sobota, 26 listopada 2016

Dębowiaczkowy post

Witam Was serdecznie. 

Przyznam szczerze, że nie mam dziś weny do pisania. Jakoś opadłam z sił twórczych i nijak do kupy zebrać się nie umiem. Niby chora nie jestem, jednak ciało odmawia posłuszeństwa 
i buntuje się z całych sił. W gnatkach łupie, ciśnienie spada do najniższych z możliwych i zapadam chyba w spiączkę zimową. 
Nie mogę jednak odpuścić Danusiowej zabawy. Co to, to nie. Dziś będzie wiec krótko i na temat. Wiecie wszyscy, że tematem na listopad były "Dębowiaczki". Kompletnie nie miałam pomysłu na nie, ale w końcu w trybie błyskawicznym postanowiłam dołączyć do klubu "knocika" i poczyniłam sobie komplecik świeczników. Pewnie przydadzą się na te długie zimowe wieczory. Świeczki palę namiętnie i rozstawiam w każdym możliwym miejscu. Stwarzają przytulny nastrój i przepełniają dom zapachem jaki sobie wymyślimy, bo przecież tyle różnorodnych zapachów w sklepach, że każdy wybrać może to, co lubi najbardziej. Nie ma cudów, ale praca w kolorkach chyba jest.


Złota jest niewiele. Kokardka w kolorze złota, ozdobiona maleńkim złotym cekinem. Tylko tyle, gdyż niezbyt mi to złoto pasowało do paprotki. 




Musicie mi wybaczyć jakość zdjęć. Robiłam je, gdy już późno było
 i za nic lepszego światła nie mogłam znaleźć. 
Kolorki brązowe i beżowe i owszem lubię, szczególnie w meblach. Nadają wnętrzom swoistego ciepła. Ciuszków w mojej szafie raczej w tych kolorach nie znajdziecie, bo źle się w nich czuję i niezbyt mi w nich do twarzy. 

Banerek 'Dębowiaczkowy"


Pozdrawiam Was bardzo, bardzo cieplutko i życzę wszystkim miłego weekendu. Odpoczywajcie kochani.



niedziela, 20 listopada 2016

Embossing na gorąco. Polecam.

Witam was serdecznie.

Po tytule posta wiadomo już o czym będę pisać. Tematem ostatniej lekcji we wspólnej nauce decu jest embossing na gorąco. Temat uznałam za bardzo ciekawy i dość inspirujący, jako, że zastosowań tego typu techniki jest na prawdę dużo. Ponieważ opuściłam poprzednią lekcję ze rdzy, która, powiem szczerze niezbyt przypadła mi do gustu, bo to jakoś nie moje klimaty, to tym razem nie mogłam sobie odpuścic i popróbowałam. W tym celu zakupiłam tusz i proszek, które niewiele mnie kosztowały. Nagrzewnicy nie posiadam, ale jako, że majsterkowicz jestem, w posiadaniu mam opalarkę elektryczną, która znakomicie spełniła swoje zadanie. Jest dwubiegowa i na mniejszym grzaniu osiąga wymaganą do tego typu pracy temperaturę. Tak więc tanim sposobem mogłam popróbować tej techniki. 
Długo zastanawiałam się co takiego zrobić, by było przydatne, bo jak wiele z Was nie lubię robić niczego "do szuflady". Padło na pudło po butach. Potrzebuję ładnych pojemników do tych wszystkich "przydasi" i rzeczy do robótkowania. Co z tego wyszło? Pudło pomalowałam farba kredową Vittorino, którą dostałam kiedyś od Agnieszki z bloga Meble Shabby Chic od HagArt, a która rewelacyjnie kryje wszystkie powierzchnie. Potem tradycyjnie serwetka na żelazko. Potem juz stempelki, tusz i proszek. Nagrzewanie i efekt jest jaki widać na zdjęciach. 



Dół pudła ozdobiłam za pomocą szablonu, również od naszej Agnieszki, która ma mnóstwo pięknych szablonów w swoim sklepiku.i pasty strukturalnej. Podobają mi się takie wzory i cieszę się, że mogłam je tutaj zastosować. 


