Nie wiem dokładnie kiedy rozpoczęłam zwijać paseczki do tego projektu, ale zapewne ponad rok temu. Domyślacie się pewnie, że jest to kolejna moja niedokończona praca, która wreszcie doczekała się finiszu. Zwijanie paseczków w quillingu jest niesamowitą czynnością. Uczy cierpliwości i wytrwałości. Dla mnie jest odskocznią od tego zwariowanego świata, od TV która karmi nas wciąż złymi wiadomościami i każe się bać. Przy quillingu ogarnia mnie spokój. Wyciszam się a kiedy jeszcze włączę sobie swoją muzyczkę to nie ma lepszej terapii na stres i niepokój.
Jest to pierwsza tego typu praca w moim wykonaniu. Dotychczas quilling był widoczny u mnie jedynie na karteczkach z różnych okazji. Bardzo jestem z siebie dumna, że dałam radę skończyć, choć długo to trwało.




