Google+ Followers

środa, 24 maja 2017

Ognisty post

Witam serdecznie. 
 Czas goni niemiłosiernie i chciałabym spędzić go w ogrodzie póki pogoda sprzyja. Słoneczko przygrzewa ładnie i nie za mocno więc praca wre. Powiem Wam, że wzięłam się za remont domku ogrodowego wewnątrz. Zachciało mi się klimatów prowansalsko - toskańskich. Uwielbiam je. W ruch poszedł pędzel i farby. Mam frajdę podczas mieszania i dorabiania kolorów. Domownicy oczy przecierają nad moimi wyczynami, ale mam nadzieję, że w końcu mój domek, choć malutki będzie takim, o jakim wciąż marzyłam. Tutaj mogę poszaleć i spełnić swoje zachcianki. W końcu to tylko ogrodowy domek. 
Wieczorami staram się nadrabiać zaległości w odwiedzaniu Waszych blogów. Czasem sił już nie wystarcza na komentarze więc kochani wybaczcie. Jestem i zaglądam do Was. 
Dzisiaj chcę Wam pokazać moją ognistą pracę. 
Wiadomo, że Danusia nam życia nie ułatwia
 i wymyśla jakieś dziwaczne kolorki. Ponieważ jestem w ciągłym niedoczasie nie próbowałam nawet tworzyć czegoś nadzwyczajnego. Będzie to karteczka, których nigdy nie jest za dużo. Zaraz powędruje w świat. Nie ma co za wiele pisać więc pokazuję co mi wyszło.







Nawet nie sądziłam, że karteczka będzie aż tak energetyczna. 
Oczywiście mam nadzieję, że Danusiowy żabol Stefan przełknie tę ognistą potrawę.



To wszystko na dzisiaj. Jeszcze tylko kilka migawek z ogrodu. Tam wciąż coś się dzieje.
Zakwita szczodrzeniec, obsypany jak co roku mnogością kwiecia.

   
Bez czy lilak jak kto woli cudnie pachnie, choć jeszcze nie w pełni rozwinął swoje kwiatostany.
Uwielbiam jego zapach.


Obłędnie pachnąca, stara odmiana narcyzów.


 Czosnek Olbrzymi już pięknie wygląda,choc dopiero w połowie rozwinięty.




Teraz nadszedł czas na różaneczniki i Azalie. To one zaczynają królować w ogrodzie.




Jeszcze dla was świeżutki, pachnący bukiecik z konwaliami, narcyzami, zawilcami i niezapominajkami.



Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.