środa, 10 października 2018

Brać, szydełko i marzenie.

Witam serdecznie wszystkich. 

  Chyba najwyższy czas pokazać się na blogu. Dawno mnie nie było. To za sprawa chronicznego braku czasu, ale nie tylko, bo jak już zapewne wiecie byłam z naszą Anulką od kartek, na fajnej wycieczce objazdowej w Chorwacji. Było świetnie i w moich klimatach. Całą relację z wyjazdu zdała Ania na swoim blogu TU więc ja nie będę się powtarzać. Dodam tylko od siebie, 
że znalazłam miejsce idealne, które odwiedzę na dłużej, miesiąc może dwa, gdy dane mi będzie przejść w końcu na emeryturkę. Szkoda tylko, że to tak daleko. Emeryturka oczywiście. Mowa o chorwackiej wyspie Brać. Znaczek nad literką zgoła inny, ale nie potrafię go wstawić. Wyspa marzenie, szczególnie o tej porze roku.



Znacie już Anię. To osóbka, która nawet w autobusie nie marnowała czasu i szydełkowała małe, świąteczne piękności. Oczywiście Ania nie odpuściła i mnie., Wieczorami, przy kieliszeczku domowej naleweczki, odbywały się warsztaty szydełkowe. O matko i córko. Wieki całe nie trzymałam szydełka 
i tak cienkiego kordonka w ręku.  Wyszły z tego jakieś trochę pokraczne prace, ale już wiedziałam co i jak się w temacie robi. 


Po powrocie znalazłam odpowiednie szydełko, odpowiedni kordonek i już poszło. Myślę, że nie najgorzej. 



Wciągnęłam też do tych szydełkowych robótek moją mamcię. 
Zadowolona, że w końcu może robić to o czym dawno myślała. Ot nie wiele trzeba jej do szczęścia. 
Poza szydełkiem coś tam jeszcze dłubię, ale o tym innym razem. 
Poczyniłam tylko kolejny czekoladownik. 




Tak mi się spodobały te czekoladowniki, że postanowiłam zrobić ich kilka, na różne okazje. 
O wynikach powiadomię Was w kolejnych postach. 
To chyba wszystko na tę chwilę. 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę gorącego lata tej jesieni. Korzystajcie ile się da ze słońca i pięknej pogody.