Google+ Followers

środa, 20 stycznia 2016

Zapuszkowałam się totalnie.

Witajcie kochani. gdyby kiedyś ktoś z Was chciał podnieść sobie adrenalinę, to polecam mecze polskiej reprezentacji w piłce. Nie ważne jest jakiej. Może to być siatkówka, piłka kopana, czy tak zwany szczypiorniak, lub prościej piłka ręczna. Jestem zagorzała kibicką gier zespołowych na poziomie reprezentacji. To co dzisiaj zafundowali nam szczypiorniści, to nic innego jak wielki pokaz umiejętności, woli walki i zespołowego grania. Wielkie święto polskiej piłki ręcznej. Wypada tylko pochylić się i bić brawo tak, 
że ręce spuchną. Oglądam mecze, bo przecież mamy mistrzostwa Europy i trzeba kibicować. Po tych meczach jednak, niestety nie jestem w stanie nic robić. Emocje biorą górę. Dlatego nic nowego nie powstaje, a ja dla "spokojności" zabawiałam się leciutko w decu i to nie jakoś nadzwyczajnie. Ponieważ po świętach nazbierało się, przy pomocy rodzinki, troszkę puszek, miałam możliwość zrealizowania zamówienia na takowe. Kiedyś już robiłam 
i pokazywałam je TUTAJ. Puszek było sporo więc "zapuszkowałam" się całkowicie. Nie mylić proszę z odsiadka! To dość przyjemna i nader uspokajające zajęcie. Puszeczki poleciały już w świat.

                                    Puszki z Hortensjami.


Z Piwoniami


 Z różyczką. Niestety tylko jedna. Wciąż za mało puszek!


Cała drużyna puszek.


Oprócz puszek zachciało mi się przyozdobić z lekka mały koszyczek, który podniszczony trafił do piwnicy, a który teraz służy mi do przechowywania wszelkiego rodzaju próbek kremów.




Ozdobiony koroneczką, która liczy sobie z 80 lat, a która wykonana została własnoręcznie przez moja babcię, jako falbanka do pościeli wyprawowej. Ciekawe ile jeszcze takich staroci znajdę w szufladach? Haft angielski wciąż mnie zachwyca, ale wciąż jest dla mnie nie do ogarnięcia.  Haftować i wycinać te kółeczka........ niemożliwe. Tak w trakcie meczów zwijam rureczki do następnego koszyka, ale zanim go pokażę minie jeszcze troszkę czasu wiec cierpliwości. 
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.