Google+ Followers

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Odlewy - 24 lekcja decu.

Witam wszystkich serdecznie.
    Dziś nie będę się rozpisywała. Nie mam jakoś polotu do pisania.
 Chyba trzeba przyśpieszyć troszeczkę i koniecznie zaliczyć kolejną zabawę w której biorę udział, bo przecież miesiąc się kończy a ja jestem jeszcze daleko w polu. Mam na myśli naukę decu. Tym razem nie zawiodę naszych dziewczyn. Tematem kolejnej lekcji są odlewy. Dla mnie super temat. Na szczęście prace, którą chcę Wam pokazać mogłam przygotować sobie będąc w ogrodzie. Dobrze, że udało się połączyć przyjemne z pożytecznym.  Niektórzy z Was wiedzą, ze lubię renowację małych mebli. Czasem udaje mi się coś w tym temacie poczynić, choć jest to zdecydowanie za mało, niż bym sobie życzyła.   Jakiś czas temu przywiozłam od kuzynki taką półeczkę z szufladkami, którą wielu z Was zna, bo wisiały często u naszych babć, a czasem i w rodzinnym domu. Tyle tylko, że ta była wybitna. Pomalowana jakąś okropniastą farbą, w okropniastym kolorze. 


Szlifierka poszła w ruch.  
 Potem malowanie i zdzieranie miejscowe farby, bo przecież chciałam mieć poprzecierany ten mebelek. 
Wyszło tak.


Na małych szufladkach wykorzystałam szablon i szpachlę do drewna.


 Dość mocno poprzecierałam.


Przykleiłam też zadaniowe odlewy. U mnie są to odlewy gipsowe. Robi się je łatwo i szybko.. 






Ponieważ został mi jeszcze jeden mały odlew, wykorzystałam go do ozdobienia skrzyneczki.





Mam nadzieję, że zaliczyłam zadanie z decoupage. 
Jeszcze tylko banerek do zabawy


Znikam już.  Czas mnie goni. Powolutku zaglądam na Wasze blogi i nadrabiam zaległości. 
Jednak nic na siłę. Korzystajcie z ładnej pogody, która podobno nas czeka niebawem. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do zaśki kochani.











poniedziałek, 19 czerwca 2017

Lazurowy post

Witajcie kochani.

Wpadam tylko na chwileczkę, by pokazać wam moje lazurki. Życie w zasadzie toczy się swoim rytmem i na szczęście nic złego się nie dzieje. Po pracy znikam w swoim ogrodzie gdzie pracy jest sporo. Wracam późnym wieczorem, a i tu trzeba nadrabiać to, czego nie zrobiło się wczoraj.  Ogólnie jest fajnie bo nie lubię nudy i wolę zdecydowanie nadmiar zajęć niż ich brak. Człowiek jak ma wiele do zrobienia to potrafi się jakoś zmobilizować, zorganizować i daje radę. Na szczęście w ogrodzie też można wykonać pewne prace związane z zabawami blogowymi. Tak było tym razem, kiedy krzątając się po zakamarkach ogródka dojrzałam ją. Stała taka nijaka, bez wyrazu i aż się prosiła, by wziąć ją w swoje łapki. Jak tu nie skorzystać z okazji, skoro w domu nijak na prace rękodzielnicze czasu nie znajduję. Tak więc moja interpretacja lazurków do zabawy u Danusi prezentuje się tak.


Stara konewka już mocno podniszczona posłużyła jako element dekoracyjny. 


Pomalowana i popaćkana suchym pędzlem.


Dosatała też bukiet kwiatów. Szablon dostałam od Agnieszki. Agnieszko jak widać przydał się.



Mam nadzieję, że te drobne petunie pięknie będą zwisały, gdy tylko troszkę podrosną.


W ogrodzie zrobiło się pięknie i kolorowo.  Aż miło popatrzeć jak natura potrafi obdarzyć nas swoimi darami. 
Popatrzcie czyż nie jest ładnie?

Uwielbiam te wszędobylskie Naparstnice. 


Nad maleńkim oczkiem koniecznie muszą być Niecierpki. 


Paprocie i Funkie również.


Bodziszki i szałwia z różami to fantastyczne zestawienie. Strasznie lubię takie trio.




Panna róża pnąca Flamenco zaczyna swój taniec.


Gartenspass również pokazała pierwsze kwiaty.



Moin moin również zaczyna czarować.


Kawałek ogrodu w kolorze blue. Jeszcze Perovskia nie zakwitła.


A ja z utęsknieniem czekam na ferie barw, gdy zaczną tak na prawdę kwitnąc róże na mojej różance.
W tym roku wyjątkowo dorodne krzewy wydały mnóstwo paków. Już za chwileczkę już za momencik....

Trzymajcie się zdrowo i cieplutko. 






środa, 7 czerwca 2017

Pudełeczko z różą.

Witajcie kochani. 
Tak właściwie to nie miałam zamiaru pisać. 
Nic się nie zmieniło. Wciąż jestem w niedoczasie. Czuję się tak jakby każdego dnia doba była krótsza. Gonię jak pies za własnym ogonem. Coś czuję, że będę musiała odpuścić sobie blogowanie na pewien czas, bo nie daje rady, a do tego strasznie mnie to stresuje, że nie mogę poświęcić temu więcej czasu. Cóż praca, ogród, rodzina i wiele innych rzeczy pochłania mnie całkowicie. 
Nie gniewajcie się więc jeśli będę tu rzadko zaglądać. 
Nie mówię oczywiście, że nie będę nic robić. Tak, będę tylko
 w swoim  zwolnionym tempie.
Dzisiaj jeszcze pokażę wam pudełeczko, które poczyniłam dla pewnej fajnej kobitki. Decoupage jest techniką, którą lubię i choć trzeba zwykle czekać na wysychanie kolejnych warstw farby lub lakieru, to można własnie je tworzyć w tak zwanym międzyczasie.
Jest to pudełeczko, skrzyneczka na herbatę 
lub inne niewielkie drobiazgi. 

