wtorek, 28 lipca 2015

O mamuśku - spękania dwuskładnikowe!

Witajcie kochani. Czas biegnie jak oszalały. Większość dni spędzam w ogrodzie i w kuchni, pakując owoce do słoików pod postacią dżemów, soków, mrożonek i nalewek. Ostatnio na tapecie były wiśnie, które w tym roku znakomicie obrodziły. Tylko chwile późnym wieczorem zostawały, by zmierzyć się z piątą lekcją decu, które prowadzi Renia i Justynka.  Już koniec miesiąca i czas najwyższy pokazać wam moje zmagania i efekty. Przeglądając Wasze blogi widzę, że nie tylko mnie te spękania dały nieźle popalić. Ponieważ nie chciałam nadwyrężać domowego budżet 
i kupować czegoś nowego, co w razie klęski wylądowałoby 
w koszu, postanowiłam odświeżyć stare podkładki pod kubeczki. Zdarłam więc z nich folie i odmoczyłam papierową naklejkę. Potem normalka, pomalowałam, pokleiłam i były gotowe do nałożenia spękacza nr 1. Wszystko szło gładko tak jak w różnych filmikach instruktażowych i opisach, przeczytanych w internecie 
i na blogach bardzo fajnych dziewczyn, podanych przez Renię, Kiedy po paru godzinach praca ładnie wyschła poczułam, że mam stresa przed nałożeniem spękacza nr 2. No nic. Pomalowałam dość grubo, kładąc go prostopadle do kierunku malowania pierwszego spękacza. Schło, schło, schło......długo schło. Rano patrze a tu nic. Żadnych spękań nie widać. O kurczaczek klęska. Myślę sobie, trudno. Gdzieś czytałam o suszarce do włosów. Podgrzałam solidnie moje podkładeczki i spękania jak za mocą czarodziejskiej różdżki pięknie się pojawiły.



No, myślę sobie, jest dobrze. Teraz tylko je wypełnić i będzie super. Zaczęłam pastą. Fajnie się wtarła. Pozostałości zmywam 
i ...no nie! Zmył mi się lakier a podkładka została trochę brudna. Popaćkana. Wrrrrrr. Dałam spokój paście. Wzięłam się za porporinę. Pędzelek, proszek, fajnie szło.  Polakierowałam lakierem nitro Vidaron - połysk. Nawet tak bardzo nie śmierdziało, chociaż ja lubię zapach farb i lakierów. Podobno mogłabym być "Wąchaczem".  Efekt końcowy nawet mnie zadowala, jak na pierwszą próbę z tymi spękaczami. Myślę, ze jak poćwiczę to dam radę zrobić to bardziej perfekcyjnie. 





Do tych spękań użyłam preparatu firmy Pentar
.

Tak wyglądały moje stare podkładeczki.



Pracę zgłaszam oczywiście do wspólnej nauki Decu 
u Reni i Justynki. 


Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam zobaczyć jak Wam poszły spękania




piątek, 17 lipca 2015

Ogród latem też jest kolorowy

Witajcie kochani. Nareszcie zrobiło się iście letnio. Pogoda świetna, cieplutko i słonecznie. Prawie cały wolny czas spędzam w ogrodzie, delektując się powietrzem i napawając oczy roślinnością 
i kwitnącymi kwiatami, których wciąż przybywa. Jak to bywa 
w przyrodzie jedne przekwitają, inne budzą się do życia, ciesząc nas ogromnie. Pracy w ogrodzie jak zawsze jest sporo, bo przecież trzeba usunąć przekwitłe kwiaty, kosić trawniki, pielić i podlewać, bo musicie wiedzieć, że u  mnie deszczu jak na lekarstwo, a to co pada trudno nazwać deszczem. Żyję więc sobie w ogródku, pracując i odpoczywając, bo nie jest tak, że całymi dniami chodzę 
z motyczką i sekatorami. Co to, to nie. Wydawałoby się, że o tej porze w ogrodzie jest już mniej kwiatów niż było wiosną, jednak to tylko złudzenie. Kolory są może bardziej stonowane co sprawia, że ogród jest spokojniejszy, lecz kwitnie bardzo dużo gatunków. Nie tak dawno bo jeszcze na początku lipca, kwitła jedna 
z późniejszych odmian piwonii. Uwielbiam ją za zapach i ciemny kolor kwiatów, które w środku zdobią żółte pręciki. 


Pięknie rozkwitła ostróżka ogrodowa. Jej olbrzymie kwiatostany chętnie odwiedzają owady. Dobrze jest ściąć ostróżkę po przekwitnięciu. Wówczas mamy pewność, że zakwitnie ponownie pod koniec lata. 