Nie jest jeszcze idealnie. Metodę należy przećwiczyć, ale zapewne wykorzystam embossing w wielu swoich pracach, bo kładzie się go łatwo i szybko. 


Jedno pudło to jednak jeszcze mnie nie zadowalało więc poczyniłam sobie kolejne. Już bez embosowych dekoracji, 
ale bardzo podobne.  


W końcu tych różności jest cała masa więc jak już byłam w transie...



Całkiem fajnie wyglądają na regale. 

Cieszę się, że mogłam spróbować nowej techniki i cieszę się, że wreszcie troszkę poukładałam swoje drobiazgi. Pewnie jak tylko zdobędę pudła po butach, bo przecież tyle par butów nie kupię, powstaną kolejne tego typu prace. 

To wszystko na dziś. Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko 
i życzę jeszcze miłej niedzieli. 






czwartek, 17 listopada 2016

Ach te karteczki

Witam Was serdecznie.
Wciągnęło mnie na maksa. Oczywiście mowa o karteczkowaniu. Nie dość, że robię karteczki na zabawę u naszej Anulki, to jeszcze robię je, poza nią. To świetna zabawa, a jeszcze jaka przydatna. Wiecie, że karteczka zrobiona własnoręcznie jest więcej warta. Sprawia obdarowanym radość, bo przecież oprócz prezentów, poświęcamy swój czas , czas drogocenny w dzisiejszym zaganianym świecie. Nie dość, że to karteczkowanie mnie wciągnęło to jeszcze urzekły mnie quillingowe kwiatuszki. Skręcam więc te paseczki, jak świstak złotka i tworzę swoje własne kompozycje. Nie mam jeszcze wystarczającej wprawy, ale i tak już mi się to podoba. W ostatnim czasie poczyniłam dwie karteczki, które poleciały do znajomych. Listopadowych jubilatek. Pierwsza w tonacji beżowej.



Druga w tonacji niebieskiej. 






Jak myślicie, mogą być?
Pozdrawiam Was cieplutko i bardzo dziękuję za każde słóweczko pozostawione pod tym i poprzednim postem.



poniedziałek, 14 listopada 2016

Był nalot, było bombardowanie.

Witajcie kochani.
U niektórych już zima zawitała na dobre. Cieszę się, że w moich okolicach śniegu nie widać. Póki co bywam, niestety, już  tylko bywam w ogródku. W zeszłym tygodniu pojechałam pograbić liście z trawnika i nie było łatwo. Wiem co pomyślicie. W tym wieku nic już nie przychodzi łatwo co? Otóż nie to miałam na myśli, choć 
i owszem, przyznaję, są rzeczy, które łatwo mi już nie przychodzą, ale co tam, nie poddaję się. Pracę utrudniały mi dwa, a nawet trzy takie małe ladaca, co to pod nogami biegały i w ogóle się nie bały. Sympatycznie się zrobiło i wesoło, bo ubawu miałam po pachy. Czyż nie są słodkie?


Kociaki chodziły za mną krok w krok, jednak złapać się nie dały. Gdy tylko się pochylałam czmychały w krzaki.



Jutro pojadę sprawdzić, czy kociaki jeszcze się pokażą. 



                             A w ogródku jesiennie i nawet fajnie, szczególnie jak                                                  świeci słoneczko.


 Róże przestają kwitnąć, choć jeszcze można zobaczyć  ich piękne kwiaty.




Lubię takie suche kolby Liatry.


Hortensja  całkowicie "zrudziała"


Wrzosy pokrywają się pierzynką z liści brzozy pod którą rosną.


Mój mały gość korzysta z promieni słonecznych. 


No dobrze, o ogrodzie już wszystko. 
Wieczorami starałam się popracować nad zadaniem do zabawy Danusi i "bombardowałam" roleczki od, jak to Danusia mówi, "dupnego papieru". Danusia utrudnia nam zadanie jak tylko może.
Długo się zastanawiałam co tu wymyślić. W internecie jest mnóstwo propozycji. Mnie do gustu przypadła jedna z nich. 
Jako, że święta się zbliżają postawiłam na coś, co może się przydać w tym okresie. 
Zacznijmy od banerka.


