Google+ Followers

wtorek, 10 marca 2015

Malutkimi kroczkami się zbliża.

Witajcie wszyscy kochani. Korzystając z chwilki wolnego czasu, szybciutko piszę do Was kilka zdań. W niedzielę była chwila odpoczynku w pracach remontowych, które na szczęście zmierzają ku końcowi. Gdy tylko otworzyłam oczy wiedziałam, 
że tego dnia pojadę do ogródka zobaczyć co tam w przyrodzie słychać, poszukać zwiastunów wiosny i powiedzieć kwiatkom "dzień dobry". Miałam zamiar też pooddychać w końcu świeżym powietrzem, gdyż ostatnio bardzo mi go brakowało. Słoneczko świeciło mocno i na twarzy poczułam delikatne ciepło jego promieni, tak miłe o tej porze roku. Ogród spowity w jego promieniach wydawał się radosny, chociaż wciąż brakuje mu koloru. Dostrzegłam jednak niewielką kępkę krokusików, które 
w zacisznym, ciepłym miejscu pokazały swoje kwiaty. Ich kolor do złudzenia przypominał słońce. 






 To pierwsze krokusiki w ogrodzie i jeszcze malutkie, a ile radości sprawiły moim oczom. W całym ogrodzie mam ich sporo 
i  w różnych odmianach, jednak na ich wysyp trzeba jeszcze poczekać. W mniej nasłonecznionych miejscach dopiero pokazują swoje pączki.


























Znalazłam tez niewielkie przebiśniegi, które skromnie ukazują swoje kwiaty. W klimacie, który panuje u mnie, wiosna przychodzi dość późno i gdy na południu Polski już wszystko pięknie kwitnie, u nas rośliny rozpoczynają wegetację. Czasem mnie to denerwuje, bo dlaczego taka niesprawiedliwość  w pogodzie? 



Najważniejsze jednak, że nowo posadzone na jesieni krzewy róż nie przemarzły i już pojawiają się pączki liściowe.


























Podobnie budzą się krzewy forsycji, a nawet krzewy czarnej porzeczki, która uwielbiam i każdego roku przetwarzam na soki, musy i winko.


 Spacerując po ogrodzie dostrzegłam też śmiało poczynający sobie krzew wilczomlecza, o którym pisałam w jednym z postów. Jest to jedna z tych roślin, która skradła moje serce za wiosenną barwę liści oraz za całkowita "bezobsługowość". 





























Ostatnie spojrzenie na ogród i musiałam pożegnać się z nim na jakiś czas. Oby nie za długi. Mam nadzieję, że przymrozki już nie wrócą i wkrótce spotkamy się znowu z moimi ukochanymi roślinkami. Wam życzę dużo słońca i uśmiechu każdego pięknego dnia.