sobota, 29 kwietnia 2017

Łódzkie pergamano i perły Danusi

Witam wszystkich  serdecznie. 

Tak sobie myślę, że chyba się cieszę, że to już koniec kwietnia. Jakiś taki dziwny był to miesiąc. Bardzo krótki i bardzo stresujący, choć sama nie wiem dlaczego tak czuję. Nie wyrabiałam się z niczym i w domowych pracach i  w robótkowaniu. Do tego pogoda chyba najbardziej mi dokuczała. Mam dość tej wiosennej szarugi 
i zimna. Przeglądając zdjęcia z ubiegłego roku jeszcze bardziej się zeźliłam. Ogród już uprzątnięty i kwitnący, wszystko posiane 
i posadzone do gruntu, luzik i grilowanie. Ech co za czasy nastały. 
Dobrze chociaż, ze udało się spotkanie w Łodzi z dziewczynami, bo przecież każdej mogło coś wyskoczyć w ostatniej chwili. 
Nawet nie sądziłam, że dane mi będzie  znowu tak wspaniale spędzić czas w ich towarzystwie. Na dodatek posmakować techniki, której od dawna się przyglądałam z zaciekawieniem 
i pewną doza zazdrości, tej pozytywnej oczywiście. Doskonale wiecie o co i o kogo chodzi, a jeśli nie czytałyście jeszcze
 to zapraszam na obszerną relację ze spotkania do ELI i do GOSI.  Ze swej strony dodam tylko, że trzeba naprawdę chcieć się spotkać, by zaiwaniać spory kawałek drogi i nie czekać, że może kiedyś, ktoś odwiedzi nasze strony i będzie okazja do spotkania. Takie okazje stwarzamy sobie same i nie liczymy kilometrów, które nas dzielą. Jest hasło, jest miejsce, jest wyjazd. To tak według zasady chcieć to móc. Spotkałyśmy się więc... 


i było naukowo



i spacerowo.


Owocem tego spotkania jest 


Nawet nie wiecie jaka jestem dumna z tego certyfikatu. 
To pierwszy taki dokument w moim życiu.
Na pamiątkę spotkania od naszej Pani profesor dostałyśmy pięknie "wydziubane" przedmioty.


Czy kiedykolwiek dojdę do takiej perfekcji? Nie sądzę, bo do tego trzeba posiadać niesamowity talent i olbrzymia pasję. Obiecałam sobie, że poćwiczę w spokoju i może kiedyś coś Wam pokażę. 
Póki co podczas warsztatów zrobiłam niewielką pracę, którą wykorzystałam do tej karteczki.






Doskonale wiem, ile brakuje mi do doskonałości, lub chociaż do poprawnie wykonanej pracy. 
Ela doskonale wytłumaczyła w czym rzecz. Najpierw jednak potrzebuję przynajmniej solidnych nożyczek. 
Moja karteczkę zgłaszam do zabawy u Danusi, gdzie króluje tym razem kolor perłowy.



U mnie podobnie jak na banerku jest trochę błękitu. Mam nadzieję, że Danusia i " żabol" przymkną oko na jego ilość. W końcu perły łowi się w morzu o pięknej, lazurowej barwie.

Uff zdążyłam...

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę wspaniałego, ciepłego i w końcu słonecznego weekendu i wreszcie majówki 
o jakiej marzymy. 










środa, 26 kwietnia 2017

Kartkowanie u Ani.

Witam wszystkich serdecznie po dłuższej przerwie. Kwiecień to dla mnie jakiś dziwny miesiąc. Jestem w ciągłym niedoczasie i jest mi z tym źle. Nie dość, że z trudem zaliczam zabawy na blogach, to na dodatek nie robię tego co mi się marzy od dłuższego już czasu 
i za czym zatęskniłam. Wierzę, że wszystko się uspokoi po długim majowym weekendzie. Potem zostanie mi to co "  Króliczki" lubią najbardziej, a mianowicie ogród i robótkowanie. 
Czekam na to z niecierpliwością.
Wiem, że pomyśleliście o mnie, że jakaś niewdzięczna jestem. 
Nie podziękowałam nawet za świąteczne życzenia. Zawsze chciałam to zrobić, ale tylko na tym chciejstwie się kończyło. Myślę jednak, że na podziękowania nigdy nie jest za późno więc czynie to własnie teraz. Karteczki, które otrzymałam od dziewczyn są wyrazem prawdziwej i  szczerej sympatii.  Wiem to doskonale, dlatego kochane moje z całego serca Wam dziękuję za pamięć
 i przepiękne słowa życzeń.


Nadrabiając zaległości w pośpiechu poczyniłam karteczki na zabawę do naszej Anulki. Kurcze już chciałam odpuścić sobie te kartki. Wiem, że Ania by mi wybaczyła, ale jak to tak. Wszystkie miałyśmy mało czasu w tym miesiącu. Nie ma tłumaczenia. Słowo się rzekło, a dla mnie słowo warte więcej niż pieniądze.

