Google+ Followers

czwartek, 17 grudnia 2015

No to zrobiłam

Witajcie kochani. Jak tam u Was? Czy już pięknie ? Macie już wszystkie dekoracje świąteczne? Powoli w każdym domu robi się bajkowo i kolorowo. Stroiki, świeczki gadżety świąteczne znajdują swoje miejsce. Lubię ten czas pomimo piętrzących się zadań do wykonania. Podchodzę jednak do tego spokojnie. Kiedy wszystko jest dokładnie zaplanowane, sprawa jest banalnie prosta. Staram się trzymać planu  i wiem, że wtedy wieczory mam dla siebie. Ostatnio na Waszych blogach podziwiałam jak zawzięcie robiłyście karteczki dla znajomych i bliskich. Na prawdę podziwiam Was za taka wytrwałość w ich tworzeniu i to w niesamowitych ilościach. Mnie jakoś do tego nie ciągnie. Nie mam tych wszystkich "przydasiów", wykrojników, gwiazdek, listków itp drobiażdżków. Tym bardziej wpadłam w totalne zaskoczenie, kiedy nasza Danusia, podobno również niekarteczkowa, zrobiła swoje pierwsze karteczki. Raju, pomyślałam, ona również się w to bawi? Kto zagląda do Danusi to wie, ze jej kartki wyszły przecudnie i w ogóle nie wyglądają na debiutancką pracę w tej materii. Im więcej ich robiła tym piękniejsze wychodziły. Wiecie tez, że jest ona motorem napędowym dla nas wszystkich i bardzo mocno naciska na nas, byśmy wysiliły swoje móżdżki i podjęły się różnych wyzwań. Mnie samą namawiała na zrobienie chociaż jednej karteczki. "Wszystkie robimy, to ty też zrób", argumentowała. No i wjechała mi na ambicję. Ona to potrafi. Tylko, że ja nie potrafię robić karteczek. Masakra z tą Danusią. Gdyby mieszkała bliżej udusiłabym ją jak nic za ten ambicjonalny wykład, ale cóż, coś tam posklejałam i mimo, że moich kartek nie można równać z tymi mistrzowskimi dziełami, które wychodzą z pod waszych łapek, pokażę co stworzyłam. Ocenicie sami więc popatrzcie sobie.



 Do tej wykorzystałam liść paproci, pomalowany sprayem.



Taka trochę zimowa z użyciem pasty strukturalnej.



Kolejna w czerwieni.



Zasuszone szarotki i paprotki.



Wszystkie razem.


Nie są zupełnie podobne do Waszych cudeniek, ale są i już poszły w świat. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś zrobię jakąś karteczkę. Przeraził mnie ten totalny bałagan jaki przy tym powstaje i choć starałam się utrzymać porządek, to i tak w końcu się poddałam.
Nie zawracam Wam dłużej głowy. Czas jest dziś bardzo cenny i dla mnie i dla Was. Pozdrawiam Was cieplutko i do zaś.