Google+ Followers

sobota, 25 czerwca 2016

Tik Tak Decoupage

Witajcie kochani. Jak Wam jest? Nie zmarzliście ostatnio? Hahaha. Ukrop panuje chyba w całej Polsce. Mam to szczęście, że całe dni spędzam w ogrodzie w cieniu rozłożystych starych drzew owocowych. Do tego, od czasu do czasu prysznic dla ochłody
 i wilgotna trawka pod stopami. Mówię Wam, żyć nie umierać. 
Nie myślcie sobie, że nie pracuję. Owszem w cieniu, gdzie z lekka podwiewa wiaterek coś tam sobie dłubię, a czy coś z tego wyjdzie? Zobaczymy. 
Póki co prawie w biegu i późnymi wieczorami, by nie powiedzieć nocami szykowałam swoją pracę do wspólnej nauki Decu. Zainteresowani wiedzą, że tematem był wosk i jego zastosowanie w decu. temat mi bardzo podpasował, bo już od dłuższego czasu miałam zamiar zrobić coś ze starym zegarem, który wisiał sobie 
w ogrodowym domku. Nie chodził,. Służył nam za szafeczkę na klucze. 


Znacie pewnie takie coś z czasów PRL. 
Zniszczony, zalany jakimś płynem. Cóż było robić?


W łapki wzięłam szlifierkę, zdarłam to co brzydkie.


 Było już całkiem fajnie. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie pokombinowała. Przecież nie może zostać taki sam jak był. 
Co to, to nie. 
W ruch poszły szablony i szpachlówka do drewna oraz farba kredowa VITORINO, którą dostałam w prezencie od mistrzyni renowacji mebli Agnieszki.  
Nie byłabym też sobą, gdybym nie poprzecierała sobie troszeczkę. Pierwsza warstwa była grafitowa. Agnieszko spodobały mi się Twoje doniczki. Druga warstwa to kolor bawełny. 






Wiecie, że jestem zadowolona? Po pomalowaniu, położyłam dwie warstwy wosku transparentnego, który również zakupiłam 
u Agnieszki. Po wypolerowaniu efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Powierzchnia stała się gładka i delikatna jak aksamit. Miła w dotyku. No tak, ale ja ciekawska jestem. Wosk to wosk. Wylałam na tę powierzchnię trochę wody. Zebrała się w jedną wielka kroplę, która spłynęła po niej jak z plamoodpornego obrusu. Rewelacja. Teraz wiem, jakim woskiem zabezpieczę sobie korek na ścianie w kuchni, który zachowuje się podobnie. 
Mechanizm zegara oddałam do naprawy. Trochę to potrwa, ale będzie chodził jak dawniej. Obiecuję, że jak już Pan zegarmistrz zmontuje wszystko co trzeba i zegar zacznie żyć nowym życiem, pokażę go w całej okazałości. 
Teraz musi Wam wystarczyć skrzynka. 
To wszystko na dziś. Pozdrawiam gorąco wszystkich zaglądających i dziękuję za miłe komentarze pod moimi postami. 
Po wielu dniach mechanizm zegara został zamontowany i wyregulowany. Teraz mogę pokazać Wam jak wyglada całość z cyferblatem.




Jeszcze tylko banerek do zabawy.