Google+ Followers

piątek, 18 sierpnia 2017

Szopka i podwójny dublet

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie.

   Mam dzisiaj ogromną pustkę w głowie i sama nie wiem co chciałabym Wam napisać. Ostatnio żyjemy tutaj wsłuchując się w wiadomości dotyczące kataklizmu jaki przeszedł opodal mojego miasta. Żyję na skraju Borów Tucholskich i tylko niewielka część tego tornada  dotarła do nas. To co tam się działo , trudno opisać słowami. W kilka minut zostało zmiecione jedno z piękniejszych miejsc, olbrzymie tereny lasów zniknęły jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki. Sama jako dzieciak, jeździłam na obozy harcerskie do Rytla. To było bajeczne miejsce. 
No dobrze. Świat pędzi do przodu. Wierzę, że mieszkańcy Borów, Szwajcarii Kaszubskiej i okolic wyjdą z tej sytuacji silniejsi duchem, zjednoczeni i uwierzą, że największą wartością w dzisiejszym świecie jest jedność i solidarność z drugim człowiekiem.
W tym zamyśleniu poczyniłam kilka kartek na zabawę Anulki. W tym miesiącu tematy zadała nam  ANIA KURTASZ


 Tematy początkowo wydawały się proste. Potem jednak okazało się , że mam problem z szopką. No i wyszło jak wyszło. Wiem, że nie są to kartki najwyższych lotów, ale są i już ich nie zmienię, zresztą co tam nawet mi się podobają. Proste i nieprzesłodzone chyba. Zresztą oceńcie sami. 


Miało być zielone? Jest gwiazdka. To tyle.


Słońce i żółty. No jak to, przecież już samo słońce jest żółte?

Znalazłam takie słoneczko gdzieś na Pintereście. Spodobała mi się ta grafika. Powstała  kartka okolicznościowa, a nawet dwie identyczne. A co, kto mi zabroni? 




Ostatnia karteczka wielkanocna z zajączkiem? Nie ma problemu, ale z kwiatkami i to trzema? Naszukałam się tego króliczka, 
oj naszukałam. Znowu dopadłam go gdzieś w przestrzeni wirtualnej. 
Fajny sympatyczny zajec, pewnie poleci do dzieciaków.  
Tu znowu pozwoliłam sobie na dublet. 
Zapewne i tak się okaże, że kartek na Wielkanoc mam zdecydowanie za mało. 




Mam nadzieję, że Anulka i żabol przyjmą moje karteczki 
i pozwolą mi zaliczyć zadanie karteczkowe.


Was wszystkich pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę pięknego, spokojnego wypoczynku, gdziekolwiek jesteście. 







poniedziałek, 31 lipca 2017

Tacka z makami - wakacyjne decoupage.

Witam wszystkich w ten upalny wieczór.
Wiem, że w całej Polsce panują upały, a tu na Wybrzeżu są chyba najmniej dokuczliwe, mimo to nie jest lekko żyć i pracować w taką pogodę prawda? Dlatego , by Was nie męczyć zbyt długo i dlatego, że zrobiło się dość późno, będę się streszczać. 
Koniecznie chciałam zaliczyć zadanie z decu, bo jakże to tak, nic
 a nic nie podziałać. Wzięłam więc wyszperaną w czeluściach piwnicy , starą tackę, którą już dawno wyrzuciłam, a raczej wrzuciłam do kufra z takimi rzeczami, z którymi nie wiadomo co 
i jak. No i się biedna tacka doczekała. 
Troszkę ją odnowiłam, a że tematem przewodnim zabawy miały być kwiaty lata ze wskazaniem na maki, posłusznie zastosowałam się do wytycznych. 


To moje dzieło i wiecie co Wam powiem. Oglądając Wasze prace w tym temacie zrobiło mi się głupio. Moja tacka to "bida" w porównaniu z tym co prezentujecie. Piękne, "wypasione" Decu. 
No, ale trudno. Czasu nie mam na bardziej "wykwintne" decoupage.  Pokazuje więc to, co mam i musi  wystarczyć. 




Na dodatek zdjęcia są fatalnej jakości.
 Oj Hania, Hania Ty się popraw. 
Obiecuję, że się poprawię, jak tylko skończy się ogrodowy sezon. Póki co przesiaduję tam całymi dniami, a wieczorem oczywiście zaprawiam to, co się urodziło tego lata.

