Google+ Followers

czwartek, 7 kwietnia 2016

Makramowa Pipa przećwiczona

Witajcie kochani. 
 Nie wiem jak Wy to robicie i kiedy, że tyle pięknych prac powstaje. Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz dla mnie najważniejszy jest mój ogród. Uwielbiam tam być i nic innego aż tak bardzo się nie liczy. Dziś również do wieczorka spędziłam tam dzień i znowu powyginałam swoje gnatki na lewo i prawo, w górę i w dół. Przysiadów i skrętów tułowia miałam tyle jak na godzinnym aerobicu. Super jest jak poczuje każdy mięsień. Robi się coraz piękniej, ale i zamierzeń jeszcze do zrealizowania cała masa i nie wiem, czy uda mi się w sezonie wszystkiego dokonać. Ważne, że cele są przede mną. Chciałam po powrocie wziąć się za jakieś zadanie, buraczki czy karteczki. Dotarła jednak do mnie smutna wiadomość, która skutecznie zniechęciła mnie do dalszych działań. Pokażę więc wam dzisiaj moje zmagania z Pipą. Kto kojarzy prawidłowo, to nazwa węzełka zadanego nam w kolejnej lekcji Makramy. Węzełek sam w sobie trudny nie jest, jednakże efekt zależny jest od sznureczka jakiego używamy. 
Zaczęłam od takiego woskowanego o grubości 1,5 mm. Wydawał mi się dość sztywny by ładnie układać pętelki. Wyszło jak wyszło.


By poćwiczyć ten dziwaczny i w nazwie i w formie węzełek zrobiłam druga próbę, już z maleńkim koralikiem.


Potem wzięłam na tapetę cieniutki również woskowany sznureczek. Gorzej się wiązało i wyszedł taki "Orbitek"



W końcu postawiłam na zanany wszystkim satynowy sznureczek. Wiązało się całkiem dobrze i nawet mi się spodobało. 


Teraz wszystkie razem pipeczki.



Oczywiście banerek do zabawy i mam nadzieję, ze nie jestem jeszcze ostatnią uczennica zaliczająca egzamin. 


Dopiero dziś mogę zakończyć marcowe zabawy. Lepiej późno niż wcale prawda? 
Mogę teraz spokojnie pomyśleć nad kwietniowymi zabawami. Może nie będzie tak źle i czasu troszkę styknie  na inne oprócz ogrodowych przyjemności. buziaki dla Was wszystkich i słonecznego weekendu życzę.