksuje i uspokaja. Powstały więc kolejne karczochowe jaja. 
Tradycyjne w wiosennych kolorkach.




Jak również takie troszkę wesolutkie.



Nazbierała się już cała "kipa"tych jajek.


No dobrze. Są jajka, są kurczaki, ale czegoś mi tu brakowało.  Nie specjalnie lubię się z maszyną, ale pewnego dnia mnie natchnęło. Myślę sobie a co tam. Jak wyjdzie tak wyjdzie. 
Mój pierwszy niedoskonały królik.




Myślę, że powstanie jeszcze jeden, a może dwa. 
Zbieram się już. Czas zajrzeć do Was, bo znowu piękne rzeczy stworzyłyście. 
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i życzę bardzo miłego weekendu.  Paa. 






2 komentarze:

Wszystkim zaglądającym i zostawiajacym komentarze, serdecznie dziękuję za odwiedziny i odrobinę uwagi.