Kwitną Funkie z przecudownymi dzwonkowatymi  kwiatami 
w różnych odcieniach wrzosu i białym.




Wiesiołek czworokątny doskonale rozświetla ogród słonecznym kolorem kwiatów. Lubi słońce, lecz trzeba pamietać o częstym podlewaniu, gdyż korzeni się bardzo płytko i w upalne dni często więdnie. Wystarczy jednak podlać je i natychmiast znów dumnie wznoszą swe główki.


Powoli rozkwita przegorzan. Lubie go, choć jest dość ekspansywny i bardzo wysoki. U mnie dorasta do 2 metrów, jednak jest znakomitym wabikiem dla pszczół więc ma swoje miejsce 
w ogrodzie.


Rozkwitają też czosnki główkowate, chyba jedne z ostatnich. Mają ciekawy kolor jeszcze w fazie zamkniętego pąka. Później przybierają kolor ciemnego różu. 




Są też typowo sielskie malwy,na które w naszym regionie kiedyś mówiono " Patrzy panna bez płot", chyba dlatego, że zwykle sadzono je pod płotem, który często przerastały.



Delikatnie i nieśmiało pokazują się kwiaty hortensji ogrodowej, 
z której bardzo się cieszę. Przez ostatnie lata nie chciała kwitnąć, 
aż w końcu doczekałam się kwiatów.


Wciąż jest różano i lawendowo, pachnąco i czarująco.








Jest jeszcze jedna roślina, która chce wam przedstawić odrobinę bliżej, gdyż zasługuje na uwagę. Jest to Rodgersja kasztanowocolistna.



Ma bardzo duże, osiągajace 50 cm średnicy liście, przypominające kasztanowiec. Roślina praktycznie bezobsługowa, gdyż nie wymaga specjalnej troski. Najlepiej by rosła w ziemi dość żyznej i próchnicznej, stosunkowo wilgotnej. Jest doskonała do obsadzania miejsc cienistych. Jeśli jednak ma rosnąc w słońcu musimy zadbać o to by nie brakowało jej wody. Na początku lata na wysokich łodygach, pojawiają się pachnące, białe i różowe kwiaty. Wyglądają wspaniale na tle głębokiej zieleni liści. Świetnie wyglądają nawet po przekwitnięciu, gdyż kwiaty nie opadają i do mrozów zdobią roślinę. Kiedy liście uschną, dobrze jest przysypać roślinę suchymi liśćmi lub gałązkami świerkowymi. Niektóre źródła podają, że może przemarzać w mroźne zimy.
Żeby nie było tak cukierkowo. Dojrzewają już wiśnie i czarne porzeczki, które uwielbiam. W naszym domu możnaby rzec, owoce te panują od zawsze i we wszystkim co tylko  da się z nich zrobić. Soki, konfitury, dżemy, naleweczki, wino. Czas więc zakasać rękawy i marsz do kuchni.




Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo dziękuję za odwiedziny.















sobota, 11 lipca 2015

Skrzyneczka na ślubne życzenia.

Witam wszystkich serdecznie. Nie wiem jak Wy, ale mnie panująca zmienność pogody strasznie dobija. Jestem chyba meteopatką, gdyż przy takich skokach temperatury, wciąż wiejącym silnym wietrze, moja głowa pęka w szwach i tak na serio nic mi się nie chce. Robię tylko to co muszę i co niezbędne by jakoś wszystko normalnie funkcjonowało. Słowem mam totalnego lenia. Jedynie do Was zaglądam chętnie, bo tu zawsze coś ciekawego się dzieje i oczy nacieszyć widokami Waszych twórczych działań można do syta. Jakiś czas temu, zrobiłam skrzyneczkę, w której miały być przechowywane  ślubne życzenia. Nie pokazywałam jej wcześniej, gdyż miał to być prezent urodzinowy dla  mojej kochanej bratanicy. Przecież nie mogła wcześniej jej zobaczyć a wiem, że czasem tu zagląda. Skrzyneczka jest dość duża, bowiem musiała pomieścić wszystkie życzenia, które dostała, a niektóre były znacznych rozmiarów. Najpierw pomalowałam ją jasnym szarym lub jak ktoś woli popielatym kolorkiem, który stanowił tło dla motywu
 z serwetki. Pierwszy raz użyłam też stempelka z motywem róży. 
W sumie wyszło to tak:





Wewnątrz skrzyneczki przetransferowałam imiona pary z datą ich ślubu. Umieściłam tez rameczkę, którą kupiłam w znanym Wam sklepie i wkeiłam mały bukiecik róż i dwa serduszka.



