Google+ Followers

poniedziałek, 16 października 2017

Kuchenny recykling

Witajcie kochani.

  Muszę powiedzieć, że dziś w końcu jestem zadowolona
 z minionego dnia. Gnaciki czuję wszystkie dokładnie, a to oznacza, że pracowałam w ogrodzie. Była dziś piękna, iście letnia pogoda. Można było w końcu mówić o babim lecie. 
Taki październik to rozumiem. W ogrodzie chciałam zrobić sporo, bo przecież nie wiadomo jak długo taka ładna pogoda raczy nas rozpieszczać. Dopiero po powrocie, mogłam porobić fotki mojej pracy, którą przygotowałam na kolejną 26 już lekcję decoupage. Zdjęcia nie są najlepszej jakości, wiadomo, bez słoneczka kiepsko, a specjalnej lampy brak. Myślę sobie jednak, że nie o jakość zdjęć chodzi, tylko o samą pracę. Temat bardzo mi podpasował. Lubię odświeżać stare przedmioty. Byłam pewna, że będzie łatwo 
i przyjemnie. No i nie było. Zbyt wiele pomysłów na tę jedną rzecz sprawiło, że w końcu sama nie wiedziałam czego chcę.
W moje łapki dostał się stary młynek do kawy. 


Po przejściach mój młynek wygląda tak.






Banerek do lekcji



W sumie jestem zadowolona, choć początkowo czegoś mi brakowało. 
Jak myślicie? Może stanąć na półce?

W ogrodzie za to jesiennie, choć wciąż urokliwie.


Piórkówka z mnóstwem kwiatów,


Ognik obsypany koralami,


Irga nie chce być gorsza,


Powojnik pozostawił po kwiatach nasienniki, niczym małe peruczki.


Tylko róże jakby zapomniały, że to już jesień.










Na dziś to wszystko. Życzę wam kochani jeszcze pięknych dni, pełnych słońca i ciepełka. 
Dziękuję wszystkim, którzy do mnie zaglądają i zostawiają jakieś dobre słówko. 





piątek, 6 października 2017

Moja pierwsza kartka przestrzenna.

Witam wszystkich serdecznie.

Dzisiaj króciutko, bo i rozpisywać się nie ma o czym. Potrzebowałam kartki na roczek dla małego Filipa. Nigdy jeszcze nie robiłam karteczki z tej okazji i właściwie nie miałam na nią pomysłu. Nie mam pojęcia dlaczego, ale wydaje mi się, że świat dzieci to Smerfy. Dla mnie ta bajka pozostanie jedną z najfajniejszych bajek dla dzieci. Może dlatego na mojej kartce pojawia się smerf . Sama karteczka to taki mały składaczek, który również robię pierwszy raz w życiu. Musiałam spróbować, po prostu musiałam. Przyznam , że wcale nie było to takie trudne, bo gospodyni zabawy,Ewinka  z bloga   http://ewinkawkrainiepapieru.blogspot.com/  wspaniale i bardzo jasno, przedstawiła nam krok po kroku kolejne etapy tworzenia kartki.  
Dziękuję Ci za to Ewinko. 
Teraz już karteczka i banerek do zabawy. 






.

Ot i cały mój smerf.  

Jeszcze tylko banerek do zabawy.


Nawet spodobała mi się ta kartka i pewnie powstaną kolejne ze smerfem i może Calineczką ?
Pozdrawiam Was bardzo cieplutko i życzę spokojnego i ciepłego weekendu. 




niedziela, 1 października 2017

Karteczkowy październik

Witajcie kochani.

Pażdziernik czas zacząć. Przyznam, że bardzo lubię ten miesiąc. Sama nie wiem dlaczego. Może za pogodę, która w tym miesiącu potrafi nas miło zaskoczyć, a może dlatego, że wokoło robi się bajecznie pięknie i kolorowo, a kolory są cudne, złote, rude
 i ogniste. 
Jak większość z Was wie w tym miesiącu mam zaszczyt być gościnną projektantką w karteczkowej zabawie naszej nieocenionej Ani. Zabawa wciągnęła wiele dziewczyn i powstaje wiele pięknych kartek. Tym bardziej miałam problem z wyborem tematów dla Was. Myślę jednak, że nie utrudniłam Wam zbytnio zadania. Starałam się by było łatwo i przyjemnie.


