Google+ Followers

poniedziałek, 1 czerwca 2015

To jeszcze nie jest moje Shangri - La

Witajcie kochani. Nareszcie dziś trochę popadało. Nie był to jakiś wielki deszcz, ale i to dobre, gdyż susza u nas niemiłosierna. W związku z tym deszczykiem nie pojechałam do ogrodu i skupiłam się na najważniejszych czynnościach. Jedną z nich jest napisanie posta i choć nie będzie on długi, muszę to uczynić z dwóch powodów. Po pierwsze, nie będzie mnie przez tydzień więc z góry przepraszam za swoją nieobecność na Waszych blogach. Postaram się nadrobić zaległości po swoim powrocie. Wybieram się na piękną Bawarię, pozwiedzać troszkę zamków, pałacyków
 i oczywiście ogrodów. Po drugie wczoraj popstrykałam trochę zdjęć w ogrodzie i dziś chciałabym je pokazać. Ogród zmienia się teraz z dnia na dzień i sama jestem zszokowana jak to szybko następuje. Nie jest to jeszcze kulminacja kwitnienia, ale już robi się bajecznie. Sporo krzewów i kwiatów jest w pąkach, które lada moment rozkwitną. Czekam na ukochane piwonie i róże, ostróżki, tawuły, dyptamy i wiele innych. To będzie dopiero się działo. Zapraszam was kochani na malutki spacerek. Czujcie się jak 
u siebie.

 Różaneczniki w końcu pokazały co potrafią.

 Azalie japońskie równiez im nie ustepują.


 Kwitnie piwonia majowa, którą uwielbiam za kolor i choć słabo pachnie, to jest o tej porze fantastyczna.


Irysy zachwycają kolorami i gdy się im przyglądam bezwstydnie pokazują język.




Wciąż pięknie kwitną zawilce ogrodowe, a w towarzystwie kocimiętki wyglądają uroczo.

I niezapominajki jeszcze kwitną


a rozchodnik ostry jeszcze momencik i też będzie kwitł


Pospacerujcie jeszcze i zajrzyjcie w różne zakątki ogrodu. Zapraszam serdecznie.











Zmykam do swoich zajec. Czas się pakować. Wam kochani, życzę wspaniałego, ciepłego, radosnego wekendu spędzonego w gronie najbliższych, rodziny i przyjaciół.