02 listopada 2016

Dziś się chwalę, a co.

Witam Was serdecznie.
 Październik za nami i muszę się Wam przyznać, iż bardzo się z tego powodu cieszę. Tak się złożyło, że w naszej rodzinie to bardzo napięty miesiąc. Imieninowo -  urodzinowo -  rocznicowy. 
Wiele dni uleciało mi na świętowaniu i powiecie, że powinnam być zadowolona. Niby tak, ale wiecie jak to jest. Człowiek "baluje" a gdzieś z tyłu głowy coś nam szepce: karteczki, bombardowanie, decu....Hahaha. Ciekawe czy też tak macie. Żeby tego było  mało 
w ostatnie dni października, na świecie pojawiła się mała istotka, śliczna i długo oczekiwana Wiktoria. Zostałam więc ciocią babcią 
i niech nikt nie mówi, że to nie to samo co babcia !
Dzisiaj jednak nie będzie nic rękodzielniczego. Czasu na robótki 
w ostatnich dniach nie było, za to było urodzinowo. Pochwalę się wiec dzisiaj moimi prezentami, którymi obdarowały mnie dziewczyny.

Kochane to dla was.


Pierwsza paczuszka przyszła od ANI
Przecudnej urody karteczka z misternym haftem. 
Uwielbiam te jej karteczki. 


Równie piękna bombka, którą Anulka zrobiła własnoręcznie. 


Cała masa papierków i wycinanek, które z pewnością niebawem wykorzystam do kartek na Boże Narodzenie i to co lubię najbardziej. 
Wielka, smakowita chałwa. Ania miała okazje poznać moją słabość do chałwy podczas wspólnego pobytu w Zakopanym.


Aniu bardzo, bardzo dziękuję.

Kolejna paczka i wielka niespodzianka to dar od Ewy Jurewicz 
Ewunia w swej dobroci serca, przysłała  karteczkę, którą oglądałam bez końca. Sami zobaczcie.



Ewunia zapamiętała również, że bardzo podobało mi się jej kolejne drewienko. Takie w moich kolorkach, delikatne i subtelne. 
Teraz jest już moje. 


No i cała masa przydasi z wykrojników.  Pięknie Ewuniu dziękuję za dar serca.

Od naszej szefowej Danusi dostałam śliczny urodzinowy tort. 
Tak, tak tort.


Skrywał w swoim wnętrzu napitek w postaci zdrowotnej naleweczki. 
Kartka, którą mieliście okazję podziwiać przy okazji prac z pawiego oczka. 


Wierzę, że przyniesie mi szczęście.
Do tego ogrom przydasi, świecznik z imieniem, suszone owoce ku zdrowotności.


Nie zapomniała o mnie również nasza "gaduła" Gosia O. 
Karteczka od niej to mistrzostwo jej zdolności malunkowych. 


Gosia zadbała również o to, by w zimowe wieczory nie dopadła mnie nuda. 


Długo trwało zanim wszystko pięknie poukładałam na swoje miejsca


Wygląda imponująco prawda? 
Dziewczyny jesteście niezastąpione. 
Teraz mogę spokojnie wziąć się za robótki. Mnóstwo przydasi, coś do schrupania i popitki. Czegóż więcej potrzeba? 
Częstujcie się urodzinowo.




Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, życząc ciepełka i choć troszkę słońca. 




















27 października 2016

W kolorach pawiego oczka

Witajcie kochani.
Wczoraj rozmawiałam na skypie z koleżankami, z których jedna martwiła się, że ją zobaczymy niewymalowaną i taką zwyczajną kobietą. Cóż trochę kiepsko się czuła więc wiecie jak to jest 
i jeszcze bez makijażu. Dla mnie to nic nadzwyczajnego, ponieważ nigdy się nie maluję,(no może z wyjątkiem wielkich okazji 
i uroczystości), ale Ona pewnie tak się do tego przyzwyczaiła, 
że po prostu czuła się źle. Chyba większość kobiet lubi tak trochę "podrasować" oko. Jak mówił mój bratanek, dziewczyny muszą wstawać dużo wcześniej, by mieć czas na ten manicure, pedicure 
i oczocure.  Dla Ciebie więc kochana moja tak dla rozluźnienia mięśni twarzy.


Nie ma co się przejmować wyglądem, bo tak nas stwórca stworzył. 

Dość żartów. Czas przejść do poważniejszych rzeczy. Jedną taką, która spędzała mi sen z powiek była DANUSIOWA zabawa 
w kolorki, a jak wiecie tym razem króluje nam pawie oczko. 

O takie.


Zanim zabrałam się za pracę już upłynęło pół miesiąca. Potem kolejne prace lądowały w koszu. Myślałam sobie: co u licha, kompletnie nie mam weny twórczej. Zostawiłam czortostwo i już myślałam, że tym razem odpuszczę, bo czasu jak na lekarstwo, 
a i pomysłów brak.
Jakoś tak z pomocą przyszedł przypadek. Na prośbę mamy, wzięłam do rąk druty, bo miałam jej pokazać jak sie robi mój ulubiony kiedyś ścieg. Przy okazji przypomniałam sobie moje prace sprzed niemalże trzydziestu lat. No i macie. Nie wiem, czy Danusia zaliczy mi to jako pawie oczko, ale kolorki się zgadzają. 
Są trzy niebieskie, dwa zielone , brązowe też w odcieniach.

Co to takiego? 
Mnie posłuży pewnie jako dodatek do swetra, jako bransoletka, czy jak to tam zwą. 




Muszę Wam powiedzieć, że szydełka w ręku nie trzymałam od dobrych dwudziestu lat więc wybaczcie niedoskonałość pracy.



Listeczki oczywiście makramowe, a jak.



Całość nawet mi się podoba i już mam kolejne pomysły. Czyżby więc wróciło do łask szydełko?



Tu nie wygląda zbyt pięknie, tz. moja łapka.


To byłoby na tyle. Cieszę się, że zadanie wykonałam, choć nie wiem, czy Danusia przyjmie i czy żabka nie wypluje.
Wybaczcie, że tak szybko dzisiaj. Październik w mojej rodzinie jest jedną wielka imprezą,
a dziś przybyła nam jeszcze jedna październikowa solenizantka.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do następnego miłego.