Gorzej było z rolkami, ponieważ nigdy ich nie zbierałam. 
Na szczęście pracuję tam, gdzie takowych nie brakuje i jest ich pod dostatkiem.  Nie, nie, nie jestem "babką klozetową" jeśli to miałyście na myśli. Hahaha.
Udało mi się trochę ich pozyskać. 


Nacięłam sobie takich płatków i sklejałam, sklejałam, sklejałam. Wyszło mi tego sporo, a efekt końcowy ocenicie sami. Zdjęć będzie sporo. Trudno było zrobić dobre fotki, by pokazać Wam coś, co jest prawie przeźroczyste, ażurowe.














Cała misa, czy koszyk jest bardzo stabilna, choć wygląda bardzo delikatnie. Za dno posłużyła mi podstawka pod doniczkę, którą również psiknęłam farbą. Całość jak widzicie jest złota i choć osobiście ten kolor mi nie pasi, to jednak święta są i na bogato ma być. Zastanawiałam się nad białym kolorem z dodatkiem brokatu. Jak myślicie, który kolor lepszy? Biały czy złoty?
Spokojnie zmieści się tam około 2 kg pomarańczy. Oczywiście do środka włożyłam szklaną misę. 
Jak Wam się podoba? 
Pozdrawiam cieplutko wszystkich i do zaś. 








wtorek, 8 listopada 2016

Listopadowe kartki dla Ani

Witam Was cieplutko.

 Jeszcze jakiś czas temu, coś około roku nie sądziłam, że będę robić karteczki. Jakoś tak nie pociągały mnie te papierki, skrapki 
i inne "przydasie". Kiedy jednak zrobiłam swoja pierwszą kartkę stwierdziłam, że to fajna zabawa mimo, że przy ich tworzeniu powstaje totalny bałagan, który zawsze po zakończonej pracy muszę posprzątać. Moje kartki nie są doskonałe, ale są moje. Wiem, że muszę jeszcze popracować nad techniką i kompozycją. 
Z niektórych jestem zadowolona z innych nie. Tak już jest i sądzę, że Wy też tak macie. Tym razem jest podobnie. Ze swoich kartek jestem zadowolona tylko częściowo. 
Anulka w swojej zabawie karteczkowej dała nam wytyczne, które nawet mi się spodobały. 
O takie.

Nie spodziewałam się, że będą z nimi problemy. 
Wszystko wyszło podczas pracy nad pierwszą karteczką
Rozpoczęłam od, wydawało mi się, najprostszej, czyli według mapki. 

Kartka wielkanocna.




No i coś mi tu nie pasuje. Blado jakoś i nie tak, jak miało być. Trudno.  Kartka jest i już jej nie zmienię, a robić nowej nie mam czasu. Chyba jednak te mapki nie dla mnie. 

Druga kartka bardzo prosta i niezbyt skomplikowana, a jednak bardzo przypadła mi do gustu.




Miały być ptaszki. Użyłam papierków, które dostałam 
w urodzinowym prezencie. Są przepiękne, delikatne i klimatyczne. 

Trzecia karteczka okolicznościowa z brokatem. 
Przeznaczona dla młodzieńca, który niebawem obchodzi taka małą rocznicę. 
Rozpoczęłam od nałożenia szablonu i pasty strukturalnej, którą, gdy była jeszcze mokra posypałam brokatem. 





Zbliżenie. Dość dobrze widać brokat. Udało się. 


Jeszcze tylko kolaż wszystkich kartek.


Teraz czekam na Wasze szczere opinie. Wybaczcie, że dziś to już wszystko. Nie czuję się dziś najlepiej, a i weny do pisania zabrakło. 


To mówi wszystko.
Pozdrawiam Serdecznie wszystkich zaglądających i życzę ciepła 
i długich nocy.