sobota, 3 marca 2018

Krzyżowy miś

Witam Was wszystkich serdecznie.

   Dzisiaj będzie krótko i na temat. Pewnego dnia zostałam podstępem postawiona przed faktem dokonanym i zmuszona 
do postawienia pierwszych krzyżyków. No może nie zupełnie pierwszych, ponieważ wieki temu , gdy byłam jeszcze piękna 
i młoda, trochę krzyżykowałam. Otrzymałam na próbę kawał cały kanwy, specjalne igły i nawet nawlekacz, gdyż ślepa babka niewidząca jestem.. Nici mam niezły zapas z tych czasów, kiedy 
to "zdobywało" się, a nie kupowało. 
Musze Wam powiedzieć, że coraz bardziej wciągają mnie 
te krzyżyczki maleńkie jak łepek od szpilki. Pierwsze próby mam za sobą i nie były one idealne. Anulka Iwańska, bo to Ona tak mnie przekabaciła, pokazała co i jak powinno być i cholipcia chyba mnie zaraziła tymi krzyżykami.  Zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Nie, żeby od razu wszystko rzucić, ale czasem postawić kilka krzyżyków dla spokojności to fajna sprawa. 
Na Pintereście znalazłam taki wzór sympatycznego misia 
i postanowiłam spróbować. 


Aniu starałam się..... w jedną stronę.


Może nieidealnie dobrałam wielkość ramki, ale innej nie dostałam. Moja ramka jest wielkości 15x21, a chyba starczyłaby 13x18. 
Zawsze można przełożyć do mniejszej rameczki. 




Muszę Wam powiedzieć, że jestem z siebie dumna i nabrałam ochoty na jeszcze.
Może nie jest to jeszcze ideał, ale jak mówią trening czyni mistrza. 
Ten obrazek zgłaszam do zabawy Reni, jako, że będzie prezentem.

Reniu, nie ma jeszcze żaby na marzec więc z dodaniem poczekam. 

Zmykam już. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i dziękuję, że do mnie zaglądacie.
Życzę Wam miłej niedzieli, pełnej słoneczka.