Google+ Followers

piątek, 24 marca 2017

Mix media po raz pierwszy.

Tak się poukładało, że teraz muszę sobie trochę odpuścić przyjemności w robótkowaniu, karteczkowaniu i niestety 
w blogowaniu. Póki co muszę zająć się  ważniejszymi sprawami. Przepraszam Was więc kochani, że nie docieram do wszystkich. Wiecie też, że moją naj, największą miłością jest ogród i jemu również czas swój drogocenny poświęcić powinnam, jak tylko aura na to pozwoli. Ciało moje zostało już wystawione na pierwsze ogrodowe "wygibusy" i poczułam w gnatkach jak bardzo zima jest niezdrową porą roku. Przynajmniej dla mnie. Jakiś taki człek sztywny czy co? Czekam z niecierpliwością na kolejny piękny dzień, kiedy będę mogła znowu spędzić kilka godzin w ogrodzie.
Dzisiaj jednak pokażę Wam moją mix mediową pracę, która przygotowałam na lekcje decu. Temat tym razem zapodała nam Justynka. Powiem szczerze, że bardzo mi się podobają niektóre prace tego typu, które zdążyłam obejrzeć w internecie. Niestety sama jakoś nie do końca potrafię zrobić to prawidłowo. Nie mam mgiełek i chyba na razie odpuszczę zakup, choć może właśnie 
te mgiełki robią całą robotę. Serduszko zrobione na okazję ślubu. Jako zawieszka pewnie się przyda.


                   Kolor bawełny, szary i złoty, to kolory jakich użyłam.





 Nie ma tu za wielu detali. Bałam się by nie przesadzić, ale chyba mogłam coś jeszcze wkomponować. Jak myślicie? 




Pracę oczywiście pozostawiam Waszej ocenie.



Dziś to już wszystko. Życzę Wam wspaniałego weekendu, słoneczka i ciepełka. 




sobota, 18 marca 2017

Kartki przez cały rok - marzec

Witam Was bardzo cieplutko.
 Niestety nie dlatego, że na dworze piękna, ciepła pogoda, wręcz przeciwnie. Zimno, buro i ponuro a na dodatek wieje okrutnie. Męczy mnie taka aura i już nie mogę się doczekać tego pierwszego, wiosennego ciepełka, kiedy z radością zdejmę zimowe okrycie 
i powiem.... o rany jak ciepło.
Wiem, że już wkrótce, że stoi już za rogiem, że zaraz będzie , 
ale ja nie mogę się jej doczekać i już.  Drapię już pazurkami by popracować w ogródku, ale póki co popatrzeć mogę na budzące się do życia krokusy. To taka maleńka namiastka tego co ma nastąpić.




Aż się oczy śmieją i dusza raduje prawda?

Póki jednak do ogrodu wpaść nie mogę robię to na co akurat mam ochotę i korzystam z każdej wolnej chwilki, których ostatnio miewam nad wyraz mało.
Udało mi się jednak w końcu skończyć karteczki do Anulkowej zabawy. Tym razem inspiruje nas Danusia, która wymyśliła nam "podwójne" wytyczne. No wiadomo. Danusia zawsze musi utrudnić zadanie. Na banerku widać wszystko więc  nie będę pisać co i jak. 


Karteczka na BN. 


Ośnieżone drzewko i brokat w jednym. 


Tutaj lepiej widać brokat. 

Druga kartka. Bukiet i wstążka. 




Jest wstążka jako zawieszka, lub koroneczka. Mam nadzieję, ze szefowa zaliczy to zadanie.

Kartki wielkanocne są dwie. 
Pierwsza to kogut i czerwone.


Z paseczków quillingowych fajnie się robi takie precyzyjne coś. 



Druga to paski i jajo. 


Wzór na jaju, zrobiony pastą strukturalną domowej roboty oraz szablonem, który dostałam ostatnio od Agnieszki. 




To tyle w temacie karteczek na marzec.
Jeszcze tylko banerek zbiorczy.


 Życzę Wam wspaniałej niedzieli, cieplutkiego przyszłego tygodnia i wielu słonecznych chwil.

















niedziela, 12 marca 2017

Słoiczki na herbatki

Witajcie moi drodzy.
 Nie będę pisać o znikającym gdzieś czasie, bo chyba wszyscy mamy podobnie. Marzy mi się choć kilka wolnych dni. Wolnych nie w znaczeniu "nie iść do pracy", tylko wolnych w swoim biegu. Chciałabym choć raz, gdy spojrzę na zegarek pomyśleć sobie ... dopiero..! To jednak chyba tylko w snach się zdarza prawda?
Jakiś czas temu bratanica moja kochana przywiozła mi kilka słoiczków po kawie. Mówi: Ciotex da radę coś z tym zrobić? 
No jak nie, jak tak. Dziewczyna wkrótce się wprowadza na swoje nowe M więc każda rzecz wydaje się niezbędna, a najlepiej jak jest z recyklingu, bo przecież kasiorki nigdy nie ma za wiele. Wzięłam więc te słoiczki i nie zastanawiając się długo delikatnie je ozdobiłam i mam nadzieję, że będą się takie podobały.  
Mają służyć do przechowywania różnych herbatek, meliski, rumianku, zielonej itp. 


