Google+ Followers

czwartek, 28 stycznia 2016

Wyplatanki - kolejne podejście.

Witajcie kochani. 
Niby zrobiło się cieplej, ale dziś hula wiatr, że mało głowy nie urywa. Strasznie nie lubię takich zimnych wiatrów. Dobrze, że 
w domku miło i cieplutko. Wiecie, że zaczęłam ostatnio eksperymentować z papierową wikliną. Bardzo podobaj mi się cudeńka, które tu i ówdzie oglądam na Waszych blogach. Podpatruję i podziwiam. Każdą wolną chwilę spędzam na skręcaniu rurek i dochodzę do wniosku, że wciąż brakuje mi wprawy. Czasem to skręcanie całkiem fajnie wychodzi, a czasem rurka mi się nie udaje. Nie wiem od czego to zależy. Może od kąta w jakim układam patyczek, może od gazety? Nie mam zielonego pojęcia. Może potraficie coś podpowiedzieć? Tym razem postanowiłam pomalować rureczki przed wyplataniem. Zrobiłam to zwykła farbą emulsyjną. Rureczki troszkę zesztywniały i trudniej się plotły, ale jakoś szło. 


Nie umiem jeszcze zrobić okrągłego dna z rurek więc nadal posłużyłam się tekturką. Tym razem jednak ozdobiłam je bukietem bratków. Nie wiedziałam też jak przejść do pionu więc tylko podniosłam rurki. Czy jest inny sposób? 

Mój koszyk, jak zobaczycie, ma jeszcze wiele niedociągnięć. Teraz zapamiętam, że łączenie rurek powinno być z tej mniej widocznej strony, rurki powinny być z tej samej gazety, by były równiutkie. Mam nadzieję, że postęp jest widoczny i że następny koszyk będzie już do przyjęcia. Tym razem wyszło jak wyszło. Chyba najładniej wyszedł mi ten rancik wokół przykrywki. 
Oceńcie sami. Chętnie przyjmę uwagi i spostrzeżenia.






Zabieram się za następne rureczki. Co wyplotę tego jeszcze nie wiem. Musze spróbować zmierzyć się z dnem. Wciąż mi to nie wychodzi. Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego weekendu. Jutro już piąteczek więc pewnie już coś planujecie.