Google+ Followers

poniedziałek, 14 listopada 2016

Był nalot, było bombardowanie.

Witajcie kochani.
U niektórych już zima zawitała na dobre. Cieszę się, że w moich okolicach śniegu nie widać. Póki co bywam, niestety, już  tylko bywam w ogródku. W zeszłym tygodniu pojechałam pograbić liście z trawnika i nie było łatwo. Wiem co pomyślicie. W tym wieku nic już nie przychodzi łatwo co? Otóż nie to miałam na myśli, choć 
i owszem, przyznaję, są rzeczy, które łatwo mi już nie przychodzą, ale co tam, nie poddaję się. Pracę utrudniały mi dwa, a nawet trzy takie małe ladaca, co to pod nogami biegały i w ogóle się nie bały. Sympatycznie się zrobiło i wesoło, bo ubawu miałam po pachy. Czyż nie są słodkie?


Kociaki chodziły za mną krok w krok, jednak złapać się nie dały. Gdy tylko się pochylałam czmychały w krzaki.



Jutro pojadę sprawdzić, czy kociaki jeszcze się pokażą. 



                             A w ogródku jesiennie i nawet fajnie, szczególnie jak                                                  świeci słoneczko.


 Róże przestają kwitnąć, choć jeszcze można zobaczyć  ich piękne kwiaty.




Lubię takie suche kolby Liatry.


Hortensja  całkowicie "zrudziała"


Wrzosy pokrywają się pierzynką z liści brzozy pod którą rosną.


Mój mały gość korzysta z promieni słonecznych. 


No dobrze, o ogrodzie już wszystko. 
Wieczorami starałam się popracować nad zadaniem do zabawy Danusi i "bombardowałam" roleczki od, jak to Danusia mówi, "dupnego papieru". Danusia utrudnia nam zadanie jak tylko może.
Długo się zastanawiałam co tu wymyślić. W internecie jest mnóstwo propozycji. Mnie do gustu przypadła jedna z nich. 
Jako, że święta się zbliżają postawiłam na coś, co może się przydać w tym okresie. 
Zacznijmy od banerka.


Gorzej było z rolkami, ponieważ nigdy ich nie zbierałam. 
Na szczęście pracuję tam, gdzie takowych nie brakuje i jest ich pod dostatkiem.  Nie, nie, nie jestem "babką klozetową" jeśli to miałyście na myśli. Hahaha.
Udało mi się trochę ich pozyskać. 


Nacięłam sobie takich płatków i sklejałam, sklejałam, sklejałam. Wyszło mi tego sporo, a efekt końcowy ocenicie sami. Zdjęć będzie sporo. Trudno było zrobić dobre fotki, by pokazać Wam coś, co jest prawie przeźroczyste, ażurowe.














Cała misa, czy koszyk jest bardzo stabilna, choć wygląda bardzo delikatnie. Za dno posłużyła mi podstawka pod doniczkę, którą również psiknęłam farbą. Całość jak widzicie jest złota i choć osobiście ten kolor mi nie pasi, to jednak święta są i na bogato ma być. Zastanawiałam się nad białym kolorem z dodatkiem brokatu. Jak myślicie, który kolor lepszy? Biały czy złoty?
Spokojnie zmieści się tam około 2 kg pomarańczy. Oczywiście do środka włożyłam szklaną misę. 
Jak Wam się podoba? 
Pozdrawiam cieplutko wszystkich i do zaś.