Koronka bawełniana z zapasów, które mają chyba ze trzydzieści lat.
Bawełniany sznureczek z drewnianymi koralikami i serduszka,
z którymi miałam największy problem, bo ciężko się szyło takie maleństwa. 




Muszę się przyznać, że nawet mi się spodobały te słoiczki i na moich półkach też fajnie wyglądają. Co myślicie?
Sprawić sobie taką małą kolekcję? 
Pozdrawiam Was bardzo gorąco i życzę wszystkim wreszcie pięknej wiosennej pogody i dużo uśmiechu w każdym dniu.


poniedziałek, 6 marca 2017

Na chrzciny.

Witajcie kochani. 

Przez ostatnie dni nic nadzwyczajnego nie robiłam. Postanowiłam w końcu nadrobić trochę zaległości w domowych pracach i zająć się autem, póki pogoda była sprzyjająca i nie padało.  Zaliczyłam więc myjnię, potem odkurzanie, sprzątanie środka i wizyta w serwisie na przeglądzie. Wszystko w porządeczku, no prawie. Do wymiany sprężyny amortyzatorów z przodu. Wrrrrr znowu pójdzie "po kieszeni". Lubię jednak mieć sprawne i niezawodne autko więc nie narzekam. Pan w ASO sprawdził w aucie wszystkie płyny, olej
 i światełka więc byłam haapy. 
Uwielbiam prowadzić auto. Jestem z tych co to kochają samochód, gadają do niego i poklepują przed podróżą, jak najbardziej rasową klacz. W końcu to też konie, a że mechaniczne? Takie czasy. 
No dobrze, ale nie będę pisać o aucie.
Pokażę Wam dzisiaj karteczkę, którą zrobiłam niedawno z okazji chrzcin. 


 Starałam się bardzo , bo to karteczka dla córci mojej bratanicy. Jakże nie kochać tych wielkich oczu.


Do karteczki zrobiłam również pudełeczko według  TEGO kursiku Gosi. Prosto i jasno.




Quilling jednak to jest to co lubię i co bardzo mi pasuje. 
Muszę popracować nad techniką i wzorami płatków. Wiem, że doświadczenie czyni mistrza więc z czasem mam nadzieję, będzie dobrze.

Dzisiaj się już z Wami żegnam i pozdrawiam Was bardzo cieplutko.
Widziałam u niektórych, że wiosnę już gościcie. U nas niestety wciąż buro i ponuro.








wtorek, 28 lutego 2017

Kosz z rurek na rurki.

Witam wszystkich serdecznie. 
Wreszcie poczułam ciepełko wiosny. Choć było ponuro, to temperatura dochodziła do 13 stopni na plusie co u nas jest rekordowym wynikiem o tej porze. Było świetnie. 
W domku nie mam zbyt dużo czasu na robótkowanie. Raczej zajmuję się dość przyziemnymi sprawami, a czas spędzam przy papierologi podatkowej. Mimo to dla rozluźnienia ćwiczyłam ostatnio troszeczkę plecenie koszyków z papierowej wikliny. 
Nic nadzwyczajnego nie powstało. Były mi potrzebne kosze do przechowywania rurek więc takowe dwa powstały. Wciąż staram się utrzymać osnowę w pionie i wciąż mam z tym kłopot, choć już jest o niebo lepiej. Nadal moje rurki nie maja zamiaru stać na baczność i chwieją sie jak gałązki na wietrze. Raz na lewo, raz na prawo, no i może czasem na chwilkę łaskawie trzymają fason. Zresztą co będę dużo pisać. Sami zobaczcie
 i oceńcie czy jest lepiej niż było. Wydaje mi się, że jest lepiej, 
ale przy takiej wysokości koszyka wciąż  nie potrafię zachować idealnego pionu. Podobno grubsze i sztywniejsze rureczki na osnowę i kłopot z głowy. Ano zobaczymy podczas następnej wyplatanki.


Dno udało mi się też wypleść. Chociaż nie powiem by było łatwo. Rozchodziły mi  się te rureczki okrutnie.


Jak wyszło tak wyszło, ale pojemnik na rurki mam i pewnie długo mi posłuży.  Kilka gazet "Teletygodnia" też zostało dobrze zagospodarowanych.