Przy okazji, jak mówią, lepiej późno niż wcale, chciałabym podziękować wszystkim, którzy tak wspaniałomyślnie pamiętali 
o moich imieninach i przysłali, choćby najmniejszy dowód tej pamięci. W dzisiejszym świecie to bardzo ważne czuć, że jest gdzieś kilka oddanych serc. 
Myślę, że jedno zbiorcze zdjęcie podarków i kartek Wam wystarczy. 



ANIU, ANIU, ANIU, ELU, GOSIU, DANUSIU, 
kłaniam się nisko w pas w podziękowaniach za wasze dobre serca
 i piękne życzenia. 

No i się stało. Napisałam aż trzy razy Aniu i tak miało być, tyle tylko, że zapomniałam pokazać Wam w tym zbiorczym zdjęciu jeszcze jednej karteczki. Właśnie od jednej z Ann. Pewnie zrobiło się dziewczynie przykro, a ja tak niechcący, zupełnie nie zauważyłam braku jednej kartki. Aniu najmocniej przepraszam.
Karteczka jest przecudna prawda?


Do kartki Ania dołączyła słodkości, które niestety już zniknęły oraz całe mnóstwo różnych wycinanek, 
które uwielbiam. a których zaczynało mi brakować. 



Aniu serdecznie Ci dziękuję i jeszcze raz przepraszam 
za moje gapiostwo.


Pozdrawiam Was serdecznie wszystkich. 
Uważajcie na siebie w te upalne dni. 







wtorek, 25 lipca 2017

Karteczkowy Lipiec.

Witam wszystkich serdecznie.

Długo mnie nie było na stronach własnego bloga. Tak pewnie pozostanie już, przynajmniej do końca wakacji, a może jeszcze dłużej. Kto to wie. Okazuje się, że zmiana systemu pracy nie zawsze wychodzi nam na dobre. Mnie na pewno nie wyszło
 i choćby przekonywali mnie wszyscy święci, że tak jest zdrowiej
 i lepiej, bo przecież większość tak pracuje, to ja uparcie stwierdzę, że praca na nocne zmiany jest najlepszym systemem. Dziś nie potrafię zorganizować sobie tak czasu, by wszystkiemu podołać, chociaż jestem na nogach około 16 - 18 godzin. Kiedyś miałam mnóstwo czasu dla siebie i wszystko grało jak należy, a byłam na nogach około 13- 15 godz. Możecie mi to wytłumaczyć? 
No dobrze, ale nie o tym miało być. Mimo tego chronicznego braku czasu, udało mi się poczynić karteczki na zabawę do naszej Ani. Wszyscy wiemy o co chodzi w tej zabawie. Dla tych co to przespali, sedno zabawy znajdziecie TU
W tym miesiącu inspirowała nas 
            Iwonka z bloga http://anowo.blogspot.com/



A teraz moje karteczki. Przyznam, że każdą z nich robiłam 
z "doskoku" w wolnej chwili, pomiędzy sokiem porzeczkowym
 i dżemem, pomiędzy naleweczką i ogóraskami.

Pierwsza karteczka prosta do bólu. Nie miałam pomysłu na tę laseczkę. Znalazłam kawałeczek serwetki i zrobiłam z niej papierek na Danusiowy sposób. Listeczki dostałam kiedyś od naszej Gosi co to sama sobie wszystko rysuje i maluje. Prawda, że fajne?





Druga karteczka ma przypominać lato? No, jak to na Pomorzu bywa, musi być słońce i woda, a  jak woda, to i żagiel musi być. Mały czy duży, ale to kojarzy mi się z latem najbardziej.




Teraz wszyscy już chyba wiedzą gdzie mieszkam. 
Hihihihi, a może nie?

Zamiast kartki wielkanocnej, zrobiłam znowu ślubną, bo takie miałam zapotrzebowanie. 

A skręcanie paseczków tak bardzo mnie uspokaja.




Spodobały mi się te ślubne karteczki i pewnie jeszcze nie jedna powstanie. Pod warunkiem, że młodzi będą mieli "parcie" na zmianę swojego stanu. 
Jeszcze banerek, o którym oczywiście zapomniałam i tylko czujne oko Anulki spostrzegło ten brak.



To tyle na dziś. Uciekam już. Może uda mi się napisać kilka komentarzy.  
Życzę ładnej, choć nie upalnej pogody, o choćby takiej jaką mamy na "Kociewiu".





niedziela, 9 lipca 2017

Hand Made świętuje... i nic nie robi.

Witam wszystkich serdecznie.