Pomalowane farbą w odcieniu szarości i pociągnięte "suchym" pędzlem. Spodobała mi się ostatnio ta metoda podczas odnawiania ogrodowego domku. 


Motyw róży zawsze się sprawdza.


Wieczko pociapałam i chyba za dużo naciapałam.


Mała kokardka do dekoracji i voila.


Mam nadzieję, że ta skromna skrzyneczka przyda się obdarowanej kobitce. 
Ponieważ był to prezent to śmiało mogę wziąć udział w zabawie
 u Reni. Bardzo się cieszę, że udało mi się "zaliczyć " kolejny miesiąc.



Na dziś to wszystko. Pamiętajcie, że wciąż jestem z Wami
 i zaglądam, mimo, że nie pozostawiam śladów.
Życzę wszystkim Wam dużo słoneczka i ciepłych dni.








poniedziałek, 29 maja 2017

Lepiej późno niż wcale. Karteczki dla Anulki.

Witam Was serdecznie.
 Uff. Zdążyłam. Wiecie z ostatniego posta, że trwa remont w ogrodowym domku, a ponieważ pogoda o dziwo wciąż dopisuje więc prosto z pracy gnam do ogrodu i maluję, szlifuję, wiercę itd. Wszystko zaczyna nabierać jakiegoś kształtu, choć do końca jeszcze daleko. Wiele przedmiotów jest z odzysku i czasem wymagają jakiejś przeróbki, podmalowania i takich tam. 
Wiecie jak to jest. Frajda za to przeogromna. 
Nie będę się rozpisywać.
 Szkoda czasu. Zdążyłam jednak przygotować karteczki do Anulkowej zabawy. W tym miesiącu tematy zappodała nam Ania znana w blogosferze jako Nawanna



Myślałam, że nie dam rady. Udało się i bardzo się z tego cieszę. 
To co udało mi się na szybko zrobić. 
Pierwsza karteczka z bombką. tło z papieru w bombki, ale nie były zbyt wyraźne więc postawiłam na białą z napisem. Do tego troszkę quillingu, naklejek i jest co jest. 




Druga karteczka w nutki czy z nutkami 




Potrzebna mi była niebieska więc nutki "druknęłam" sobie na niebieskim papierze. 
Wszystko widzicie więc nie ma co się rozpisywać.
Ostatnia kartka jest jeszcze ciepła. Dopiero skończyłam, choć zabrałam się za nią dosyć szybko, chyba zaraz po ogłoszeniu tematów. Potrzebna na najbliższą niedzielę więc całe szczęście,
 że zdążyłam.





Kartkę opakowałam w białe pudełeczko z szybką. 
Trochę półperełek i chyba wystarczy dekoracji. 
Sama kartka jest kolorowa więc pudełeczko spokojne. 


Banerek rodzinny.



To już wszystko na dziś. Jest późno więc zmykam do łóżeczka. 
Dziękuję wszystkim tym, którzy do mnie zaglądają mimo iż ja trochę Was ostatnio zaniedbuję. Obiecuję poprawę.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. 




środa, 24 maja 2017

Ognisty post

Witam serdecznie. 
 Czas goni niemiłosiernie i chciałabym spędzić go w ogrodzie póki pogoda sprzyja. Słoneczko przygrzewa ładnie i nie za mocno więc praca wre. Powiem Wam, że wzięłam się za remont domku ogrodowego wewnątrz. Zachciało mi się klimatów prowansalsko - toskańskich. Uwielbiam je. W ruch poszedł pędzel i farby. Mam frajdę podczas mieszania i dorabiania kolorów. Domownicy oczy przecierają nad moimi wyczynami, ale mam nadzieję, że w końcu mój domek, choć malutki będzie takim, o jakim wciąż marzyłam. Tutaj mogę poszaleć i spełnić swoje zachcianki. W końcu to tylko ogrodowy domek. 
Wieczorami staram się nadrabiać zaległości w odwiedzaniu Waszych blogów. Czasem sił już nie wystarcza na komentarze więc kochani wybaczcie. Jestem i zaglądam do Was. 
Dzisiaj chcę Wam pokazać moją ognistą pracę. 
Wiadomo, że Danusia nam życia nie ułatwia
 i wymyśla jakieś dziwaczne kolorki. Ponieważ jestem w ciągłym niedoczasie nie próbowałam nawet tworzyć czegoś nadzwyczajnego. Będzie to karteczka, których nigdy nie jest za dużo. Zaraz powędruje w świat. Nie ma co za wiele pisać więc pokazuję co mi wyszło.







Nawet nie sądziłam, że karteczka będzie aż tak energetyczna. 
Oczywiście mam nadzieję, że Danusiowy żabol Stefan przełknie tę ognistą potrawę.



To wszystko na dzisiaj. Jeszcze tylko kilka migawek z ogrodu. Tam wciąż coś się dzieje.
Zakwita szczodrzeniec, obsypany jak co roku mnogością kwiecia.

   
Bez czy lilak jak kto woli cudnie pachnie, choć jeszcze nie w pełni rozwinął swoje kwiatostany.
Uwielbiam jego zapach.


Obłędnie pachnąca, stara odmiana narcyzów.


 Czosnek Olbrzymi już pięknie wygląda,choc dopiero w połowie rozwinięty.




Teraz nadszedł czas na różaneczniki i Azalie. To one zaczynają królować w ogrodzie.




Jeszcze dla was świeżutki, pachnący bukiecik z konwaliami, narcyzami, zawilcami i niezapominajkami.



Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.