   Moja karteczki z bliska wyglądają tak. Dla faceta, a raczej dla facetów, bo jakoś dwie były mi niezbędne. Zrobiłam je prawie identyczne. 







Obaj dostali po kilka groszy na rozmnożenie. Tylko grosz, groszowi nierówny.

Druga wielkanocna to kurczak z jajem. Kurczaków w jaju jest nawet sporo, ale dla jasności obok malutki kurczaczek z rozbitym, ale jajem.




Kolejna karteczka na Boże Narodzenie. 
Aniu wybacz, ale daleko mi do Twojej perfekcji, jednak jest bałwanek.



Ostatnia karteczka w moim wykonaniu to kartka na chrzciny. Miała zawierać koroneczkę.
Mam nadzieję, że mały Leo nie będzie miał mi za złe, iż publikuje jego wizerunek.



Na koniec kolaż wszystkich kartek. 



To na dziś wszystko. Już znikam. Mam nadzieję, że w tym miesiącu będę pojawiać się bardziej systematycznie i będę mogła regularnie Was odwiedzać. 
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję,
 że wciąż do mnie zaglądacie. 







sobota, 30 września 2017

Paseczkowe decoupage

Witajcie moi drodzy.

Ten post miał powstać wczoraj, jednak rodzinka namówiła mnie na wieczór z kabaretem Neonówka, który właśnie wczoraj występował w moim mieście. Żal było mi trochę wieczornych godzin, ale co tam. W końcu trzeba się czasem rozerwać, odstresować i zrelaksować. Osobiście nie powiem, żeby kabarety były sztuką moich marzeń, ale od czasu do czasu i to w takim mistrzowskim wykonaniu, to czemu nie. Ostatni post w tym miesiącu, jeśli zdążę, koniecznie musi być poświęcony 25 lekcji decoupage, gdzie dziewczyny zaproponowały nam paseczki. Pomyślałam łatwizna. 
Kiedy jednak przyszło mi się za nie zabrać, okazało się, że mam ochotę na paski z opóźniaczem. Wszystko dobrze, lecz okazało się , że to nie takie proste. Muszę koniecznie poćwiczyć, bo chyba po prostu trzeba nabrać wprawy i doświadczenia, ale ta wersja paseczków bardzo mi odpowiada.
Nie powstało żadne wielkie dzieło, ale jak to u mnie, doniczek nigdy nie jest za dużo. 





Oczywiście doniczka jest w jedynie słusznym niebieskim kolorze
 i wędruje do mojej kuchni. 
Posadzę w niej jakieś ziółka, a póki co spoczywa w niej Grudnik.

Doniczka wędruje również do żabki u Reni, która taki właśnie paseczkowy temat nam zadała w tej 



To wszystko na dzisiaj. Spotykamy się już wkrótce z tematem karteczek. 
Miłej niedzieli wszystkim życzę. 

czwartek, 28 września 2017

Rybka dla Danusi, pudełeczko dla Reni.

Witajcie kochani.

Ogród, gród i ogród. Tak można w skrócie opisać moje ostatnie dni. Oczywiście poza praca zawodową. Całe szczęście, że szybciej robi się ciemno. Dzięki temu mam trochę na swoje sprawki. Zostały mi do zaliczenia  trzy zabawy. 
Dzisiaj mam nadzieję na zaliczenie dwóch. 
Danusia w swojej zabawie wymyśliła sobie kolory natury . 
We Wrześniu ma nas zainspirować podwodna eksplozja kolorów. Ciekawie to sobie obmyśliła prawda?




Wybrałam sobie rybkę nr 1 żółto niebieską. Taką prawie złotą, co to szczęście i dostatek przynosi.
Tylko co tu zrobić? Czasu specjalnie nie miałam na jakieś czasochłonne prace więc postawiłam na pudełeczko do prezentu. 
Niewielkie pudełko znalazłam oczywiście w swoich przydaśkach .
Pomalowane błękitną i niebieską farbą akrylową i  pociapkane lekko żółtą.





 Pudełko nie ma jeszcze przeznaczenia, ale jakiś prezent się w nim napewno znajdzie więc zgłaszam je  też do zabawy Reni. 


Mam nadzieję, że udało mi się zaliczyć obie zabawy co dziewczynki?
 Znikam, bo już nocka mnie zastała, a jutro do pracy trzeba wstać. 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę Wam baardzo miłego, cieplutkiego i słonecznego weekendu.