Google+ Followers

wtorek, 28 lutego 2017

Kosz z rurek na rurki.

Witam wszystkich serdecznie. 
Wreszcie poczułam ciepełko wiosny. Choć było ponuro, to temperatura dochodziła do 13 stopni na plusie co u nas jest rekordowym wynikiem o tej porze. Było świetnie. 
W domku nie mam zbyt dużo czasu na robótkowanie. Raczej zajmuję się dość przyziemnymi sprawami, a czas spędzam przy papierologi podatkowej. Mimo to dla rozluźnienia ćwiczyłam ostatnio troszeczkę plecenie koszyków z papierowej wikliny. 
Nic nadzwyczajnego nie powstało. Były mi potrzebne kosze do przechowywania rurek więc takowe dwa powstały. Wciąż staram się utrzymać osnowę w pionie i wciąż mam z tym kłopot, choć już jest o niebo lepiej. Nadal moje rurki nie maja zamiaru stać na baczność i chwieją sie jak gałązki na wietrze. Raz na lewo, raz na prawo, no i może czasem na chwilkę łaskawie trzymają fason. Zresztą co będę dużo pisać. Sami zobaczcie
 i oceńcie czy jest lepiej niż było. Wydaje mi się, że jest lepiej, 
ale przy takiej wysokości koszyka wciąż  nie potrafię zachować idealnego pionu. Podobno grubsze i sztywniejsze rureczki na osnowę i kłopot z głowy. Ano zobaczymy podczas następnej wyplatanki.


Dno udało mi się też wypleść. Chociaż nie powiem by było łatwo. Rozchodziły mi  się te rureczki okrutnie.


Jak wyszło tak wyszło, ale pojemnik na rurki mam i pewnie długo mi posłuży.  Kilka gazet "Teletygodnia" też zostało dobrze zagospodarowanych.


Drugi podobny, jednak ciut niższy. Tutaj poćwiczyłam wplatanie rurek innego koloru. Powiem, że wolę chyba jednak koszyki bez tych dodatkowych kolorów. ładniejszy byłby taki monochromatyczny prawda? Jest to jest.



Został przygarnięty przez mamę, do przechowywania drutów 
i włóczki. 


Prawda, że koślawy? Wiem jednak już teraz co i jak. Rurek mam sporo więc teraz czas na lepszą pracę. Muszę się solidnie przyłożyć do tego plecenia. Koszyki wrzucam do zabawy Renatki. W końcu to prezent dla siebie. A co może być. 





Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i wszystkim dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem.