Google+ Followers

wtorek, 29 marca 2016

Zając z koszykiem na jajka

Witajcie kochani. Czas świętowania minął. Jak to zwykle bywa, to co dobre szybko się kończy. Na naszych blogach prace o tematyce świątecznej odkładamy na dłuższy czas, chyba, że ktoś będzie miał ochotę robić wielkanocne karteczki w zabawie u ANULKI. Myślę jednak, że póki co mamy dość jajek, kurczaków i zajączków. Nadeszła wiosna więc chyba przyjemniejsze okazje się znajdą. By zamknąć temat świąt muszę Wam jeszcze pokazać pracę, którą poczyniłam jakiś czas temu, a ponieważ wiem, że przesyłka już dotarła, mogę spokojnie pokazać Wam moją pracę. Zrobiłam ją w prezencie urodzinowo - świątecznym dla jednej nieźle zakręconej blogerki, a równocześnie na zadanie w Cyklicznych kolorkach 
u naszej wiecznie panującej DANUSI. Kolorem przewodnim jak wiecie był szczypiorek. Miałam ochotę na koszyczek z papierowej wikliny.  Pomalowałam więc rurki na szczypiorkowy kolor i bardzo się starając wyszedł mi taki śmieszny zając.
Miał być tylko koszyk, ale gdzieś w necie ujrzałam takiego królika 
i odgapiłam. Mam nadzieje, ze autorka pierwowzoru się nie pogniewa.


Przy okazji poćwiczyłam nowy dla mnie sposób zrobienia klapiaczków


i łapek splotem spiralnym z trzech rurek


Z czapeczką to nie było łatwo.



No i jeszcze nóżki. tak się trochę rozkraczył ten zając, ale łatwiej mu pewnie utrzymać równowagę.


Tak sobie siedzi i czeka by mu jakieś jaja włożyć do koszyka.


Przyznam, że jestem zadowolona z tego zająca, bo to moja pierwsza tego typu praca. 
Zgłaszam ja do zabawy w Cyklicznych kolorkach. Myślę, że Danusia zaliczy mi ten szczypiorkowy kolorek. Sam szczypiorek uwielbiam wszędzie i w dużej ilości. Kolor niestety nie bardzo mi pasuje. Ciuszków nie mam żadnych  a i w mieszkaniu coś go nie widzę. 


Tak przy okazji, do zająca dokładam bukiet tulipanów dla naszej najmłodszej, szanownej Jubilatki. Też ze szczypiorkiem.
 Na zagrychę może być co nie?



Jeszcze obowiązkowo banerek i lecę nakarmić Stefanka i Stefanię. Uff zdążyłam przed czasem. Bo jakby nie było, tego posta zaczęłam pisać o 21.30 a już jaka godzina się zrobiła. Jak się zbierze taka grupa pod wezwaniem do kupy, to rady nie ma. Aż strach się bać co się będzie działo. Pozdrawiam Was wszystkich bardzo cieplutko.