Małgosi skrzyneczka przypadła do gustu i wiem, że pomieściła wszystkie życzenia. Ponieważ w kolorystycznej zabawie u Danusi, panuje w lipcu dowolność w wyborze kolorku, chciałabym zgłosić moją pracę do lipcowej zabawy. Wybrałam kolor panujący 
w grudniu, stąd najpierw banerek grudniowy


A teraz banerek lipcowy


Mam tylko nadzieję, że mimo iż nie brałam udziału w zabawie od początku, Danusia przyjmie mnie do grona osób świętujących pierwszą rocznicę zabawy w kolorki. Wierze też, że zabawa trwać będzie nadal i Artystki kolorystki wykażą się wielką inwencją twórczą jak dotychczas. 
Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko.





niedziela, 5 lipca 2015

Mój różany świat.

Dzisiaj, jak wszędzie zapewne jest upalnie. Przyznać muszę, że źle znoszę upały i nawet hektolitry wypitej wody nie przynoszą ulgi. Ach gdyby tak można było choć stópki pomoczyć w zimnej wodzie, ale gdzie tam. Nie teraz i nie dziś. Może noc przyniesie niewielkie ochłodzenie, to jakoś wytrzymam i nie padnę. Ale co ja tu narzekam. Pewnie wszyscy macie tak samo. Człowiek to takie niezdecydowane stworzenie, że wciąż musi narzekać. Chłodno - źle, wietrznie - źle, deszczowo - źle, a jak w końcu zrobi się ciepło to też źle. Nie dziwię się więc Temu na górze, że sam nie wie jak nas zadowolić.
Wczoraj był dzień "na luzie" tzn. byłam w ogrodzie i nic, dosłownie nic nie pracowałam. Była gazetka, kawusia, zimne piwko i bieganie boso po zwilżonej trawce. Cudnie było. Popstrykałam troszkę zdjęć moim kwiatkom i przede wszystkim różom, które zaczęły bajecznie kwitnąć. Róże są od wieków symbolem męskiego uwielbienia dla kobiecego piękna, dlatego nazwy róż w większości noszą żeńskie imiona. Róża była również symbolem Afrodyty, bogini miłości a Safona, najpopularniejsza grecka poetka nazwała ją królową kwiatów i do dziś wielu miłośników róż tak właśnie uważa. Wiecie, że na świecie jest ponad dwieście gatunków dzikich róż? Ale co tam, człowiek postarał się bardziej niż natura i wyhodował ponad 20 tysięcy odmian róż szlachetnych we wszystkich chyba możliwych kolorach, kształtach płatków, wielobarwnych, niskich, wysokich, pachnących bądź nie. Decoupażystki tez bardzo często korzystają z motywów różanych, gdyż są tak bardzo romantyczne prawda? Pewnie dlatego kochamy róże, bo każdy może wybrać sobie taką, jaka mu najbardziej odpowiada i choć czasem są grymaśne, to przy odrobinie szczęścia i opieki odwdzięczają się doskonale, pokazując swoje piękno. Swoją różaną rabatkę założyłam niedawno, bo pierwsze róże kupiłam dwa lata temu w wyspecjalizowanej szkółce. Były tak piękne i bezproblemowe, ze postanowiłam dokupić kilka gatunków. Krzewy nie osiągnęły jeszcze swoich docelowych rozmiarów. Na to potrzeba ok. trzech lat, ale już cieszą moje oczy i zachwycam się nimi każdego dnia. Są tak bardzo fotogeniczne, że nie sposób zrobić złe zdjęcia. Dziś zapraszam Was na festiwal róż, moich ogrodowych piękności. Wyobraźcie sobie jak pachną i oddajcie się marzeniom. 

                Róża parkowa Alexandra - Prince de Luxembourg




Róża pnąca Flamenco



Róża rabatowa Gartenspa




Róża rabatowa Lady Kutno



Róża rabatowa Moin Moin




Rosenprinzessin



Rabatowa Rosenfee


Okrywowa Cubana



tej niestety nazwy nie pamiętam.


                                                                Rabatowa Solero


To również okrywowa Cubana


Rabatowa Novalis


Wielkokwiatowa ?


Najpiękniejsza, pachnąca towarzyszka róż, lawenda.


Tak dzisiaj wyglądają moje róże. Mam nadzieję, że będą długo kwitły. Wy kochani w te upalne dni pamiętajcie o uzupełnianiu płynów, niekoniecznie tych procentowych, byście nie uschli z pragnienia i wycieńczenia, wszak już jutro zaśpiewacie....hej ho, hej ho, do pracy by się szło. Wiem, wiem jestem złośliwa. Pozdrawiam Was "chłodniutko"i dla ochłody mała szklaneczka wody jaką pic powinniście w te upalne dni.