Udało mi się znaleźć odrobinkę czasu i wpaść do Was na chwileczkę. To co widzę na blogach, niejednokrotnie zapiera dech w piersiach. Kochane tworzycie same piękności, takie małe arcydzieła. Nie docieram do wszystkich z komentarzami, jednak obiecuję, że nadrobię zaległości. Muszę wyrazić swój podziw dla Waszych cudownych prac. 
Początkowo byłam zła na siebie, że nie znajduje czasu na blogowanie. Z każdym jednak dniem pojawiało się więcej spokoju i cokolwiek robiłam, czyniłam to z większą przyjemnością.  Letni czas nie należy do bloga, komputera czy nawet blogowego świata. Jest tyle pięknych chwil, tyle cudownych momentów, których nie powinniśmy przeoczyć, które winniśmy zapamiętać na długo. Czas wakacji rządzi się swoimi prawami i ja temu prawu poddaje się bezgranicznie. 
Tylko czasem, wieczorowo - nocną porą, w przypływie chęci powracam do niewielkich prac, które już dawno miałam poczynić. Tym razem padło na osłonki doniczek, w których rosną zioła. Jako, że ich miejsce ma być na kuchennym parapecie, muszą tworzyć całość z pozostałymi elementami dekoracyjnymi owej kuchni. Przy okazji nakarmię Żabola u Reni, gdyż powędrują one do mojej kochanej bratanicy.


Kiedyś kupowałam w promocji takie skrzyneczki. 
To właśnie z nich powstały osłonki. 


Na boku przykleiłam motyw z serwetki.

Serduszka poszyła mi mamcia, bo ja nie "przyjaźnię" się
 z maszyną.



Dla Was jeszcze tylko kilka fotek i kwiatów z ogrodu. 
Na skalniaczku sporo się dzieje.

 

Róże czarują bezustannie i nawet deszcz im nie straszny.


Lilie kwitną jak szalone. 


Nawet Przetaczniki są wyjątkowe w tym roku.


Powojnik Tangucki wydał już kilka kwiatów. 
Zobaczymy, czy podobnie jak w ubiegłym roku, obsypie się kwieciem. 


Hortensja bukietowa  "Strong Annabel" ma mnóstwo kwiatów. Dobrze, że podparłam wcześniej krzewy. Nie będzie obawy, że gałązki połamią się pod ciężarem rozwiniętych, olbrzymich kwiatów.



Trzymajcie się zdrowo i dużo odpoczywajcie, a jeśli będziecie tworzyć, to czyńcie to z radością, nie z obowiązku. 







czwartek, 29 czerwca 2017

Karteczki dla Ani z inspiracją Ewy

Witam serdecznie. 
Znowu mogę odetchnąć z ulgą, gdyż udało mi się nie zawieźć osoby, która bardzo szanuję i lubię. Mowa oczywiście o naszej Anulce, która wspaniałe prowadzi zabawę karteczkową. 
Kto jeszcze nie wie o co chodzi to odsyłam O tu Muszę się przyznać, że nigdy, przenigdy wcześniej nie sądziłam, że takie karteczkowa mnie wciągnie i polubię tę zabawę. Takie "kombinowanie" co, gdzie i jak przykleić jest bardzo uspokajające, przynajmniej na mnie tak działa. 
W tym miesiącu jak wiecie inspirowała nas Ewunia Jurewicz, artystka i wszechstronnie uzdolniona osóbka. Była jedną z pierwszych, które zaczęłam podziwiać w blogowym świecie. 
Oto jej inspiracje na ten miesiąc.


Tematy nie były trudne jednak czasu na wykonanie wciąż nie miałam. Udało się jednak  powolutku coś działać i w końcu powstały trzy karteczki. 

Gazetowa - okolicznościowa




Biały, ecru i perłowy.
Potrzebna mi była taka kartka więc postawiłam na ślubną zamiast wielkanocnej.



Nie mogło zabraknąć pudełeczka, bo przecież "prezent" gdzieś trzeba upchnąć. 



Najtrudniej było z Aniołkiem, bo jakoś nic mi nie pasowało. 
W końcu postawiłam na Quilling.
Mam nadzieję, że dostrzeżecie tu Aniołka. 




Jeszcze tylko kolażyk.


Na koniec kilka fotek z moimi królowymi.





Zmykam szybko do "spatowa". Jutro kolejny dzień. Trzeba by się wyspać, choć o to trudno ostatnio. 
Pozdrawiam was serdecznie i gorąco.