Google+ Followers

wtorek, 12 lipca 2016

Zdekupazowany płotek.

Witajcie kochani. Jest noc i wreszcie można swobodnie oddychać Dzień był upalny i duszny, a ja należę do ludzi, którzy upałów nie znoszą. Siedzę wtedy bezczynnie, no może nie do końca bezczynnie w cieniu i co parę minut chłodzę ciało pod ogrodowym prysznicem. Oczywiście nie mam tak dobrze. Za prysznic służy mi ogrodowy zraszacz. Hahaha. Całe szczęście że mam ten ogród, bo w domu jest co prawda chłodniej, bo mieszkam na parterze, za to zdecydowanie za duszno.
Czasu na robótkowanie nie mam teraz za dużo, jednak w ogrodzie też można popracować. Już jakiś czas temu do  wykonania tej pracy zainspirował mnie POST naszej blogowej koleżanki Justynki. 
Tak mi coś zaświtało w głowie.   Bardzo mi się spodobał ten pomysł. Miałam gdzieś na stryszku w ogrodowym domku stare sztachety, które dostałam od brata po rozbiórce balkonowej przesłony. 
On wie, ze mnie takie rzeczy zawsze sie przydadzą.


Trochę dziki ten niebieski kolor, chociaż przyznam, że ciut dodatków w tych niebieskościach w ogrodzie posiadam. 
Stara konewka, czy skrzynki gdzieś się wałęsają. Na początek poszła w ruch szlifierka. Chciałam zerwać farbę do zera, bo to jakaś olejna była i strasznie popękana. Podczas szlifowania stwierdziłam, że warstwa farby dość głęboko spenetrowała drewno. Buzia mi się jednak uśmiechnęła i tak to wszystko zostawiłam. Przecierki bez przecierania? Nie mogło być lepiej. Wszystkie sztachetki potraktowałam wybielającym woskiem, który ostatnio pokochałam. Drewno nabrało  fajnego kolorku i do tego było aksamitne w dotyku. Niewielkie szablony motyli, farba akrylowa 
i na koniec dwie warstwy transparentnego wosku. Mnie się podoba i jestem zadowolona, szczególnie, ze wszystko od A do Z zrobiłam sama.










Dzięki Justynko za ten inspirujący post.  Woda nie trzyma się na tych sztachetkach. Szybko spływa więc mam nadzieję, że ten mój lekko zdecoupażowany płotek posłuży mi długie lata, a jakby co, zawsze mogę go znowu poczęstować warstwa wosku. 

Swój płotek zgłaszam do kolejnej lekcji Decu, gdzie możemy poszaleć i przedstawić to co nam w duszy gra. Tym razem szablony. Mam nadzieję, ze jeszcze znajdę czas na kolejna pracę, bo pomysłów jest całkiem sporo. Może wówczas będzie to inna technika decu. 


Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko i życzę pięknej pogody 
i odrobiny deszczu, bez nawałnic i huraganowych wiatrów.