Google+ Followers

czwartek, 11 czerwca 2015

Bawarskie klimaty.

Witajcie kochani po dłuższej przerwie. Od dawna marzyło mi się pojechać na Bawarię i poczuć jej klimat. Znałam ją tylko z opowieści znajomych i przeróżnych publikacji. Wiedziałam za to doskonale, że spodoba mi się tam. Okazja nadarzyła się szybciej niż przypuszczałam więc spakowałam walizeczkę i oto spełniło się. Powiem krótko. Kto jeszcze nie był w tamtych rejonach, niech czym prędzej zaplanuje sobie chociaż taką króciutką podróż. Miejsc do zwiedzania jest bez liku, a uroda ich przecudowna. Na szczęście pogoda dopisała i czasem było dość gorąco, ale co tam, bawarskie piwko doskonale chłodziło rozgrzane ciało. Zdjęcia pstrykałam gdzie się dało i niestety nie wszystkie są dobrej jakości, za co bardzo przepraszam. Zapraszam Was zatem w krótką podróż po miejscach cudownych. Może dzięki temu nabierzecie ochoty, by tam pojechac i zobaczyc to na własne oczy. Na początek Bamberg i jego stare miasto, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przepiękne kamieniczki bardzo mnie urzekły.




Mogłabym spędzić tam znacznie więcej czasu, popijając regionalne, zimne, wędzone piwko. 
W Monachium pospacerowaliśmy po Parku Olimpijskim
 i zawitaliśmy na wystawę aut BMW. Rany, przymierzyłam się do niektórych wozików. Cudne były i powiem szczerze,
 że chciałoby się takimi pośmigać. 


Nie obyło się również bez kościołów i katedry. Mnie najbardziej podobał się kościół św. Michała.




i ratusz o arcyciekawej architekturze



Po trudach zwiedzania posililiśmy się słynną bawarską golonką w klimatycznej karczmie, gdzie przygrywała kapela 
w regionalnych strojach.



Dalsza podróż przez urokliwe miejsca.


A teraz moje ukochane zamki i zameczki. Schwangau położony u stóp Alp ze słynnymi zamkami Ludwika II, zwanego Ludwikiem Szalonym. Chyba było w tym sporo racji. Niestety wewnatrz obowiązywał zakaz robienia zdjęć, a ponieważ były to obiekty monitorowane, wolałam nie ryzykować mandatu w wysokości 200 euro.













Niestety w Garmich- Partenkirchen trafiliśmy na szczyt G7 i trudno było dostać się do miasteczka, jednak nasz pilot był dostatecznie upierdliwy i w końcu pozwolono nam pochodzić po tym bardzo ładnym miasteczku. Tak na marginesie takiej liczby policji i wojska w jednym miejscu nie widziałam od czasu stanu wojennego.


I na koniec perełka Bawarii. Piękne stare miasto Rothenburg. Chyba się w nim zakochałam.












Jest tu sporo sklepów z wyrobami Hand Made. To coś dla was kochane dziewczynki.






No i ja, zmęczona, ale bardzo zadowolona. 


Przepraszam wszystkich, do których nie zdążyłam jeszcze zajrzeć. Trudno nadrobić zaległości z tylu dni, ale bardzo się staram, uwierzcie.  Teraz czas pomyśleć o zabawie w kolorki
 u Danusi i o kolejnej lekcji decu u Reni i Justynki. Zmykam więc szukać inspiracji.