Google+ Followers

niedziela, 16 sierpnia 2015

Gorąco, a one niestrudzenie kwitną.

Witajcie kochani. Koniec kolejnego upalnego weekendu. Podobno gdzieś w Wielkopolsce i na innych terenach przeszły nawałnice. Wiadomości są niepokojące. U nas na Pomorzu wschodnim wciąż susza, choć trochę popadało kilka dni temu. To wciąż mało. Ziemia spragniona wody pochłania wszystko co dostaje w mgnieniu oka. Aż żal patrzeć jak męczą się rośliny w ogrodzie. Robię co mogę, ale podlewanie nie wiele daje. Pomaga tylko przeżyć roślinie do następnego podlewania. Moje ukochane róże pochorowały się pewnie przez to palące słońce. Trudno, muszę poczekać na bardziej sprzyjającą aurę. Dziś krótko na fotkach zobaczycie co jeszcze kwitnie i nie poddaje się upałom. Najsilniejsze, najbardziej odporne na gorąco kwiaty, które przy niewielkiej pomocy kwitną przecudnie.  


Rudbekie omszone,które same sieją się po ogrodzie wyglądają wyjątkowo zdrowo i cieszą oczy swym słonecznym kolorem, jakby chciały upodobnić się do słoneczka, które im wciąż świeci.


Podobnie rudbekia błyskotliwa, która jednak wymaga więcej wilgoci.


Liliowce choć kwitną niestrudzenie, cierpią z powodu braku wody
 i zasychają im liście.


Słoneczniki jadalne, które posiałam rosną w niebo. Osiągnęły już ponad dwa metry. Mam nadzieję, że będą spore. W ubiegłym roku na słonecznikach przesiadywało całe stadko sikorek. Widok był bezcenny. Właśnie w nadziei, że w tym roku będzie podobnie, posiałam te słoneczniki.



Powojniki również się nie poddają....


Jedynie Tangucki przekwitł, ale nawet teraz jest dekoracyjny. Zbieram jego suche kwiatostany i susze, gdyż są wspaniałym materiałem dekoracyjnym


Jak wszędzie niezastąpione, przecudne hortensje bukietowe 
i ogrodowe, obsypane całą masa kwiatów.





Floksy czarują kolorami i urzekają zapachem. Uwielbiam je 
w dużej ilości, a jeszcze lepiej gdy stoją w wazonie niedaleko miejsca gdzie pracuję. Mogłabym je wąchać nieustannie.


Kwitną też w moich ulubionych  różach, pelargonie. W tym roku postanowiłam wyhodować je z nasion. Rośliny są silne i zdrowe, aczkolwiek zakwitły nieco później niż te zakupione w sklepie ogrodniczym. Niektóre maja płatki podobne do petunii.




Wreszcie zakwitł też Eukomis. Polecam te kwiaty cebulowe, gdyż charakteryzuje się ciekawym wyglądem i przywabiaja pszczoły, a o to powinniśmy zadbać by było ich jak najwięcej. Sami zobaczcie. 




Swą urodę zawdzięcza długiemu kwiatostanowi, na szczycie którego ukazuje się zielony pióropusz liści. Kwiaty te można uprawiać w gruncie i tak jak ja w pojemnikach. Wymagają jednak żyznej, próchnicznej gleby, i bezwarunkowo słonecznego stanowiska. Eukomisy lubią tez wilgoć, ale bez przesady. Lepiej jest podlewać je częściej i niewielkimi dawkami wody. Cebule do gruntu wysadzamy pod koniec kwietnia, niezbyt głęboko. Cebula powinna być tylko lekko przykryta ziemią. Jeśli chcemy sadzić cebule w pojemnikach, donicach czy koszach, należy pamiętać
 o zapewnieniu odpowiedniego drenażu na dnie, gdyż Eukomis nie znosi zalania. Tak posadzone cebule na zewnątrz wynosimy dopiero wtedy, gdy minie ryzyko przymrozków. Eukomis kwitnie w lipcu i w sierpniu. Jego kwiaty mogą osiągnąć nawet wysokość 50 cm. Można je zasilać nawozami do roślin kwitnących. Kiedy przekwitną nalezy ściąć kwiatostany, a pozostałą roślinę nawozić nawozem do roślin zielonych. Wówczas cebula odbuduje się 
i będzie znacznie silniejsza, co zapewni znakomite kwitnienie 
w przyszłym roku. Cebule wykopujemy pod koniec października 
i przechowujemy przykryte trocinami lub suchym piaskiem, 
w miejscu chłodnym i suchym.
To na dziś wszystko moi drodzy. Zmykam popleść troszkę węzełków. Może uda mie się ta sztuka. 
Pozdrawiam Was serdecznie.