Google+ Followers

piątek, 24 kwietnia 2015

Ćwiczeń decu ciąg dalszy.

Czas nastał piękny, wiosenny i ciepły więc całe dnie spędzam 
w ogrodzie relaksując się przy pielęgnowaniu roślin. Pewnie Wy też macie tak samo. Trzeba rozkoszować się panującą aurą, gdyż nigdy nie wiadomo jak długo potrwa. Teraz nastał mój czas, czas na przebywanie na łonie natury, we własnym ogrodzie, 
w lasach i miejscach szczególnie pięknych. Wieczorami jednak, tak dla oderwania się od zwykłych domowych zajęć, wyszukuję sobie drobne prace, które umilają czas. W ostatnich dniach postanowiłam upiększyć parę wieszaków ubraniowych. Wiecie, takie zwyczajne, drewniane, zniszczone zębem czasu. Posłużą gościom do wieszania swojej garderoby. Niestety nie zrobiłam zdjęć przed pomalowaniem ich, ale chyba nie muszę. Każda 
z Was zna te wieszaki. Moje są kolejną próbą w technice decu. jak wyszło same popatrzcie. 
Pierwszy z motywem różanym, w kolorach łososiowo różowych. Wzór z serwetki, którą "podprowadziłam" z jakiegoś rodzinnego przyjęcia. 





Drugi wieszak w kolorach szarości, bardziej stonowany, idealnie wpisał się do nowego przedpokoju. 




Tym razem nie mogłam się oprzeć przecierkom. 


To tyle o wieszaczkach. 
 W kuchni przybył mi tez troszkę zmieniony, od dawna używany koszyczek wiklinowy. Pomalowałam go tradycyjnie na biało, 
a w środek wkleiłam kawałek tekturki z motywem niebieskiej róży, który widziałyście na zegarze TUTAJ. Znalazłam w skarbach robioną ręcznie przez moją prababcię koroneczkę, którą naszyłam po obwodzie koszyczka i dodałam jeszcze różę 
w podobnych kolorkach. Koszyk spełnia rolę użytkową i cieszy oko każdego dnia. 





Zmykam pooglądać jeszcze Wasze dzieła, bo ciekawa jestem co takiego nowego poczyniłyście. Pozdrawiam cieplutko wszystkie pracowite dziewczyny i chłopaków też.