Drugi podobny, jednak ciut niższy. Tutaj poćwiczyłam wplatanie rurek innego koloru. Powiem, że wolę chyba jednak koszyki bez tych dodatkowych kolorów. ładniejszy byłby taki monochromatyczny prawda? Jest to jest.



Został przygarnięty przez mamę, do przechowywania drutów 
i włóczki. 


Prawda, że koślawy? Wiem jednak już teraz co i jak. Rurek mam sporo więc teraz czas na lepszą pracę. Muszę się solidnie przyłożyć do tego plecenia. Koszyki wrzucam do zabawy Renatki. W końcu to prezent dla siebie. A co może być. 





Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i wszystkim dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem. 



środa, 22 lutego 2017

Papuzi luty

Witam Was serdecznie.
Już po tytule posta chyba się domyślacie, że będzie dziś o papuzich kolorkach i cyklicznej zabawie Danusi, która cały miesiąc łamie sobie głowę jak nam utrudnić życie. W tym miesiącu padło na papugi, papużki i inne kakadu. W sumie to strasznie lubię wszelkiej maści papużki. Kiedyś miałam w domu małe stadko tych najmniejszych falistych papużek. Mogłam godzinami im się przypatrywać. niestety o świcie nie było już tak miło. Skrzeczały jakby je ktoś z piórek oskubywał. Pobudka była murowana. Jedyną metodą na spokój z rana, było nakrycie klatki ręcznikiem, albo jakimś kocykiem. Chodziło o zaciemnienie, by myślały że wciąż jest noc. Ostatnia papużka z tego "rodu" była na tyle oswojona, 
że skubała  jajecznice z mojego talerza. No ale nie o papugach 
a o kolorkach miała być mowa. 
Przyznam, że wydawało mi się iż będzie prosto, łatwo 
i przyjemnie, a tymczasem wcale tak nie było. Nie wiem, czy to brak weny twórczej, czy zły pomysł, ale szło mi jak po grudzie.
W końcu jednak skończyłam moją wersję papuziego kolorku. Z góry przepraszam Was za podłą jakość zdjęć, ale wicie jak jest. Ciemno ,buro i ponuro i dobrego światła brak. Na dodatek kolorki są trochę przejaskrawione. W rzeczywistości kwiatki są dużo jaśniejsze.



Kwiatki z zimnej porcelany, którymi kiedyś obdarowała mnie Gosia.







Czy szefowa zaliczy? To się okaże. Czuję niedosyt patrząc na ten obrazek. Czegoś mi tam brakuje, ale nie mam już sił nad nim myśleć. Jest jak jest i tak już pozostanie. 


Pozdrawiam was bardzo cieplutko i dziękuję za miłe słowa pod ostatnim postem. 

środa, 15 lutego 2017

Dlaczego Print Room?


Witajcie kochani.

Dzisiaj wreszcie zaświeciło słoneczko i powiem Wam, że czułam się wspaniale i humor człowiekowi wrócił i dobre samopoczucie. Zapachniało wiosną i choć śniegu jeszcze leży bardzo dużo, to zatęskniłam za swoim ogródkiem i zapewne jutro wybiorę się tam na spacer.
 Dzisiaj jednak, póki czas pozwala i ogród aż tak bardzo nie wzywa, pokaże Wam moją interpretację Print room. Ciekawa nazwa, ale nie kumam, dlaczego ten room? Co do printu to wszystko jasne. Wygląda to na nadruk, wydruk czy coś takiego.Technika, której poznanie i oczywiście wykonanie zleciła nam Renia w 21 lekcji decu. Technika, którą i owszem już widziałam, ale nie miałam pojęcia o jej nazwie. Nie wiem, czy to o to chodziło w tej pracy. Mam nadzieję, że spełniłam wymogi.
Znalazłam gdzieś dość podniszczony ceramiczny świecznik. Trochę straszył już swoim wyglądem, dlatego był głęboko schowany.



Ponieważ nie  bardzo lubię czarny kolor w takich dekoracjach, postawiłam na popielaty.  Myślę, że może też taki być. Sami oceńcie.













 Najważniejsze, że mamcia zachwycona i już wyszperała wazoniki do kompletu. O rany. Hehehe. 
Nie wiem czy zdążę je "odrestaurować" by pokazać komplet, dlatego już dziś chciałabym zaliczyć zadanie z decu. 


Dziś już więcej nie zawracam wam głowy. Pora robi się późna, 
a jeszcze trochę muszę popracować. Nie, nie. Nie nad robótkami. Rozpoczęłam sezon PITów. Przypominam wszystkim blogerkom, że nasza koleżanka jest w potrzebie i jej córeczce możemy ofiarować swój 1% na rehabilitację. Szczegóły i KRS TUTAJ..
Pozdrawiam Was cieplutko. Dziękuję wszystkim, że do mnie zaglądacie i słóweczko zostawiacie.