Tematy znacie i wiecie, że projektantką na ten miesiąc była Lidzia, zanana chyba wszystkim jako 
Czarna Dama. Zdolna Ci ona okrutnie.

To banerek z jej inspirującymi karteczkami.


No to zaczynamy. 
Karteczka BN miała zawierać stajenkę. 
Mnie spodobały się karteczki z kawałeczków i taką postanowiłam zrobić . Pomysł podsunęła mi Ewunia Jurewicz, przesyłając mi taką właśnie wielkanocną kartkę. Ewuniu mam nadzieję, że się nie pogniewasz. Musiałam spróbować.



Kolej przyszła na kartkę z misiem. Głowę miałam pustą, ale koniec końców powstała.
Na jakieś urodzinki dla "Brzdąca" będzie w sam raz.



Potem zrobiłam sobie jaja. A nie tylko jedno duże jajo. 
Jaja to były przy wycinaniu tego jaja. 
No nie umiem tymi nożyczkami tak prosto, czy krzywo wycinać jaja. No bo czy można prosto wyciąć jajo? Zawsze gdzieś mi "zjechało". Trudno, jest jak jest. 
W końcu nie wszystkie jaja są równe, co nie?




Na koniec obowiązkowo kolaż z prac. 



 Powiem Wam, ze jestem bardzo zadowolona. Może nie z wszystkich kartek, ale dlatego, 
że się nie poddałam. Zdążyłam i kto wie może zdążę jeszcze 
z perełkami. Oby tylko ...spokój był.
Życzę Wam wszystkim, bez wyjątku dużo pięknej, ciepłej 
i słonecznej pogody, radości z każdego dnia i umiejętności zachowania dystansu do wszystkiego, co  dzieje się w naszym życiu. 
Do zaśki kochani.














niedziela, 16 kwietnia 2017

                         Witam wszystkich serdecznie.

 Wiem, że wszyscy zajęci jesteście świętowaniem. 
Dlatego zajmę Wam niewiele czasu. Chcę tą drogą złożyć wszystkim życzenia świąteczne, płynące z głębi serca. Niechaj te święta będą dla Was spokojne i pełne wzruszających chwil, przemyśleń i zadumy. 
Niech przyniosą Wam radość i ukojenie w zabieganym życiu. Niechaj będą dla Was czasem refleksji. Życzę Wam wiosny nie tylko w pogodzie, ale też w Waszych sercach. 




                                                             Wesołych świąt.



                                

niedziela, 9 kwietnia 2017

Bombardowanie zająca.

Witam wszystkich.
Strasznie się cieszę wiosną, która choć jeszcze wciąż kapryśna zawitała w końcu i do nas. Było kilka dni naprawdę ciepłych, które oczywiście wykorzystałam do pracy w ogrodzie, ale reszta,  raczej przypominała jesienną szarugę. Mimo to widok pierwszych wiosennych kwiatów jest bezcenny.
Kiedy udało mi się urwać z codziennych obowiązków choć krótką chwilkę siebie, skupiłam się na  tworzeniu czegoś z plastykowej butelki. Dopiero teraz pisząc tego posta pomyślałam, że nie mam zdjęć butelki przed. Myślę jednak, że Danusia wybaczy mi to niedopatrzenie. Takie zaćmienie umysłu dopada mnie coraz częściej i chyba czas zacząć się martwić. Pocieszam się, że wszyscy wiedzą jak wygląda butelka po wodzie mineralnej 
o pojemności 1,5 litra. 
Obcięłam około 15 cm  butelki razem z nakrętką, przykleiłam klejem na gorąco do podstawy, za którą posłużyła płyta CD i całość pomalowałam na kremowo. Potem trochę decu, trochę ciaprania w kropeczki i mam. 


Do środka nasypałam ziemi i wsadziłam tam gałązki bukszpanu. Śmiało można podlewać.
 Może bukszpan się ukorzeni?




W sumie zabawa z butelką dość mi się spodobała i nawet podczas pracy z nią nasunęło mi się sporo pomysłów na wykorzystanie butelki po napojach. Kto wie może jeszcze kiedyś coś. Jak widać Danusi pomysły sprawiają, że nasze szare komórki zaczynają pracować na wysokich obrotach i powstają fajne rzeczy. 
O to chyba chodzi w tej zabawie prawda? Najważniejszy jest przecież  pomysł. 
Swój świąteczny stroiczek zgłaszam do Danusiowej zabawy.




Ponieważ w moim decu jest również motyw zajączka, zgłaszam tę pracę na kolejną lekcję Decu, gdzie tematem zadania był właśnie zajączek. Dziękuje Reniu za tak proste zadanie w tym przedświątecznym okresie. 


Na koniec kilka radosnych ujęć z mojego ogródka, byście widziały, że tam też się sporo dzieje.





Do miłego kochani.
 Życzę wam wiele słońca w nadchodzącym tygodniu oraz sił na przygotowanie świąt. Nie szalejcie tylko zbytnio.