Google+ Followers

wtorek, 16 grudnia 2014

Trochę relaksowo.





Już tak bardzo świątecznie dookoła. Wszędzie kolorowo i radośnie. Wszędzie słychać kolędy. Tworzy się nastrój, a na dworze wciąż nie widać zimy. Widocznie Pani Zima gdzieś zabłądziła i trafić do nas nie może. Osobiście nie specjalnie mi tęskno za nią, ale troszkę białego puchu na święta mogłaby sypnąć , by nastrojowo się zrobiło. Rozmawiałam ostatnio z wychowawczynią z przedszkola. Opowiadała mi, że na zajęciach musiała tłumaczyć malcom co to jest bałwan. Wyobrażacie sobie? Rany, jakie to dziwne.  Pamiętam zimę stulecia. To dopiero była mroźna i śnieżna zima. A i do szkoły się chodziło i prawo jazdy się zrobiło. Prawdziwa szkoła przetrwania. Pięknie wyglądał świat. Biały i czysty. Dzisiaj marzy mi się by nadchodzące święta były takie właśnie białe i czyste. Zobaczymy jak będzie. Póki co postanowiłam odświeżyć parę drobiazgów, które posłużą mi do świątecznych dekoracji, a które już dawno straciły swój blask. Na pierwszy ogień poszły metalowe osłonki, które niegdyś dostałam w prezencie razem z pięknymi wrzosami. Wrzosy znalazły swoje miejsce w ogrodzie, gdzie pięknie się rozrosły i przypominają mi darczyńcę, a osłonki wylądowały gdzieś w piwnicy. Gdy je w końcu wyszukałam wśród tych wszystkich skarbów i rupieci moim oczom ukazał się nieciekawy widok. Rany, dlaczego one takie brzydkie?


Co by tu z nimi zrobić? Pomyślałam, może owinę jakimś materiałem, krepiną czy coś w tym stylu. Czasu teraz trochę mało. Postanowiłam jednak, że się zabawię i poeksperymentuję. Wyszło mi coś takiego.



Wiem, wiem, praca nie jest doskonała. Bozia nie obdarowała mnie talentem plastycznym, ale pierwsze "koty za płoty". Obiecuję, że następna praca będzie bardziej perfekcyjna. Jak mawia mój tato, "żaden majster z nieba nie spadł". Wszystkiego uczymy się metodą prób i błędów. Jednak spędzenie czasu przy tej pracy było wielką przyjemnością. Wykorzystam te osłonki w kuchni, a póki co .....


Posłużą do świątecznej dekoracji. Troszkę pobieliłam gałązki, by choć odrobinę powiało śniegiem. Zmykam teraz do domowych zajęć. Popakuję prezenty dla rodzinki. Paczek jest sporo, w końcu rodzinka dość liczna. Was kochani pozdrawiam bardzo cieplutko.